Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dłonie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dłonie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 grudnia 2017

Święta w Rzymie :)

Kochani,  z okazji Świąt zabieram  Was dziś  do Rzymu,  na mojego bloga z podróży  :)) 

Buon natale czyli Święta Bożego Narodzenia w Rzymie :) 

I jednocześnie życzę Wam,  żeby to był cudowny,  spokojny czas,  pełen smakołyków i dobrych chwil :) 

Buziaki z Włoch :)
N. 


poniedziałek, 4 września 2017

Kosmetyki, których brakuje mi w podróży

Witajcie Kochani :)

Z pewnym poślizgiem, ale jest post ;)

To już miesiąc odkąd jesteśmy w podróży po Europie. Pewnie jeszcze nie jest to odpowiednio miarodajne, ale podzielę się z Wami moimi kosmetycznymi tęsknotami :) 

Kremy
Wszelkiego rodzaju kremy. Do rąk, do twarzy, do ciała. 
Zabrałam ze sobą olejek arganowy 3 w 1 (ciało, twarz, włosy), ale nie jest to mój ulubiony kosmetyk (o nim w innym poście). 
Mam też kilka próbek na czarną godzinę. NeuroHialuron od Bielendy już otworzyłam i powiem Wam, że wspaniale poradził sobie z moją przesuszoną twarzą. Chyba się na niego skuszę jak wrócę do domu (o ile jeszcze będzie), chociaż niby jest do twarzy w wieku po 40, ale co tam :P
 



Tusz do rzęs
Na urlopie nie używam, ale po urlopie lubię się wypindrzyć ;) tutaj nie ma okazji ani potrzeby, chociaż tusz ze sobą wzięłam, ale jakoś nie ma po co go użyć... 

Płyn pod prysznic
Uwielbiam pachnące żele pod prysznic i pachnącą piankę, a tu tylko mydło i mydło... chyba się skuszę i kupię sobie któregoś razu jakiś malutki żelik pod prysznic. Najmniejszy na świecie, żeby nie był zbyt ciężki (trzeba to wozić ze sobą) ale żeby chociaż troszkę mi poprawił humor ;)

Płyn micelarny
Nie używam namiętnie ani toników, ani płynów, ani wód, ale lubię od czasu do czasu sobie przemyć twarz takim kosmetykiem, a tu dupka. O wożeniu płynu mogę zapomnieć, a czasem by się chciało postać przed lustrem.

Lakier do paznokci
Nie jestem fanką malowania sobie paznokci, nigdy mi się nie chce tego robić, ale lubię mieć je pomalowane od czasu do czasu, a teraz nie ma lakieru. Niektóre podróżniczki biorą ze sobą lakiery - ale to się wiąże z braniem zmywacza... a jak już brać to przecież nie jeden kolor... no i tak teraz patrzę na te moje niepomalowane pazury i trochę tęsknię za kolorkami ;)

Odżywki do włosów
Nie stosuję ich namiętnie ale czasem, dla przyjemności, tak. A teraz mogę zapomnieć, musi mi wystarczyć tylko jakiś  wymyślny szampon... 

Ech! Jest super, ale od czasu do czasu tęskno mi za domowym komfortem :) I komfortem robienia zakupów, wrzucania do koszyka czego tylko mi się podoba ;)


Większość z Was ma zapewne już urlopy za sobą, więc pewnie jesteście na etapie cieszenia się, że wróciliście do jakichś ulubionych kosmetyków. Dajcie znać, czego Wam brakuje na wyjazdach i do czego lubicie wracać ;)

Pozdrowienia z Chorwacji!
N.

niedziela, 15 maja 2016

O dwóch klasykach czyli kremy Nivea Classic i Soft.


Dzisiejszymi bohaterami będą dwa kremy Nivea.

Kto z nas nie używał niebieskiej Niveiki? ;) 
Dzisiaj mamy pełen arsenał kremów do wyboru i klasyczny krem od Nivea raczej odchodzi w odstawkę, ja jednak zawsze mam w pogotowiu małe opakowanie ;) 

Poza tym jest to ulubiony krem mojego faceta, chyba jeden z niewielu jakim ufa :P
Odkąd pojawiła się wersja Soft wolę ją od klasycznej, jest lżejsza, ale nadal to moja ostatnia deska ratunku ;)

Krem Nivea klasyczny jest ciężki i tłusty, ciężej się wsmarowuje i pozostawia film, oraz może mocno zapychać. 
Nivea Soft, jak sama nazwa wskazuje, jest jego lekkim, i szybko wchłaniającym się, odpowiednikiem, ale nie na tyle, żeby nie zapychał; obydwa kremy mają w składzie parafinę. 
Chociaż przyznam, że nigdy nie miałam problemów z tymi produktami, no ale też nie smaruję nimi całkowicie twarzy.


Do czego więc potrzebna mi stosowana już przez babcię Niveika? ;)
Otóż jest to moja ostatnia deska ratunku – na wszelkie podrażnienia i przesuszenia skóry. 
Czy to spowodowane zimą i mrozem, czy jakimiś alergicznymi lub chemicznymi czynnikami.
Kremem smaruję tylko punktowo te miejsca, które mają problem. 
Nie wiem z czego to wynika, ale kiedy nic nie jest w stanie pomóc, to kilka smarowań Niveą załatwia z reguły sprawę ;)

Nivea doskonale też sprawdza się na wyjazdy – kiedy jedziemy na nasze wyprawy rowerowe bagaż musi być jak najlżejszy, ale niewielkie opakowanie Niveiki (może nie tak miniaturowe jak to, które wzięłam na Majorkę: 6 kosmetyków, które musisz zabrać do bagażu) służy mi za uniwersalny krem. 
I do twarzy na podrażnienia, i do rąk i nawet do nóg jako balsam! :D 

Świetnie się wtedy sprawdza, jest tłusty i dobrze odżywia właśnie zmęczoną, suchą skórę.
Tak więc krem, na którym trochę wszyscy teraz wieszają psy, a jako dzieci byli nim smarowanym przez mamusie :P jest nadal uniwersalny, spełnia swoje zadania i uważam, że zawsze warto gdzieś go na zapasie mieć :)


A Wy jaki macie stosunek do Niveiki? ;)

środa, 2 marca 2016

Kosmetyk nieprzydatny czyli cukrowy peeling do rąk Sensique


Wiem, że większość z Was umieszcza „denkowe posty” :)  Ja też myślałam o takim podsumowaniu lutego, ale przyznam, że wolałam napisać „pełnowartościowy” post, zamiast skrótu całego miesiąca ;) 

Może zrobię to później, albo podsumuję marzec ;)

W każdym razie, zamiast denka popełniam post o kosmetyku, który stoi już u mnie chyba ze sto lat :P

Dwufazowy cukrowy peeling do rąk Sensique o zapachu pomarańczy.


Dorwałam go kiedyś w drogerii Natura za jakieś niewielkie pieniądze. Zainteresował mnie, bo to raczej niespotykany zbyt często rodzaj kosmetyku.

Zanim się go użyje należy nim mocno wstrząsnąć, żeby ta cukrowa część wymieszała się z olejową.

Na początku idzie to trochę ciężko, ale im mniej kosmetyku, tym łatwiej.

Następnie peeling wylewamy na dłonie i teraz mamy problem jak w ogóle zamknąć i odstawić butelkę :P 
Trzeba to robić jakoś pokracznie, żeby płyn nie spłynął z rąk, więc buteleczka zawsze jest umazana tym peelingiem :P

Kosmetyk faktycznie bardzo ładnie pachnie i nieźle wygładza, ale czy natłuszcza? 
Na dłuższą metę nie, za to pozostawia tłusty film na skórze, który na szczęście dość szybko się ściera.

Nie zauważyłam też, żeby pomagał na skórki, a przyznam, że na to miałam nadzieję. 
Że wygładzi i zniweluje suche skórki w okolicach paznokci.

Kosmetyk jest tak nieporęczny w korzystaniu z niego i tak mi jest nie po drodze ze stosowaniem go, że stoi gdzieś z tyłu półki zapomniany. 

Muszę go wstawić pod prysznic, wtedy może wreszcie go zużyję, chociaż nie nadaje się na peeling innych części ciała, moim zdaniem. Jest zbyt tłusty.


Samo używanie tego kosmetyku należy jednak do miłych czynności, to taka zbędna odrobina małego Spa :P 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...