Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tołpa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tołpa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 grudnia 2016

Szampon Tołpa Green - normalizacja

Witajcie poświątecznie! :)

Ile przytyliście, przyznać się :P ja jeszcze nie odważyłam się wejść na wagę :P

Cóż, trzeba sobie jakoś poradzić ze świątecznym tłuszczykiem i spreparować się na najbliższe wydarzenie jakie nas czeka jeszcze w tym roku, czyli Sylwestra ;)

Na tłuszczyk na brzuszku, aby się go pozbyć w tydzień nie bardzo jest rada, poza maskowaniem się oversizowymi ciuchami, ale to sprawdzona metoda, działa! :D

Natomiast na przetłuszczające się włosy znalazłam szampon Tołpy i dzisiaj chcę Wam go przybliżyć :)

Jest to kosmetyk z serii Green, Normalizacja. 
Szampon kosztował około 18 złotych i jest go 200 ml, to sporo jak na taką ilość. 

Mam jednak słabość do Tołpy, chociaż opinie o niej są podzielone.

Szampon o którym dziś mowa ma za zadanie oczyszczać i odświeżać skórę, regulować wydzielanie sebum. Przeznaczony jest do włosów tłustych oraz wrażliwej i tłustej skóry głowy. 
Roślinne składniki kosmetyku to: rozmaryn, balsamowiec mirry, pszenica.

Według producenta ten kosmetyk oczyszcza skórę głowy i włosy z nadmiaru sebum i normalizuje pracę gruczołów łojowych. Usuwa zanieczyszczenia i pozostałości środków do stylizacji. Przywraca równowagę skórze głowy i przedłuża efekt świeżości włosów. Włosy odzyskują objętość i lekkość. Zawiera przyjazne dla skóry głowy i włosów środki myjące, dzięki czemu łagodnie się pieni.

A jak szampon działa w rzeczywistości?

Zapach
Pierwsze, z czym mamy do czynienia, to zapach. Bardzo przyjemny, lekko żywiczny. Nie utrzymuje się za bardzo na włosach, ale daje poczucie odświeżenia.

Konsystencja
Konsystencja szamponu jest zwyczajna, trochę żelowa. Natomiast szampon pieni się faktycznie łagodnie… trochę ciężko go zmusić do współpracy, ale moja metoda na szampony Tołpy to rozprowadzenie ich po mokrych włosach na tyle na ile się da, a potem nabranie na dłoń wody i wmasowanie kosmetyku we włosy z jej odrobiną, szampon od razu lepiej się zachowuje i można uzyskać przyzwoitą pianę.

Jednak ta delikatność szamponu wpływa na wydajność, to znaczy, ja mam poczucie, że mało piany to mała skuteczność, więc jednorazowo nabieram prawie dwa razy tyle kosmetyku co normalnie.

Działanie
Kiedy jednak już umyjemy włosy zaskakujące jest to, że nie są one splątane ani szorstkie. 
Spodziewałabym się tego z uwagi na brak SLS i innych PEGów w składzie (osobiście stwierdzam, że wolę kosmetyki nafaszerowane chemią, po których moje włosy ładnie wyglądają, są miękkie, gładkie i sypkie).

Poza tym głowa jest odświeżona, a włosy nie są oklapnięte, błyszczą się a nawet są gładkie (kolejna niespodzianka pomimo „ekoskładu”).

Czy się nie przetłuszczają? Muszę przyznać, że wyglądają całkiem przyzwoicie wieczorem (po umyciu ich poprzedniego wieczoru i spaniu z mokrymi), bo rano - czy po wysuszeniu, naprawdę nie można im nic zarzucić :)


Skład
Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Cocoamphodiacetate, Cocamide DEA, Behentrimonuim Chloride, Sodium Lactate, Laureth-7 Citrate, Peat Extract, Commiphora Myrrha Resin Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Lactic Acid, Alcohol denat., Propylene Glycol, Parfum, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, CI 75810

Podsumowanie
Szampon tołpy – normalizacja to miłe zaskoczenie. 
Dobrze myje i dobrze oczyszcza przetłuszczające włosy, pozostawiając głowę świeżą a włosy nieprzeciążone, a do tego ładnie pachnie.

Minusem jest jego niska wydajność (chociaż akurat nie dla mnie, im mniejsza wydajność tym szybciej zacznę używać nowego kosmetyku :P), a także cena w stosunku do objętości butelki.

Jednak wydaje mi się, że warto spróbować tego kosmetyku, jeśli ktoś ma przetłuszczający się skalp, tak jak ja ;)


A Wy, jakich szamponów używacie do swoich włosów? :)

Pozdrawiam Was z ostatniego dnia urlopu w tym roku,
N.

niedziela, 4 września 2016

Mixa - płyn micelarny Optymalna Tolerancja

Witajcie w kolejną niedzielę ;)

Wiele razy wspominałam, że płyny micelarne mnie nie wzruszają. Ot, zwykła woda.

Nastał jednak dzień, w którym w Rossmanie szukałam czegoś, co będzie radziło sobie przede wszystkim ze zmywaniem tuszu do rzęs. 
Akurat trwały promocje na Mixy i pani ekspedientka nie opuściła mnie, póki jeden z produktów tej firmy nie trafił do mojego koszyka.

Swoją drogą nie znoszę tych ekspedientek, które koniecznie chcą pomóc i jedno oraz kolejne „nie, dziękuję” nie skutkują. Wiem, że to ich praca, ale bez przesady...
W moim przypadku przeważnie kończy się to tak, że wychodzę szybko z tego sklepu, żeby przejść do drugiego w którym będę miała spokój i chwilę na zapoznanie się samej z produktami. Sądzę, że wiele osób ma podobne odczucia. Ale, może jestem po prostu antyspołeczna :P

W każdym razie w tym przypadku pani mnie namówiła i zakupiłam Mixę – płyn micelarny Optymalna Tolerancja. Kupiłam ją dla mojej mamy i siostry, ale używam jej, kiedy przychodzę do nich po pracy i zmywam tusz z rzęs.

Mixa zapewnia, że ten produkt to preparat, który idealnie nadaje się do demakijażu skóry wrażliwej. Niezwykła formuła zawiera micele, które umożliwiają usunięcie makijażu i zanieczyszczeń bez potrzeby pocierania. 

Działanie
Płyn rzeczywiście świetnie radzi sobie z tuszem (nie używam tuszów wodoodpornych). To, co moja Tołpa trochę rozmazuje, to on dobrze zmywa, nie podrażniając skóry. Nie ma też konieczności pocierania.

Niestety szybko okazuje się, że nie usuwa całości tuszu. Pozostawia go wilgotnym, więc wystarczy przetarcie oka dłonią (stosowałam go u mojej mamy, gdzie zamieszkuje również kot, na którego moja skóra i oczy reagują swędzeniem – więc pocieranie oczu miało miejsce niestety dość często), aby przekonać się, że Mixa nie zmyła całej maskary  - dzięki czemu zdobywamy uroczy wygląd małej pandki ;)

Ale oprócz tego dobrze odświeża i nie pozostawia uczucia klejenia się skóry. Dodatkowo nie pachnie, myślę, że to nawet dobrze.

Opakowanie
Płyn micelarny jest przezroczystą wodą zamkniętą w przezroczystej buteleczce z pompką. 
Pompka trochę daje czadu, bo wciśnięta strzela produktem na odległość prawie olimpijską :P  w ilości tak samo mocno za dużej.

Trzeba więc ostrożnie i delikatnie wciskać, żeby płyn zmoczył wacik a nie pobliską ścianę, oraz, żeby nie utopił tego wacika, a wykapał optymalną ilość.
Jednak bez obaw. 
Po byciu zmoczonym płynem szybko się uczymy jak postępować z pompką Mixy :P


Podsumowanie
Płyn Micelarny Mixa Optymalna Tolerancja to produkt, który dobrze radzi sobie z tuszem do rzęs – podejrzewam, że z makijażem również (ja maluję się raz na jakiś czas), zmywa go bez pocierania i podrażniania, jednak niestety nie w całości.

Ja musiałam poprawiać innym płynem, dwufazowym, który ściągnął resztki maskary.

Dodatkowo trzeba nauczyć się obchodzić z pompką (chyba, że to mnie trafił się taki egzemplarz).

Mimo wszystko uważam ten produkt za dobry kosmetyk i kiedy wykończę swoje mleczko, to może zastanowię się, czy nie kupić sobie tej Mixy.




A Wy, miałyście płyn micelarny od Mixy? Jak Wam się sprawdzał? A może poleciłybyście coś innego?

czwartek, 25 lutego 2016

Znowu Tołpa czyli Tołpa Green Oczyszczanie

Jestem chyba jedną z nielicznych osób na świecie, które lubią Tołpę :P

Takie mam wrażenie, czytając Wasze komentarze i czytając inne Blogi. 
Nie zraża mnie to jednak, nawet pomimo tego, że ostatnio recenzowany krem matujący (klik) wcale nie okazał się tak idealny, jak z początku sądziłam (nawilżanie jest bardzo nietrwałe).

W każdym razie dzisiaj bohaterem jest mleczko, które nabyłam oczywiście w mojej Biedronce :D

Mleczka postanowiłam spróbować, ponieważ micel Eveline (klik), którego używałam nie radził sobie ze zmywaniem tuszu do rzęs.

Chciałam wziąć cokolwiek i wpadła mi w ręce Tołpa.
Właściwie nie miałam zbyt wielu wymagań co do tego kosmetyku, miał nie podrażniać i zmywać tusz.

No i to mleczko właśnie to robi. 
Bardzo dobrze radzi sobie z tuszem, nawet takim, którego nie zmyłam częściowo wodą.
Dobrze też mu idzie z kremem BB. Innych kosmetyków raczej na co dzień nie używam :P (a i krem BB raz na sto lat ;))

Przy okazji również nie zapycha. 
Ale raczej go nie stosuję na inne obszary skóry niż okolice oczu i nieco policzków.

Według producenta Tołpa Green Oczyszczanie jest dla skóry wrażliwej, normalnej i suchej. Hypoalergiczny. 
W składzie ma bławatka, lukrecję i masło shea, które potrafi zapychać. Mnie jednak nic się nie dzieje.
Ale zdążyłam zauważyć, że mimo, iż mam wrażliwą na podrażnienia cerę, to jednak odporną na zapychanie. Brawo ja :D

Miejsca, które przetarłam płatkiem z mleczkiem pozostają lekko nawilżone, trochę jakby nakremowane, ale nie bardzo. Nie przeszkadza mi to, mleczko szybko się wchłania.

Siła tarcia płatkiem z mleczkiem zależy od tego, co zmywamy. 
Z jednymi kosmetykami radzi sobie lepiej z innymi gorzej, ale każdy zmywa bez zbędnej walki.

Według mnie to bardzo dobre mleczko, ale nie oczekiwałam fajerwerków.
Dawno nie stosowałam tego rodzaju produktów, bo miałam wrażenie, że zbyt przetłuszczają i zapychają skórę, ale ten kosmetyk sprawdza się bardzo dobrze, chociaż, tak jak wspomniałam, nie przecieram nim całej twarzy.

Odpowiednio oczyszcza, delikatnie nawilża, co bardzo ważne, nie podrażnia, nawet jak wsadzę sobie płatek usmarowany mleczkiem do oka ;P i ładnie pachnie.

Poza tym butelka jest bardzo poręczna, pół przezroczysta, widać ile mleczka zostało w środku, zamykanie na klik, bardzo wygodne.
Konsystencja kosmetyku jest typowa dla produktów tego typu, dość rzadka, aby nie było problemu z dozowaniem, ale nie na tyle, by się "wylewała". 

To kolejny kosmetyk Tołpy z którego jestem zadowolona :) i kosztował jakieś 12 zł ;)

(Nie, nie współpracuję z Tołpą :D)

Skład dla tych, co się znają:
Aqua, Glycerin, C12-C15 Alkyl Benzoate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Peat Extract, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Centaurea Cyanus Flower Extract, Hydroxyethyl Urea, Tetrasodium EDTA, Potassium Phosphate, Carbomer, Sodium Hydroxide, Xanthan Gum, Sodium Polyacrylate, Propylene Glycol, Parfum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid.


wtorek, 23 lutego 2016

Czym twarz oklepuję czyli Tołpa Green matowienie


Dzisiaj kolejny post o produkcie Tołpy.

Tym razem krem do twarzy, który również nabyłam w osiedlowej Biedronie :)

Kosmetyk zainteresował mnie, bo po pierwsze był z Tołpy, którą, mimo różnych czytanych recenzji, ja osobiście lubię, a po drugie obiecywał matowienie.

Jestem szczęśliwą posiadaczką mieszanej cery, więc moje czoło lubi się poświecić ;) 
Na szczęście raczej w sposób umiarkowany, ale jednak.

W każdym razie Tołpa obiecuje, że jej krem matuje i normalizuje za sprawą obecnych w składzie tymianku i pigwy.

Jak zwykle opakowanie jest pełne różnych informacji i ciekawostek. Część z nich ukryta w środku pudełeczka. Sam słoiczek szklany, ozdobiony typową dla firmy, minimalistyczną, szatą graficzną. Jak już pisałam w innej recenzji Tołpy, bardzo mi się podobają ich opakowania ;)



Krem ma kolor jasnobeżowy, konsystencję trochę jak mus, a zapach lekko ziołowy. Wszystko to razem sprawia, że człowiek trochę się czuje, jakby używał jakiegoś specjalnego specyfiku ;)

Według producenta kosmetyku można używać rano i wieczorem. 
Stosując kremy na noc zawsze jest obawa, że mogą zapychać, ale ten mojej skórze nie robi nic złego, chociaż nie używam go w każdy wieczór.

Natomiast bardzo nieprzyjemne odczucie wywołał, gdy po raz pierwszy posmarowałam się nim. 
Tak się złożyło, że byłam akurat przeziębiona, a więc miałam podrażnioną skórę nosa i okolic.

Krem szczypał. Bardzo nieprzyjemnie. Zdarza się to w dalszym ciągu się, za każdym razem, jak go stosuję, tylko już nie tak mocno, chyba dlatego, że moja skóra jest po prostu w coraz lepszym stanie (zdrowieję ;P).

Nie wiem, co mogło wywołać taki efekt, ale przyznam, że bałam się, że zaraz moja twarz stanie się jednym wielkim czerwonym podrażnieniem. 
Tak się na szczęście nie stało, a nawet okazało się, że Tołpa bardzo ładnie nawilża mój biedny nos i całą twarz, a samo szczypanie natomiast szybko przechodzi.

Jak się natomiast spisuje Tołpa Green Matowienie w przypadku błyszczącej się skóry?
Muszę przyznać, że zaraz po posmarowaniu kremem skóra rzeczywiście przestaje się świecić. Nie pozostaje też filtr.

Natomiast czy reguluje wydzielanie sebum? 
Moim zdaniem nie ma szans, żeby cera ze skłonnościami do przetłuszczeń była matowa cały dzień, ale trzeba oddać Tołpie sprawiedliwość, że skóra przetłuszcza się i świeci dużo mniej, niż w przypadku stosowania innych kremów (mam na myśli kremy do czegoś innego niż matowienia, takie miałam tylko dwa – Garnier; porażka na całej linii i coś innego, nie pamiętam co, ale było równie dobre jak dzisiejsza Tołpa).


Podsumowując, uważam, że jest to bardzo dobry produkt, trzeba przymknąć oko na to dziwne szczypanie, zwalam to na pigwę :P, bo działanie kremu moim zdaniem jest naprawdę odpowiednie :)
Rzeczywiście matuje, ładnie nawilża, nie zapycha, nie podrażnia, reguluje wydzielanie sebum :)
Czego więcej chcieć ;)

Edit:
Po paru dłuższych dniach stosowania kremu stwierdzam, że niestety ale nawilżenie jest tylko chwilowe.

Na dłuższą metę niestety kosmetyk szału nie robi.

A na koniec jeszcze skład:
Aqua, Coco-Caprylate, Tapioca Starch, Propylene Glycol, Glycerin, Peat Extract, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Biosaccharide Gum-1, Thymus Vulgaris (Thyme) Extract, Pyrus Cydonia Fruit Extract, Ceteareth-20, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Acrylates/C10-C30 Alkyl Acrylate Crossopolymer, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Parfum, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Chlorphenesin.

czwartek, 11 lutego 2016

Jak pachnie bawełna czyli Tołpa Green Nawilżanie nawilżające mleczko łagodzące


Na wstępie chciałam bardzo podziękować wszystkim odważnym Czytelniczkom, które zajrzały na mojego nieopierzonego bloga J wszystkim, które dodały mnie do obserwowanych, do czytanych, wszystkim, które skomentowały J

Dobrze jest wiedzieć, że jednak nie pisze się w próżnię, a mogłoby tak być, przecież są setki tysięcy blogów o podobnej tematyce i wiele z nich jest pisanych naprawdę dobrze i są prowadzone naprawdę profesjonalnie J

Ja jestem takim troszkę leniuszkiem, ale okazuje się, że prowadzenie tego bloga sprawia mi przyjemność i frajdę J Poza tym, jest to też taki mój sprawdzian i nauka przed założeniem i prowadzeniem innego bloga, podróżniczego ;)

No, dobrze, ale teraz pora przystąpić do opiniowania J

Dzisiaj dla odmiany jeden z kosmetyków, który skradł moje serce, a nie jest to łatwe ;)
Otóż jest to Tołpa Green Nawilżanie nawilżające mleczko łagodzące. Nabyłam je w Biedronce (to, że Biedronka udostępnia kosmetyki Tołpy to dla mnie jej olbrzymia zaleta, drugą jest to, że mam ją 100 metrów od domu :D).

Kosmetyk według producenta jest mleczkiem, chociaż dla mnie to bardziej delikatny balsam.
Tołpa Green Nawilżanie jest przeznaczona dla skóry wrażliwej, normalnej, odwodnionej i podrażnionej, czyli mojej :D chociaż moja jest dodatkowo przesuszona, ale to nic, balsam nadaje się i do takiej.

Mleczko ma w składzie: bawełnę, irysa, olej migdałowy, masło shea.

Pachnie bardzo przyjemnie, delikatnie, nieco słodko i lekko jakby kwiatowo. Podoba się nawet mojemu M., który z reguły kręci nosem na te wszystkie kosmetyczne zapachy.

W konsystencji jest aksamitny, dość lekki, no, trochę jak mleczko. Rozprowadza się bardzo dobrze, dobrze się wchłania i nawilża, łagodzi podrażnienia. Moja skóra na nogach przestała przypominać Pustynię Gobi ;)

Dodatkowo nie klei się, to bardzo duży plus J

Opakowanie to miękka tuba z zamknięciem na „klik”, ładna graficznie, minimalistyczna, lekko przezroczysta.
Opakowania Tołpy za każdym razem mnie urzekają J
pełne krótkich tekstów mówiące o działaniu kosmetyku, o jego zawartości, o tym jak pielęgnować skórę, znajdziemy je też na stronie producenta przy opisie produktu.



Skład:
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Glyceryl  Stearate Citrare, Propylene Glycol,  Peat Extract, Gossypium Herbaceum Seed Extract, Iris Florentina Root Extract, Acrylates/C10-C30 Alkyl Acrylate Copolymer, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Disodium  EDTA, Sodium Hydroxide, Parfum, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol

Nie znam się za bardzo, ale chyba nie jest tak źle J Te roślinne składniki i masło shea wysoko w składzie J

Zresztą, ważne jest działanie, a to jest naprawdę dobre i do tego przyjemnie się używa tego kosmetyku, naprawdę, aż szkoda, że się kończy.


Zdecydowanie polecam J
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...