poniedziałek, 16 października 2017

Zaskakujący sztyft od Fa

Kochane,
dzisiaj mam dla Was zapaszek spod paszek :D

Serio, bo mowa o antyperspirancie Fa Nutriskin Care&Protect w sztyfcie.



Opakowanie
zwykły sztyft, jak wszystkie. Dość płaski ze zdejmowaną "skuwką" i pokrętłem u dołu, dzięki któremu wysuwamy sztyft. 

Zapach
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię zapachy kosmetyków Fa. Ten również bardzo mi przypadł do gustu, chociaż nie umiem go określić, a próbuję to zrobić zawsze, gdy się nim mażę (czyli codziennie :P). 

To jest taki kwiatowy zapach, trochę słodki a trochę cierpki. Przypomina mi trochę nuty zapachowe, które znajdziemy w męskich perfumach. Jestem bardzo zaskoczona, bo spodziewałam się słodkiego ulepka a tu taka miła niespodzianka.

Działanie
Deodoranty Fa nie są jednak moimi ulubieńcami, bo jak dla mnie są po prostu nieskuteczne. Ten sztyft wzięłam przede wszystkim dlatego, że był w promocji i był najtańszy. Nabyłam go jeszcze w Chorwacji, w drogerii DM. A jak kto był w Chorwacji, to wie, że jest to jeden z najdroższych krajów świata ;)

Ale tak jak w przypadku zapachu tak i działanie zaskakuje. Podobno należy stosować antyperspiranty przede wszystkim na noc, po kąpieli, kiedy mają czas, aby zadziałać zanim bakterie się rozwiną. 

Ja stosuję ten sztyft rano i wieczorem i przyznam, że bardzo dobrze sobie radzi, a bywa, że warunki ma ciężkie. Wysiłek fizyczny przez cały dzień to nie lada wyzwanie ;) Ale nie można mu nic zarzucić. W czasie zwykłego dnia, kiedy nie czochram się rowerem od rana do wieczora, czuć miły zapach kosmetyku.  Utrzymuje się też na odzieży.



Skład
Jak to skład takiego ustrojstwa...  

 Podsumowanie
To zaskakująco dobry antyperspirant o świetnym cierpko - słodkim zapachu. Mogę spokojnie polecić :)

A Wy, lubicie sztyfty i dezodoranty od Fa? :)

pozdrowienia z ...
N. :) 

sobota, 7 października 2017

Garnier szampon Dolce Ultra Wanilia z papają

Witajcie :)

Kochani, dzisiaj mam dla Was włoską słodycz, prosto z Triestu :D

Wydaje mi się, że tego szamponu ani tej serii nie ma w Polsce. Ja nie kojarzę, żebym je widziałam a i w polskim internecie o nich cicho.



Seria Garniera Ultra Dolce do po polsku Ultra Słodki. Rodzajów kosmetyków było kilka, ja skusiłam się na mleko waniliowe i miąższ owocu papai. 

Ten zapach.. słodki, waniliowy, ciepły z owocową nutką papai... właśnie jest taki, jak sobie wyobrażacie. Mogłabym go jeść łyżkami :D

Szampon przeznaczony jest do włosów długich i plączących się. Ja nie mam długich, ani specjalnie plączących się ale nie przeszkadza mi to ;) 

Konsystencja
Szampon ma konsystencję mleczną, jest koloru beżowego z maleńkimi czarnymi kropkami, jakie daje nam prawdziwa laska wanilii rozkruszona na przykład do słodkiej masy w cieście. Świetnie się też pieni.



Działanie
Waniliowo - papajowy kosmetyk od Garniera sprawia, że włosy są gładkie, łatwo się rozczesują a do tego bardzo pięknie pachną jeszcze jakiś czas po umyciu. Delikatnie, ale wyczuwalnie.

Szampon nie jest przeznaczony do włosów przetłuszczających, więc już wieczorem są one przyklapnięte, ale nie obciąża ich, ani nie przetłuszcza dodatkowo, po prostu nie radzi sobie z taką skórą. 
Nie mam też po nim uczucia swędzenia skalpu, ani tym bardziej łupieżu.

Skład
Niestety zdjęcie słabe, ale widać. Skład jak skład, drogeryjny.





Podsumowanie
To fantastycznie pachnący szampon. Nie robi nic odkrywczego, po prostu wygładza włosy, sprawia, że błyszczą. Najlepiej się sprawdzi do mycia głowy rano - przed całym dniem.
Ale za to jak pachnie ma wielkiego plusa :D

Mam nadzieję, że ta seria pojawi się w Polsce :)

Pozdrawiam Was ciepło z Albanii :)
Tu wciąż gorące lato :)
N.

sobota, 23 września 2017

Bielenda olejek arganowy 3 w 1


Cześć :)
Przedstawię Wam dzisiaj mój uniwersalny kosmetyk, który zabrałam ze sobą w podróż 

Bielenda olejek arganowy 3 w 1 do ciała, twarzy i włosów.

Chciałam wziąć kosmetyk, który nie będzie ważył tony (czyli nie będzie w szklanej butelce), ani nie skończy się po tygodniu i nada się do wszystkiego, dlatego zdecydowałam się ostatecznie na ten wynalazek. Czy słusznie?

Opakowanie
Olejek od Bielendy dostajemy w przezroczystej, ładnej buteleczce z pompką. Jest lekka i poręczna. Pompka dobrze działa i wypsikuje strumyczek kosmetyku, nie jest to na szczęście mgiełka.
Na jedną nogę potrzeba dwóch - trzech psiknięć ;)
 

Konsystencja i zapach
Olej jak to olej, tłusty. Na szczęście nie bardzo i chwilę po wtarciu go w ciało wysycha – to wielki plus, bo nie cierpię konsystencji olejków.
Pachnie bardzo przyjemnie, lekko waniliowo. Zapach jest delikatny, nie nachalny i po jakimś czasie ledwo wyczuwalny na skórze. 

Działanie
Olejek nieźle się spisuje, ładnie nawilża i radzi sobie z przesuszoną skórą, ale tylko do czasu prysznica. Nie jest to nawilżenie długotrwałe niestety. 
Kompletnie nie pomaga w długotrwałej walce z suchą skórą. Czasem wcieram go też w końcówki włosów (ale tylko przed myciem, inaczej moje włosy wyglądają okrutnie, są przyklapnięte, obciążone) no i używam również do twarzy, ale tutaj przeszkadza mi ustawa powłoka, która się nie do końca wchłania. 
 
Jestem z niego w miarę zadowolona :)  nie jest to ten sam komfort co z kremikiem, ale ujdzie ;) Chociaż tęsknię już za balsamem... 

Skład
Nie jest to oczywiście czysty olejek arganowy:

Glycine Soja Oil Unsaponifiables, Caprylic/Capric Tri-glyceride, Argania Spinosa Kernel Extract, Elaeis Guineensis Oil, Tocopherol, Squalene, Ascobryl Palmitate, Beta - Sitosterol, Parfum, Cinnamal, Eugenol, Hexyl Cinnamal,
Hydroxyisohexyl-3-Cyclohexene Carboxyaldehyde, Limonene





A wy, lubicie olejki albo suche olejki? Jakie najbardziej? :)
Pozdrawiam z Serbii, N.

piątek, 15 września 2017

Wibo odżywka do rzęs



Cześć Kochani :)

Dzisiaj mam dla Was coś, do czego straciłam cierpliwość.

Wibo Vitamine Your Lashes – to odżywka do rzęs, która ma regenerować i odżywiać rzęsy.



Opakowanie

Dostajemy ją w obłym kształcie, wygląda trochę jak tusz. Biało zielona, ładna.

Otwiera się z dwóch stron, z jednej dostajemy końcówkę jak w błyszczykach, ona ma za zadanie ułatwić nam aplikację kosmetyku na rzęsach jak najbliżej cebulek – bo to część na wzrost.

Z drugiej strony mamy poskręcaną szczotkę, którą przeciągamy po rzęsach, żeby je odżywić. 





Konsystencja i zapach

Odżywka jest przezroczysta, kiedy pomażemy sobie nią palce to lekko się lepią do siebie, ale na szczęście kosmetyk nie skleja rzęs. Nie obciąża ich i w zasadzie, kiedy już wyschnie, w ogóle nie widać, że mamy coś nałożone. Nie ma też zapachu, co wydaje mi się jednak na plus. 





Działanie

Nie wiem, ile powinno się stosować ten kosmetyk, pewnie wiele tygodni, ja stosowałam go około miesiąca i żadnych zmian nie widziałam ;)
Szczerze mówiąc mam wrażenie, że lepiej moje rzęsy wyglądają po dwóch tygodniach urlopu bez stosowania tuszu niż po kuracji tą odżywką ;)

Wiele czytałam, że takie odżywki podrażniają oczy, ta na szczęście nie – ale to u mnie, jeśli się na nią skusicie obserwujcie, czy wszystko z Wami w porządku.




Podsumowanie

Przyznam, że to dla mnie bubelek, niczego nie zmienił, ale też nie popsuł, chociaż tyle :P Cóż, naście złotych za taki kosmetyk to pieniążki wywalone w błoto według mnie. Niestety.


A wy, stosujecie takie odżywki? Lubicie je?

Pozdrawiam Was gorąco,

N.

poniedziałek, 4 września 2017

Kosmetyki, których brakuje mi w podróży

Witajcie Kochani :)

Z pewnym poślizgiem, ale jest post ;)

To już miesiąc odkąd jesteśmy w podróży po Europie. Pewnie jeszcze nie jest to odpowiednio miarodajne, ale podzielę się z Wami moimi kosmetycznymi tęsknotami :) 

Kremy
Wszelkiego rodzaju kremy. Do rąk, do twarzy, do ciała. 
Zabrałam ze sobą olejek arganowy 3 w 1 (ciało, twarz, włosy), ale nie jest to mój ulubiony kosmetyk (o nim w innym poście). 
Mam też kilka próbek na czarną godzinę. NeuroHialuron od Bielendy już otworzyłam i powiem Wam, że wspaniale poradził sobie z moją przesuszoną twarzą. Chyba się na niego skuszę jak wrócę do domu (o ile jeszcze będzie), chociaż niby jest do twarzy w wieku po 40, ale co tam :P
 



Tusz do rzęs
Na urlopie nie używam, ale po urlopie lubię się wypindrzyć ;) tutaj nie ma okazji ani potrzeby, chociaż tusz ze sobą wzięłam, ale jakoś nie ma po co go użyć... 

Płyn pod prysznic
Uwielbiam pachnące żele pod prysznic i pachnącą piankę, a tu tylko mydło i mydło... chyba się skuszę i kupię sobie któregoś razu jakiś malutki żelik pod prysznic. Najmniejszy na świecie, żeby nie był zbyt ciężki (trzeba to wozić ze sobą) ale żeby chociaż troszkę mi poprawił humor ;)

Płyn micelarny
Nie używam namiętnie ani toników, ani płynów, ani wód, ale lubię od czasu do czasu sobie przemyć twarz takim kosmetykiem, a tu dupka. O wożeniu płynu mogę zapomnieć, a czasem by się chciało postać przed lustrem.

Lakier do paznokci
Nie jestem fanką malowania sobie paznokci, nigdy mi się nie chce tego robić, ale lubię mieć je pomalowane od czasu do czasu, a teraz nie ma lakieru. Niektóre podróżniczki biorą ze sobą lakiery - ale to się wiąże z braniem zmywacza... a jak już brać to przecież nie jeden kolor... no i tak teraz patrzę na te moje niepomalowane pazury i trochę tęsknię za kolorkami ;)

Odżywki do włosów
Nie stosuję ich namiętnie ale czasem, dla przyjemności, tak. A teraz mogę zapomnieć, musi mi wystarczyć tylko jakiś  wymyślny szampon... 

Ech! Jest super, ale od czasu do czasu tęskno mi za domowym komfortem :) I komfortem robienia zakupów, wrzucania do koszyka czego tylko mi się podoba ;)


Większość z Was ma zapewne już urlopy za sobą, więc pewnie jesteście na etapie cieszenia się, że wróciliście do jakichś ulubionych kosmetyków. Dajcie znać, czego Wam brakuje na wyjazdach i do czego lubicie wracać ;)

Pozdrowienia z Chorwacji!
N.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...