sobota, 25 sierpnia 2018

Norweski szampon rozmarynowo - miętowy

Witajcie :)

Dzisiaj, w ramach ciekawostki, chcę Wam zaprezentować jeden z norweskich kosmetyków.
I ostatni, bo ceny jakie tu są przyprawiają o ból głowy :P

W każdym razie poznajcie szampon firmy Rein, ekologiczny, rozmaryn i mięta pieprzowa.


Opakowanie
Zwykła buteleczka, plastikowa, z otwarciem typu "dziubek".


Zachowanie się produktu w kontakcie z wodą
Szampon jest przezroczysty i dość wodnisty. Nie był więc zbyt wydajny. Dobrze się jednak pienił.
Za to pięknie pachniał. Połączenie tych dwóch ziół jest orzeźwiające, energetyczne i naprawdę ładne.

Włosy nie były po nim splątane, ale nie były też sypkie.


Według producenta i działanie
Na opakowaniu mamy informację, że:

Rumianek sprawi, że blond włosy będą błyszczeć, stłumi swędzenie i łupież. 
Olejek eteryczny z lawendy ma wzmacniający, pobudzający i łagodzący wpływ na ciało i umysł.  
Olejek eteryczny z bergamotki wprawia w dobry nastrój.  
Olejek z rozmarynu stymuluje wzrost włosów. 

Używaj tak samo do mycia ciała i jak i intymnego mycia.  

Szampon ma pH 4,5, co jest korzystne dla skóry głowy.  

Zawiera:
Ekstrakt z rumianku *, woda, siarczan, aloes *, brennenesletinktur *, pantenol prowitamina B, guma guar, gliceryna (warzywo), benzoesan sodu, kwas cytrynowy, olejek lawendowy *, bergamotka *, peparmynte * i rozmaryn *.
* = z rolnictwa ekologicznego.


W Norwegii co drugi produkt jest "eko", nie należy sobie tego brać do serca ;)
 

Działanie w rzeczywistości
Nie odważyłam się używać szamponu do higieny intymnej, jak to sugeruje producent, ale głowę tym kosmetykiem myłam z przyjemnością. Świetnie pachnie i dobrze się pieni.

Włosy były nieco zbyt przyklapnięte jak na mój gust. Wieczorem też (po myciu poprzedniego wieczoru) wymagały koniecznie umycia.

Ale przyznam, że dla tego zapachu kupiłabym taki szampon znowu :)



Podsumowanie 
Miałam nadzieję, że ten norweski szampon wywoła jakiś efekt wow, ale tak się nie stało. Poza tym świetnym zapachem. Działanie miał przeciętne. Oczyszczał, ale nie utrzymywał przetłuszczających się włosów w nadzwyczajnej formie. Włosy też nie błyszczały jakoś bardziej niż zwykle, ani nie były uniesione. Ot, oczyszczając ale zwyczajny kosmetyk.

A Wy, lubicie takie eksperymenty? :)
buziaki, N. 

piątek, 3 sierpnia 2018

Mydło Le Petit Olivier kwiat pomarańczy

Witajcie Kochani! :)

Mam dla Was dzisiaj fajne mydełko w kostce :) Wszyscy w blogosferze kosmetycznej chyba już pisali o kosmetykach Le Petit Olivier i nareszcie przyszła też pora na mnie :D

Zatem przedstawiam Wam: mydełko Le Petit Olivier o zapachu kwiatu pomarańczy.



Opakowanie
Dwie kostki po 100 gramów były zapakowane w jeden papierek. Zakupiłam je w Belgii i kosztowały mnie około 3 euro. To chyba bardzo drogo (zwłaszcza, że we Francji tyle samo mydła kosztuje połowę mniej), ale to była zwyczajna cena mydła w Belgii. W ogóle w Belgii jest drogo jak diabli (zapraszam na wpis: 12 rzeczy, które wkurzają w Belgii)



Zapach
Jak już wspomniałam mydełko pachnie kwiatem pomarańczy. Ten zapach jest dość specyficzny, większość kosmetyków o tym zapachu ciężko mi znieść, jest jakiś taki babciowaty. Le Petit Olivier ma zdecydowanie więcej z pomarańczy niż z babci :P

Zachowanie w kontakcie z wodą
Mydełko bardzo ładnie się pieni, a zapach zostaje na skórze. To bardzo fajne. Dobrze też myje. I dobrze się nim robi ręczne pranie :P

Działanie
Mydełko zawiera w składzie oliwę z oliwek, może dzięki temu nie wysusza skóry. Czy ją nawilża? Ciężko powiedzieć, chyba nie, ale nie szkodzi jej.

Skład
Tu jeszcze możecie zapoznać się ze składem mydełka. Nie jest to kosmetyk eko, w zasadzie zwykłe mydło. Ale jakie fajne! :)

Podsumowanie
Le Petit Olivier to bardzo ładnie pachnące mydło w kostce. Świetnie się pieni, dobrze myje. Nie wysusza, doskonale spełnia swoją rolę. Chętnie kupię jeszcze jakieś kosmetyki tej marki :)

A Wy, lubicie Le Petit Olivier? :)

Buziaki, N.

wtorek, 10 lipca 2018

Peeling mineralny od Biotaniqe

Cześć Kochani :)

Moja wyprawa trwa ale tak się fajnie złożyło, że w kwietniu wpadliśmy na miesiąc do Polski (tzn. wpadliśmy z przyczyn zdrowotnych, więc to nie fajne, ale fajnie, że do domku. Jednak w domu najlepiej :) )

W każdym razie, mimo, że jeszcze wyjechaliśmy, to w tym czasie nie mogłam sobie odmówić zakupów i jak wpadłam do Rossmana to wyniosłam pół sklepu :D 

Jedną z moich zdobyczy był peeling mineralny od Biotaniqe. Zastanawiałam się jeszcze nad peelingiem węglowym, ale ostatnio mam przesuszoną i poprzebarwianą skórę, więc ten kosmetyk wydał mi się odpowiedniejszy. 



Opakowanie
Tubka jak tubka, dość mała i miękka. Kosmetyk z niej wyciska się najpierw w dość małej ilości, dopiero potem większym "strumieniem". Nie wiem czy to wina kosmetyku, że zasycha i zatyka otwór czy wina samej tubki.


Konsystencja
Krem jest biały, gęsty z drobinkami peelingującymi. Dość ostrymi, ale jednocześnie odpowiednio delikatnymi do skóry.

Działanie
według producenta peeling gommage 2w1 łączy dwa działania peelingujące: enzymatyczne- dogłębne oraz ścierne-działające powierzchniowo. Naturalny enzym z papai delikatnie rozpuszcza martwe komórki, a mikroperełki krzemowe delikatnie ścierając, wygładzają skórę twarzy i usuwają zanieczyszczenia. Kremowo-glinkowa formuła pozostawia naskórek głęboko oczyszczony i elastyczny. Botaniczny wyciąg z peonii reperuje mikrouszkodzenia skóry. Kaolin skutecznie oczyszcza i ściąga pory, absorbuje sebum.


A jak jest rzeczywiście? 
Przyznam, że jestem zaskoczona i zauroczona tym kosmetykiem. Pięknie wygładza skórę, radzi sobie nawet ze zmasakrowanym od chusteczek nosem. Po kąpieli i kilka następnych dni skóra wygląda pięknie i gładko, łuszczący się nos też jest w dużo lepszej kondycji. A do tego ma miły, świeży zapach :)
Co fajne, skóra nie jest pokryta tłustym filmem ale jest przyjemnie nawilżona. Peeling nie podrażnia, nie wysusza. Super!

Skład
jest dosyć długi:

Aqua Purificata, Isononyl Isononate, Hydrated Silica, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, peg-100 stearate*, Ceteareth-20, Cetearyl Alcohol, Kaolin,
Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Myristate, Cetyl Alcohol, Isohexadecane, Lactobacillus Ferment Lysate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Papain, Paeonia Lactiflora Root Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Allantoin, Panthenol, Trehalose, Lecithin,
Methyl Gluceth-20, Pumice, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Sodium Polyacrylate, Hydrogenated Polydecene,
Ppg-5 Laureth-5,phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Alcohol Triethanolamine, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Tetrasodium EDTA



Podsumowanie
Okazuje się, że peeling mineralny gommage od Biotanique, to bardzo fajny i dobry kosmetyk. Pięknie wygładza i oczyszcza skórę, do tego pozostawia ją przyjemnie nawilżoną. Zdecydowanie warto się z nim poznać :)

A Wy, znacie już ten kosmetyk?  
N. 

piątek, 22 czerwca 2018

Evree balsam nie tylko do ust


Witajcie :)

Mam dla Was dzisiaj balsam od Evree, który po krótkim wahaniu wrzuciłam do koszyka :P
A nabyłam go w Biedronie :D

Balsam zapakowany jest w ładne, zgrabne pudełeczko.



Zastosowanie
Na tymże pudełeczku znajdziemy informacje o składnikach; wosk pszczeli, masło kakaowe, masło shea, wyciąg z gardenii tahitańskiej :) Brzmi super.

A do tego mamy adnotację, że balsam jest nie tylko do ust. Czyli co? Taki kremik do wszystkiego? Kosztował mnie nie więcej niż 10 zł, więc stwierdziłam, że sprawdzę.




W pudełeczku znajdujemy uroczy, plastikowy i przezroczysty słoiczek w pomarańczowym wypełnieniem.
Balsam jest twardy, nic się nie rozwarstwia, nie pływa.
Powiem więcej, nawet dość ciężko jest go nałożyć na palce.

Pozostawia olejkową warstwę po tym, jak trochę go pomiziamy opuszkiem i ten filmik nakładamy na usta. Albo na nos, jeśli schodzi nam skóra po przeziębieniu czy opalaniu. 

Dość ciężko jest nałożyć dużą ilość tego balsamu, w zasadzie się nie da i trzeba kilkakrotnie pocierać balsam.

Działanie
Trzeba jednak przyznać, że balsam pięknie nawilża, już jedno nałożenie sprawia, że usta wydają się bardzo gładkie i trochę błyszczą, ale nie jak błyszczyk. Trzeba jednak powtarzać zabieg co jakiś czas, żeby efekt się utrzymał. 
Ze skórą np. na nosie radzi sobie trochę gorzej, ale też po jakimś czasie widać poprawę.



Podsumowanie 
Jestem zaskoczona działaniem balsamu od Evree ale przyznam, że trochę denerwuje mnie to, że trzeba tak go miziać, żeby wydobyć odpowiednią ilość. Ale to fajny kosmetyk, zwłaszcza do torebki.

Miałyście ten balsam? Co o nim sądzicie? :)

buziaki, tym razem z Niemiec :P
N.



poniedziałek, 11 czerwca 2018

Venus Deo Antyperspirant

Witajcie,

Kupiłam sobie jakiś czas temu antyperspirant firmy Venus, bo był w dobrej cenie
Venus robi niezłe kosmetyki do depilacji, więc dałam szansę temu produktowi. Zwłaszcza, że dodatkowo był w promocji. Czy dobrze zrobiłam?



Atomizer
Atomizer zwyczajny, nie rozpyla dezodorantu, w taki sposób jak ostatnio stało się to normą u Garniera czy Fa. Możecie więc spodziewać się nieprzyjemnego szczypania, gdy psikniecie sobie zbyt blisko ciała.




Zapach
Moja wersja cotton oil pachnie... hm. W porządku. Ale nie tak dobrze, jak mi się zdawało, trochę zbyt słodko jak dla mnie.


Działanie
No i tu najważniejsze. Po pierwsze dezodorant po psiknięciu tworzy pianę na skórze. Jeśli więc psikacie się będąc w ubraniu, to zostawi Wam okropnie nieestetyczne plamy pod pachami

W dodatku podczas psikania (nawet po wstrząśnięciu) sypie się straszliwy talk. Jeśli macie ciemny dół ubrania to będzie on cały w białych drobinach po antyperspirancie. Dopiero rozpylany z większej odległości nie sprawia takich problemów (o ile wyschnie). Ale przyznam szczerze nie zawsze mam czas,żeby psikać się bez bluzki i czekać aż kosmetyk przeschnie.

Na atomizerze zbiera się też resztka talku i nie wygląda  to zbyt dobrze.

Co zaś się tyczy ochrony przed potem, to antyperspirant radzi sobie nieźle. Pachy są suche przez cały dzień, o ile nie jest to zbyt intensywny czy upalny dzień.


Podsumowanie
Antyperspirant od Venus nie jest jednak dla mnie. 
Owszem, działa poprawnie ale począwszy od zapachu aż po zachowanie się kosmetyku to nie moja bajka. Skreśla go to robienie plam na odzieży a już na pewno to sypanie się talku.

Próbowałyście tego dezodorantu?

pozdrowienia z Belgii :) N.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...