sobota, 20 sierpnia 2016

Bielenda Algi Morskie - nawilżający olejek - balsam do ciała

Witajcie Kochani :)

Dzisiaj przedstawię Wam produkt którym ostatnio traktuję moją skórę. 
Jest to nawilżający (przynajmniej w założeniu) olejek - balsam do ciała od Bielendy. W składzie ma algi morskie, olej z mikroalg (nie wiem co to, ale nieźle brzmi), minerały morskie

Obietnice producenta mnie zaciekawiły, a do tego Bielenda stała się ostatnio modna, wypuściła kilka fajnie wyglądających serii, więc się skusiłam. 
Czy dobrze zrobiłam? O tym za chwilę... 

Opakowanie
Na początek słów kilka o opakowaniu. 
Ogólnie butelka w której nasz specyfik jest zamknięty jest okej. Natomiast ktoś wpadł na pomysł, żeby zamiast zwykłego zamknięcia na klik zrobić pompeczkę.
Otóż nie był to mądry pomysł.
Pompeczki mają to do siebie, że lubią się zacinać no i ta nie jest wyjątkiem. Po naciśnięciu jej z trudem się podnosi i trwa to długo (ciężko wycisnąć dwie porcje kremu raz za razem) a czasem wcale tego nie robi i trzeba ręcznie ją unosić, a to jej nie służy i w końcu się popsuje :/

Konsystencja
Kiedy jednak już zawalczymy z pompką i mamy w ręku krem, możemy zauważyć, że jest on dość gęsty, rzeczywiście przywodzi na myśl krzyżówkę balsamu z olejkiem, no i w sumie fajnie. Nie rozprowadza się jednak po skórze bez oporów. Trochę trzeba z tym kosmetykiem powalczyć, jest dosyć "tępy".
Producent zapewnia: Formuła mlecznego olejku wspaniale rozprowadza się na skórze, szybko wchłania (..)
Otóż... nie.

Zapach
Rozprowadzając balsam uderza w nos zapach kosmetyku.
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem przyzwyczajona jednak do takich kremowych zapachów, w sumie nie wiem jak to nazwać, ale pewnie wiecie o czym mówię. 
Natomiast ten olejkobalsam nie pachnie jak krem, może trochę jak olejek, ale tak naprawdę to przywodzi mi na myśl.... perfumy! ;)
Jest to ładny zapach, lekko cytrynowy, na pewno nie alg. 

Kiedyś był szał na hodowanie alg w słoikach (w dawnych czasach, kiedy byłam w gimnazjum :P) i te algi cuchnęły niemiłosiernie. Zdecydowanie nie taki jest zapach kremu Bielendy :P

Ale czy to jest zapach odpowiedni dla balsamu do ciała? Moim zdaniem nie. Jest zbyt orzeźwiający jak na krem, zbyt cytrynowy. Wolę kremowe, "ciepłe" zapachy. 
Sądzę jednak, że znajdzie swoich amatorów.

Działanie
No i teraz najważniejsze.
Według Bielendy: Mleczko zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia skóry, poprawia jej kondycję, sprężystość i elastyczność, zmiękcza i wygładza naskórek. Formuła mlecznego olejku wspaniale rozprowadza się na skórze, szybko wchłania, pozostawiając ciało nawilżone i zadbane.

Niestety, po raz kolejny producent trochę przecenił swój wyrób. Owszem, balsam nawilża skórę ale na bardzo krótko, tuż po posmarowaniu, jeszcze tego samego wieczoru moja skóra nóg jest nawilżona, sprężysta ale już rano nadaje się do kolejnego smarowania.

Podsumowanie
Cóż. Zawiodłam się na tym produkcie, począwszy od opakowania przez zapach i konsystencję aż po działanie. 
Na szczęście nie jest wydajny :P Na jedną nogę trzeba napompować trzy porcje ;)
Aczkolwiek nie jest to taki tragiczny produkt. Jeśli ktoś ma mniej suchą skórę, to być może będzie zadowolony z tej propozycji Bielendy. 


A Wy? Znacie ten kosmetyk? Lub inne z tej serii?
I czy hodowaliście algi w słoiku, w czasach szkolnych? :D





niedziela, 14 sierpnia 2016

Ziaja oczyszczający tonik z liści manuka

Witajcie :)

Nie wiem jak to jest, ale czas zasuwa jak szalony, systematyczne prowadzenie bloga jeszcze bardziej to uzmysławia – zwłaszcza jeśli chciałoby się wrzucać notki w tych samych odstępach czasu, odwiedzać inne blogi… 

choćbym chciała robić to wszystko częściej i więcej, to nie ma czasu, a jak już jest, to wolę usiąść sobie czasem z książką i odpocząć od wszystkiego zamiast znowu siadać przed kompem ;)

No nic, trochę się wygadałam na otaczającą rzeczywistość, a teraz Wam przedstawię produkt, który ostatnio mi towarzyszy właśnie na co dzień :)

Ziaja tonik oczyszczający na dzień i na noc z liści manuka.

Jest to kosmetyk, który wybrałam zamiast płynów micelarnych, których filozofia, mimo wielu prób, jakoś do mnie nie przemawia.
Nie jestem fanką Ziaji, ale postanowiłam pokusić się o ten produkt.

Zastosowanie
Według producenta jest to kosmetyk dla skóry normalnej, tłustej i mieszanej. Czyli elegancko, uniwersalny ;) 
Wiadomo, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego, no ale co tam, przekonajmy się.
Dodatkowo tonik ma pomagać w demakijażu.
A co jeszcze mówi producent?

Opis producenta
oczyszczanie skóry normalnej, tłustej i mieszanej
Tonizująco -uzupełniający preparat do demakijażu i oczyszczania skóry. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.

substancje czynne głęboko oczyszczające: 
  • ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym
  • ściągająco-łagodzący glukonian cynku
  • złuszczający kwas migdałowy 
  • nawilżający kwas laktobionowy
  • łagodząca prowitamina B5
  • czysta i świeża skóra

• Łagodnie oczyszcza i usuwa pozostałości makijażu.
• Działa ściągająco na rozszerzone pory skóry.
• Zawiera organiczne kwasy o działaniu mikrozłuszczającym.
• Wspomaga łagodzenie zmian trądzikowych.
Przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych.

Działanie
Jak rzeczywiście działa kosmetyk?
Używam go po całym dniu, czasem również po nocy, żeby odświeżyć skórę ale także do zmycia resztek tuszu do rzęs, który mi się trochę marze mimo zmywania go mleczkiem. 

Sprawdza się w tych działaniach bardzo dobrze
Czyści z maskary, ale także świetnie odświeża skórę i pozostawia ją czystą, bez uczucia lepkości.

Nie wysusza, chociaż nie jestem tego w 100% pewna, bo ostatnio mam problemy z przesuszającą się skórą. Nie wiem czy to wina tego toniku czy kremu Tołpy z pigwą i tymiankiem , który cały czas męczę.

Producent pisze też o zwężaniu porów, nie cierpię na tę przypadłość, więc ciężko mi się odnieść ;)
 Nie mam też problemów z wypryskami, w związku z tym nie powiem Wam, czy faktycznie zapobiega lub leczy z wyprysków

Zapach
Tonik Ziaji bardzo ładnie pachnie, świeżo, trochę jakby trawą cytrynową – ale nie jest to ten zapach. 
Nie utrzymuje się na skórze, nie przeszkadza w trakcie używania.

Opakowanie
Płyn zamknięty jest w przezroczystej buteleczce, fajnie, bo widać ile kosmetyku jeszcze pozostało. 
To co mi jednak przeszkadza z opakowaniu, to pompka. 
Dozowanie kosmetyku odbywa się przez pompeczkę, ale „rozpylacz” bardzo rozprasza płyn
Nie wiem czy tak miało być, ale mam wrażenie, że większość rozchodzi się na boki, zamiast na płatek. 
Oczywiście możemy zbliżyć płatek kosmetyczny ale i tak wydaje mi się, że dozuje bardzo mało.
Dlatego ostatecznie odkręcam całą nakrętkę, przykładam płatek do wylotu i szybko przekręcam. 
Może w ten sposób dostaję troszkę za dużo kosmetyku, ale na pewno nie za mało :P

Podsumowanie
Jak na moje potrzeby – oczyszczanie twarzy po całym dniu, odświeżanie jej po nocy, kosmetyk sprawdza się odpowiednio
Dobrze też usuwa resztki tuszu, ładnie pachnie i nie pozostawia klejącej się skóry.
Myślę, że to dobry kosmetyk (Ziaja po raz pierwszy mnie nie rozczarowała ;) ), warto po niego sięgnąć jako po alternatywę dla płynów micelarnych.


A Wy, używaliście już tego kosmetyku? Co sądzicie o kosmetykach Ziaji?

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Natura Siberica - Wygładzający, nagietkowy peeling do ciała


Cześć :)
Dzisiaj dla odmiany kolejny kosmetyk ze Wschodu ;)

Ostatnio traktuję swoją skórę nagietkowym, wygładzającym peelingiem do ciała z serii Love Estonia od Natura Siberica. Zapłaciłam za niego 18 zł i dostałam butelkę o pojemności 200 ml.


Informacje z opakowania

Nagietkowy  peeling  do ciała przeznaczony dla poprawy wyglądu i zwiększenia sprężystości skóry. 
Peeling jest doskonały do delikatnego oczyszczenia skóry, ponadto tonizuje ją i przygotowuje do dalszej pielęgnacji środkami nawilżającymi. 
Naturalne składniki, zawarte w peelingu, działają zmiękczająco i wygładzająco na skórę, co sprawia, że staje się ona bardziej sprężysta i elastyczna. Peeling skutecznie oczyszcza pory, stymuluje procesy wymiany substancji w komórkach skóry, wygładza.

Składniki aktywne:
Ekstrakt z nagietka z wyspy Saaremaa - wzbogacony w polisacharydy, flawonoidy, zmiękcza, uspokaja skórę, wygładza.
Ekstrakt cedrowy- wzbogacony w witaminy E i F, głęboko odżywia, wygładza, ujędrnia i uelastycznia ją.

Skład INCI: Aqua, GlycerylStearateSE, IsopropylPalmitate, CetearylAlcohol, Polyethylene, Glycerin, PinusSibiricaShellPowder, CocosNuciferaOil, BenzylAlcohol, DehydroaceticAcid, SodiumStearoylGlutamate, CitricAcid, GlycerylUndecylenate, SodiumBenzoate, PotassiumSorbate, TocopherylAcetate, Tocopherol, CalendulaOfficinalisFlowerExtract, PinusSibiricaNeedleExtract, Parfum, CI 19140, CI 15985, HexylCinnamal, ButylphenylMethylpropional.

Opakowanie
Kosmetyk zamknięty jest w miękkiej tubie stawianej na nakrętce. Moim zdaniem graficy i marketingowcy z Natura Siberica mają naprawdę dobry gust ;) 
Wszystkie te ich produkty są opakowane w bardzo ładne szaty graficzne :)
Peeling z tubki wyciska się łatwo, z dozowaniem również nie ma problemu.

Konsystencja
Kiedy wyciśniemy już sobie kosmetyk na dłoń otrzymamy konsystencję podobną do lekkiego kremu, czy balsamu w kolorze kości słoniowej;) 
Ten krem pełen jest brązowych drobinek, zdaje się, że są to drobno mielone pestki, ale nie wiem na pewno, bo producent nic nie pisze na ten temat.

Zapach
Scrub od Natura Siberica pachnie bardzo ładnie. Trochę nagietkowo, trochę jakby miodowo, trochę cedrowo. Bardzo ładny, świeży zapach, trochę kojarzący się jak dla mnie ze wsią, albo działką w lesie. Przyjemnie myć się takim kosmetykiem :)

Działanie
Ten nagietkowy peeling należy raczej do tych delikatniejszych peelingów, ale czuć te drobinki na skórze. Ładnie wygładza i pozostawia skórę miłą w dotyku, nie podrażnia. 
Raczej nie zauważyłam jakiejś wzmożonej wymiany substancji w komórkach, o czym pisze producent :P No, ale bez przesady,  peeling działa tak, jak powinien działać kosmetyk tego typu :)

Podsumowanie
Nagietkowy wygładzający peeling Love Estonia to bardzo udany kosmetyk. Przyjemny zapach w połączeniu z peelingująco – wygładzającym działaniem sprawia, że scrub umila łazienkowe zabiegi
Chętnie sięgnę jeszcze po jakiś peeling z tej serii:)



Lubicie kosmetyki Natura Siberica? Jakie macie z nimi doświadczenia? :)

niedziela, 31 lipca 2016

Szampon Tutti Frutti oraz słów kilka o SLS, PEG i innych. Czy rzeczywiście szkodzą?

Witajcie,

Dzisiaj mam dla Was krótką recenzję szamponu Tutti Frutti multiwitaminy + kiwi do włosów przetłuszczających się oraz parę informacji o SLS i PEG w szamponach.
Dlaczego poszperałam za tymi składnikami? Dlatego, że szampon od Farmony ma  w składzie całą tablicę Menedelejewa, od SLS przez PEGi, po silikony.

Zapach
Szampon pachnie ładnie i świeżo. Owocowo, chociaż nie jest to eksplozja zapachów, do jakich przyzwyczaiło nas Tutti Frutti w peelingach i płynach pod prysznic.

Działanie
Właśnie. Mój  dzisiejszy zbiór informacji o chemii w szamponach wziął się stąd, że jestem bardzo mile zaskoczona działaniem szamponu. Skończyłam Biovax, który chociaż dobry, trochę, wbrew opiom producenta, matowił włosy i je plątał. Ale miał dobry skład.

Natomiast Tutti Frutti sprawia, że włosy dobrze się układają, nie są splątane, a do tego błyszczą (nie żeby jak tafla jeziora od razu), nie przetłuszczają się bardziej niż standardowo.


Moja opinia
Uważam, że to naprawdę dobry szampon za niezbyt duże pieniądze (nie pamiętam za ile, ale chyba nawet nie za 10 zł).
Trochę się więc zaczęłam zastanawiać, skoro szampon z takim składem działa tak dobrze, to może nie ma co się gimnastykować i szukać kosmetyków bez tych wszystkich slsów, zwłaszcza, że one nie działają wcale tak dobrze...

Poszperałam więc za najbardziej popularnymi składnikami..
Poniżej skrót informacji, jakie udało mi się wyszukać. 
(Na końcu źródła)

Czym są SLS, SLES, PEG,  inne?

SLS - nie jest prawdą, że SLS i SLES powodują działanie rakotwórcze.
Nie są dostępne żadne naukowe badania, ani publikacje naukowe, które choćby sugerowałyby, że substancje te mogą wpływać na powstawanie nowotworów.
Nie istnieją również żadne poważne publikacje, z których wynikałoby, że SLS i SLES kumulują się w organizmie.

Sodium Lauryl Sulfate (SLS) i Sodium Laureth Sulfate (SLES) są to substancje myjące stosowane w wielu różnych produktach w tym kosmetykach i detergentach przemysłowych.
Sodium Lauryl Sulfate (SLS) ma działanie drażniące, ale tylko wtedy, gdy jest stosowany jako pojedyncza substancja (np. roztwór SLS w wodzie), w wysokich stężeniach i przy długotrwałym kontakcie ze skórą. 
W kosmetykach nigdy nie stosuje się takich układów. 

W kosmetykach SLS zawsze występuje w mieszaninach z innymi substancjami, które łagodzą jego działanie drażniące. SLS stosowany jest obecnie prawie wyłącznie w produktach spłukiwanych, które mają krótkotrwały kontakt ze skórą.

Żaden z siarczanów alkoholi tłuszczowych (w tym SLS, SLES, ALS) nie ma działania uczulającego. 

Płaszcz hydrolipidowy naskórka także zawiera substancje tłuszczowe, a więc proces mycia może je usuwać. 
Wszystkie substancje myjące, również te łagodne, mogą prowadzić do wysuszania skóry jeśli są niewłaściwie stosowane.

SLS i SLES mają bardzo dobre działanie myjące i pianotwórcze, dlatego tak szeroko wykorzystywane są w preparatach higienicznych.

SLS, SLES i ALS znajdują się wśród składników kosmetyków często wymienianych przez nierzetelne źródła jako rzekomo niebezpieczne i zagrażające zdrowiu. Takie „czarne listy” składników kosmetyków „krążące” w internecie powstają wskutek powtarzania niezweryfikowanych informacji z nierzetelnych źródeł. „Czarne listy” składników wzbudzają nieuzasadnione obawy i wprowadzają w błąd konsumentów.

Silikony
Silikony nie wpływają na proces oddychania skóry.
Człowiek nie oddycha przez skórę a przez drogi oddechowe.

Wymiana gazowa za pośrednictwem skóry jest minimalna i nie ma znaczenia dla oddychania. Dlatego żaden ze składników kosmetyków nie może powodować zatrzymania oddychania skóry.

Silikony nie przenikają przez skórę. Są to substancje jednocześnie hydrofobowe i lipofobowe, tzn. nie mają powinowactwa ani do wody, ani do tłuszczów. Nie mają więc również powinowactwa do struktur biologicznych takich, jak naskórek. Dlatego silikony po aplikacji na skórę pozostają na jej powierzchni. Tworzą na powierzchni skóry film, który ogranicza ucieczkę wody z naskórka. Dzięki czemu wpływają pośrednio na nawilżenie skóry, poprawiając je. Warstwa, którą tworzą silikony jest jednak przepuszczalna dla innych substancji chemicznych, w tym dla wody i cząsteczek gazów. 

Co więcej, silikony to tzw. suche, lekkie emolienty, czyli takie, które nie powodują powstania po aplikacji lepkiej, tłustej warstwy. Silikony nie mają właściwości komedogennych, a więc nie powodują powstawania zaskórników, ani stanów zapalnych.

PEG (glikol polietylenowy),
są to emulgatory, które łączą tłuszcz i wodę w jednolitą masę. Mogą być też stosowane jako substancje myjące (szampony, kremy, make-up, pasty do zębów, spray do włosów). 
Do ich produkcji wykorzystywany jest szkodliwy tlenek etylenu. Stwierdzono, że uszkadzają strukturę genetyczną komórek, zostały uznane jako substancje rakotwórcze. PEG i PPG powodują, że skóra staje się bardziej przepuszczalna, przez co łatwiej przenikają przez nią szkodliwe substancje. Efektem ubocznym działania PEG są stany zapalne, atakujące głównie skórę twarzy i pach­win.

PPG (glikol polipropylenowy)
substancja higroskopijna, która wchłania i zatrzymuje wilgoć. W ten sposób glikol spowalnia wysychanie produktu i zapewnia jego dobre właściwości aplikacyjne w trakcie stosowania. Poprzez obniżenie aktywności wody, która jest doskonałą pożywką dla drobnoustrojów, wspomaga też działanie układu konserwującego stosowanego w kosmetyku.

Bezpieczeństwo glikolu propylenowego oceniane było przez wiele instytucji, m.in. przez panel ekspertów Cosmetic Ingredient Review (CIR), który na podstawie dostępnych danych uznał, że substancja może być bezpiecznie stosowana w kosmetykach w stężeniu nawet do 50%. Natomiast amerykańska agencja FDA włączyła glikol propylenowy na tzw. listę GRAS, czyli listę substancji dodawanych do żywności powszechnie uważanych za bezpieczne (Generally Recognized as Safe). Także w Europie glikol propylenowy jest dozwolony do stosowania w żywności i ma oznaczenie E1520.

Wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa glikolu propylenowego mogą wynikać z faktu, że jest on często mylony z glikolem etylenowym, który jest toksyczny dla ludzi i jest zakazany do stosowania w kosmetykach.
Składniki zawierające glikol polietylenowy oraz glikol polipropylenowy można znaleźć pod naz­wami:
·  wszystkie substancje z przedrostkiem w nazwie PEG i PPG, np. PEG-40 Sorbitan Diisostearate, PPG-…. np. PPG-15 Stearate
·  składnik z końcówką “…eth” np. Laureth-4, Acrylates/Steareth-20 Methacrylate Copolymer
·  Aluminium Chlorochydrate
· Aluminium Chlorochydrex
·  Poloxamer 124, 184, 188, 407
· Poloxamine,Polysorbate 20, 60, 80

Parabeny
Kiedyś parabeny wrzucało się do jednego worka, ale jedne z najnowszych badań przeprowadzonych na początku 2011 roku dowiodły, że nie wszystkie parabeny muszą być szkodliwe

Propyloparaben i butyloparaben mogą być niebezpieczne dla zdrowia w stężeniu używanym dotychczas. 
Stężenie zmniejszone dwukrotnie - do 0,19% nie jest szkodliwe i może być nadal stosowane w kosmetykach, lekach czy produktach spożywczych. 

Z kolei metyloparaben oraz etyloparaben były i są uznane za nieszkodliwe. Bez werdyktu pozostają bardziej skomplikowane związki, czyli parabeny z rozgałęzionymi łańcuchami chemicznymi, np. izobutyloparaben.

Reakcje alergiczne wywołane tymi związkami są rzadko obserwowane. Wśród kolejnych 1937 pacjentów Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi (1307 kobiet, 630 mężczyzn), diagnozowanych z powodu podejrzenia alergicznego kontaktowego zapalenia skóry uczulenie na parabeny stwierdzono u 0,3% badanych. Znacznie częściej alergizowały inne konserwanty: timerosal -11,8%; formaldehyd - 4,9%; Euksyl K 400 - 3,7%; Katon CG - 1,1%; Quaternium 15 - 0,8."

Moje zdanie i odczucia
Jak widzicie są to zupełnie inne informacje, niż zapewne znacie. Przyznam, że przekopałam sporo stron, prawie każda z nich to były dane niepokojące i bardzo negatywne. Na tyle, że właściwie, po ich lekturze doszłam do wniosku, że najlepiej myć włosy (i ciało) wodą z octem lub jajkiem (od własnej kury zielononóżki!) z piwem (ważonym w przydomowej piwnicy)...
Zależało mi, żeby znaleźć portal medyczny, może kosmetologiczny, obiektywny, nie reklamujący żadnej firmy... Wydaje mi się, że Kosmopedia.org jest taką stroną.. ale może się mylę, i to te budzące grozę witryny mają rację. Ale szczerze mówiąc, to nie mam takiego odczucia.


W każdym razie, po tylu przejrzanych stronach, stwierdzam, że choć jestem daleka od teorii spiskowych to właściwie każda witryna, którą znalazłam, była witryną reklamową (mniej lub bardziej, ale jednak). Nie każda reklamowała wprost, ale wiele jakoś dziwnym trafem sugerowały kosmetyki naturalne konkretnej marki. Inną kwestią były blogi, które powtarzały słowo w słowo to, co napisane było na tychże stronach (poszukując tego typu informacji nie trudno jest wyrobić sobie zdanie, bo tak ciężko jest znaleźć inne spojrzenie niż tę nagonkę firm eko ;) )

Szczerze? Uważam, że nie ma co przesadzać. Żyjemy w czasach, gdzie wszystko może uczulać, nie sądzę, aby zwalanie winy za całe zło świata na SLSy, parabeny i inne chemie było jednym słusznym wyjściem.
Nie uważam, że należy lekceważyć składy, bo raczej nie, ale moim zdaniem nie ma co dramatyzować i z czystym (nomen omen) sumieniem, można sobie pozwolić na "zwykły" drogeryjny szampon, jeśli ktoś nie odczuwa rzeczywistych fizycznych dolegliwości.
Jestem zdania, że od czasu do czasu można zafundować włosom coś lepszego (i oczywiście skórze), ale nie za miliony monet ani za cenę życia i śmierci.

Zatem wszystko dla ludzi, tylko może z umiarem ;)

A jakie jest Wasze zdanie na temat kosmetyków z SLSami, PEGami i innymi "chemiami" w składzie?
I co sądzicie o szamponach Tutti Frutti ;)

Źródła:

niedziela, 24 lipca 2016

VIANEK Orzeźwiająco-energetyzujący żel pod prysznic

Witajcie :)

Strasznie ten czas leci, ledwo pisałam notkę o balsamie do włosów, ba! O pomadce z peelingiem… a tu już pora na kolejny post…
W każdym razie dzisiaj przedstawię Wam mojego towarzysza na upalne dni ;)

Jest nim... Vianek orzeźwiająco-energetyzujący żel pod prysznic z ekstraktem z szałwii.

Kosmetyk zakupiłam w Internetach, nie pamiętam za ile, ale cena nie przekroczyła 20 złotych (raczej oscylowała w granicach 17).

Zapach
W drogerii Natura dorwałam buteleczkę tegoż żelu, niestety z zepsutym zamknięciem. Zapach jednak tak mnie urzekł, że popędziłam czym prędzej do domu wyszukać go online.

Vianek z szałwią pachnie świeżą szałwią, trochę miętowo, trochę słodkawo, trochę kwaskowo. Ale ani słodko ani kwaśno. Bardzo ładny zapach. Pomyślałam więc, że muszę się nim myć :P
Pod prysznicem żel pachnie jeszcze lepiej niż wąchany z butelki. Intensywniej, ale nie za mocno. Rzeczywiście odświeżająco i energetycznie. Naprawdę świetny, inny zapach.
Szkoda tylko, że nie utrzymuje się on na skórze :(

Konsystencja
Żel jest dosyć rzadki, ale nie przelewa się przez palce. Jest też jakby śliski, łatwo się go rozprowadza po ciele. Nie daje uczucia otulenia, ale w końcu ma nie otulać i nie rozluźniać tylko odświeżać i energetyzować i moim zdaniem właśnie to robi dzięki zapachowi.
Dobrze się też pieni. Ogólnie, bardzo przyjemnie jest się myć tym kosmetykiem :)

Działanie
No i teraz…
Według producenta: Żel pod prysznic, zawierający ekstrakt z szałwii, wspaniale odświeża i orzeźwia. Łagodne środki myjące dokładnie oczyszczają i równocześnie pielęgnują skórę przesuszoną. Połączenie sorbitolu i kwasu jabłkowego gwarantuje poprawę nawilżenia, dzięki właściwościom wiązania wody w naskórku. Po zastosowaniu ciało nabiera wigoru, a skóra zyskuje miękkość i elastyczność.

Czy odświeża i orzeźwia? Moim zdaniem zdecydowanie tak. I odświeża i oczyszcza.
Ale czy pielęgnuje i nawilża? Nie zauważyłam jakichś dodatkowych efektów, ale faktem jest, że nie wysusza.
Ciało zyskuje miękkość, elastyczność i wigor? No, o wigor u mnie wieczorem trudno :P A czy miękkość? Chyba tak, skóra jest przyjemnie miękka po umyciu żelem od Vianka.

Skład
Składniki/INCI: Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glycerin, Sorbitol, Salvia Officinalis Leaf Extract, Panthenol, Lactic Acid, Malic Acid, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Sodium Benzoate, Parfum.

Podsumowanie

Jest to mój pierwszy produkt od Vianka i od razu bardzo miłe zaskoczenie. Oryginalny zapach bardzo mi przypadł do gustu, w dodatku sprawdza się idealnie na gorące dni. Nie szkodzi skórze, pozostawia ją miłą w dotyku. Bardzo udany produkt, za niewielką cenę :)

A Wy jakie macie doświadczenia z produktami Vianka? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...