wtorek, 10 lipca 2018

Peeling mineralny od Biotaniqe

Cześć Kochani :)

Moja wyprawa trwa ale tak się fajnie złożyło, że w kwietniu wpadliśmy na miesiąc do Polski (tzn. wpadliśmy z przyczyn zdrowotnych, więc to nie fajne, ale fajnie, że do domku. Jednak w domu najlepiej :) )

W każdym razie, mimo, że jeszcze wyjechaliśmy, to w tym czasie nie mogłam sobie odmówić zakupów i jak wpadłam do Rossmana to wyniosłam pół sklepu :D 

Jedną z moich zdobyczy był peeling mineralny od Biotaniqe. Zastanawiałam się jeszcze nad peelingiem węglowym, ale ostatnio mam przesuszoną i poprzebarwianą skórę, więc ten kosmetyk wydał mi się odpowiedniejszy. 



Opakowanie
Tubka jak tubka, dość mała i miękka. Kosmetyk z niej wyciska się najpierw w dość małej ilości, dopiero potem większym "strumieniem". Nie wiem czy to wina kosmetyku, że zasycha i zatyka otwór czy wina samej tubki.


Konsystencja
Krem jest biały, gęsty z drobinkami peelingującymi. Dość ostrymi, ale jednocześnie odpowiednio delikatnymi do skóry.

Działanie
według producenta peeling gommage 2w1 łączy dwa działania peelingujące: enzymatyczne- dogłębne oraz ścierne-działające powierzchniowo. Naturalny enzym z papai delikatnie rozpuszcza martwe komórki, a mikroperełki krzemowe delikatnie ścierając, wygładzają skórę twarzy i usuwają zanieczyszczenia. Kremowo-glinkowa formuła pozostawia naskórek głęboko oczyszczony i elastyczny. Botaniczny wyciąg z peonii reperuje mikrouszkodzenia skóry. Kaolin skutecznie oczyszcza i ściąga pory, absorbuje sebum.


A jak jest rzeczywiście? 
Przyznam, że jestem zaskoczona i zauroczona tym kosmetykiem. Pięknie wygładza skórę, radzi sobie nawet ze zmasakrowanym od chusteczek nosem. Po kąpieli i kilka następnych dni skóra wygląda pięknie i gładko, łuszczący się nos też jest w dużo lepszej kondycji. A do tego ma miły, świeży zapach :)
Co fajne, skóra nie jest pokryta tłustym filmem ale jest przyjemnie nawilżona. Peeling nie podrażnia, nie wysusza. Super!

Skład
jest dosyć długi:

Aqua Purificata, Isononyl Isononate, Hydrated Silica, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, peg-100 stearate*, Ceteareth-20, Cetearyl Alcohol, Kaolin,
Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Myristate, Cetyl Alcohol, Isohexadecane, Lactobacillus Ferment Lysate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Papain, Paeonia Lactiflora Root Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Allantoin, Panthenol, Trehalose, Lecithin,
Methyl Gluceth-20, Pumice, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Sodium Polyacrylate, Hydrogenated Polydecene,
Ppg-5 Laureth-5,phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Alcohol Triethanolamine, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Tetrasodium EDTA



Podsumowanie
Okazuje się, że peeling mineralny gommage od Biotanique, to bardzo fajny i dobry kosmetyk. Pięknie wygładza i oczyszcza skórę, do tego pozostawia ją przyjemnie nawilżoną. Zdecydowanie warto się z nim poznać :)

A Wy, znacie już ten kosmetyk?  
N. 

piątek, 22 czerwca 2018

Evree balsam nie tylko do ust


Witajcie :)

Mam dla Was dzisiaj balsam od Evree, który po krótkim wahaniu wrzuciłam do koszyka :P
A nabyłam go w Biedronie :D

Balsam zapakowany jest w ładne, zgrabne pudełeczko.



Zastosowanie
Na tymże pudełeczku znajdziemy informacje o składnikach; wosk pszczeli, masło kakaowe, masło shea, wyciąg z gardenii tahitańskiej :) Brzmi super.

A do tego mamy adnotację, że balsam jest nie tylko do ust. Czyli co? Taki kremik do wszystkiego? Kosztował mnie nie więcej niż 10 zł, więc stwierdziłam, że sprawdzę.




W pudełeczku znajdujemy uroczy, plastikowy i przezroczysty słoiczek w pomarańczowym wypełnieniem.
Balsam jest twardy, nic się nie rozwarstwia, nie pływa.
Powiem więcej, nawet dość ciężko jest go nałożyć na palce.

Pozostawia olejkową warstwę po tym, jak trochę go pomiziamy opuszkiem i ten filmik nakładamy na usta. Albo na nos, jeśli schodzi nam skóra po przeziębieniu czy opalaniu. 

Dość ciężko jest nałożyć dużą ilość tego balsamu, w zasadzie się nie da i trzeba kilkakrotnie pocierać balsam.

Działanie
Trzeba jednak przyznać, że balsam pięknie nawilża, już jedno nałożenie sprawia, że usta wydają się bardzo gładkie i trochę błyszczą, ale nie jak błyszczyk. Trzeba jednak powtarzać zabieg co jakiś czas, żeby efekt się utrzymał. 
Ze skórą np. na nosie radzi sobie trochę gorzej, ale też po jakimś czasie widać poprawę.



Podsumowanie 
Jestem zaskoczona działaniem balsamu od Evree ale przyznam, że trochę denerwuje mnie to, że trzeba tak go miziać, żeby wydobyć odpowiednią ilość. Ale to fajny kosmetyk, zwłaszcza do torebki.

Miałyście ten balsam? Co o nim sądzicie? :)

buziaki, tym razem z Niemiec :P
N.



poniedziałek, 11 czerwca 2018

Venus Deo Antyperspirant

Witajcie,

Kupiłam sobie jakiś czas temu antyperspirant firmy Venus, bo był w dobrej cenie
Venus robi niezłe kosmetyki do depilacji, więc dałam szansę temu produktowi. Zwłaszcza, że dodatkowo był w promocji. Czy dobrze zrobiłam?



Atomizer
Atomizer zwyczajny, nie rozpyla dezodorantu, w taki sposób jak ostatnio stało się to normą u Garniera czy Fa. Możecie więc spodziewać się nieprzyjemnego szczypania, gdy psikniecie sobie zbyt blisko ciała.




Zapach
Moja wersja cotton oil pachnie... hm. W porządku. Ale nie tak dobrze, jak mi się zdawało, trochę zbyt słodko jak dla mnie.


Działanie
No i tu najważniejsze. Po pierwsze dezodorant po psiknięciu tworzy pianę na skórze. Jeśli więc psikacie się będąc w ubraniu, to zostawi Wam okropnie nieestetyczne plamy pod pachami

W dodatku podczas psikania (nawet po wstrząśnięciu) sypie się straszliwy talk. Jeśli macie ciemny dół ubrania to będzie on cały w białych drobinach po antyperspirancie. Dopiero rozpylany z większej odległości nie sprawia takich problemów (o ile wyschnie). Ale przyznam szczerze nie zawsze mam czas,żeby psikać się bez bluzki i czekać aż kosmetyk przeschnie.

Na atomizerze zbiera się też resztka talku i nie wygląda  to zbyt dobrze.

Co zaś się tyczy ochrony przed potem, to antyperspirant radzi sobie nieźle. Pachy są suche przez cały dzień, o ile nie jest to zbyt intensywny czy upalny dzień.


Podsumowanie
Antyperspirant od Venus nie jest jednak dla mnie. 
Owszem, działa poprawnie ale począwszy od zapachu aż po zachowanie się kosmetyku to nie moja bajka. Skreśla go to robienie plam na odzieży a już na pewno to sypanie się talku.

Próbowałyście tego dezodorantu?

pozdrowienia z Belgii :) N.

sobota, 19 maja 2018

Serum i peeling truskawkowy do paznokci

Witajcie Kochani,

Dzisiaj mam dla Was dwa kosmetyki do paznokci. Niezbyt wierzę w takie rzeczy, ale jeden z nich dostałam w prezencie, a drugi wrzuciłam do koszyka uwiedziona zapachem. Ciekawi? ;)

Intensywne serm wzmacniające do paznokci 4 Long Lashes od Oceanic oraz Nail Scrub od Belli, zakupiony w Biedronce.





Konsystencja
Serum ma konsystencję żelową, scrub raczej lakieru. Oba kosmetyki należy wetrzeć w płytkę paznokcia i skórki. To bardzo łatwe w przypadku obu mazidełek.
Serum trochę lepiej się wchłania, natomiast scrub nieco się lepi no i pozostają niewielkie ilości tych peelingujących drobinek. 

Serum pachnie lekko i przyjemnie, świeżo, a scrub.. cudownym ciastkiem truskawkowym! Najchętniej bym je zeżarła, ale jest gorzkie :P







Działanie
Serum ma poprawiać kondycję paznokcia i skóry wokół, regenerować, uelastyczniać. 
Scrub zaś ma wygładzać no i oczywiście też wzmacniać paznokcie. Czy tak się dzieje?

Niestety nie stosuję tych kosmetyków na tyle regularnie, żeby stwierdzić, czy faktycznie wpływają jakoś długoterminowo na paznokcie.
Jednak trzeba powiedzieć, że oba ładnie nawilżają i wygładzają skórki, płytka też staje się gładsza i wygląda jakby zdrowiej (albo chcę w to wierzyć :P). 







Podsumowanie
Wydaje mi się, że nie są to kosmetyki, które istotnie poprawią kondycję naszych paznokci i skórek. Lepiej zainwestować w dobry krem do rąk i odpowiednią dietę. Jednak miło jest powcierać sobie te kosmetyki, to taka  mała chwila tylko dla nas, kiedy nie mamy czasu na dłuższą pielęgnację ;)

I na koniec opis producenta na opakowaniu serum:






Buziaki z Marsylii, N.


poniedziałek, 7 maja 2018

Magical CC cream od Eveline


Witajcie Kochani :)
Dzisiaj podzielę się z Wami moim małym odkryciem. Kremem CC od Eveline

Po powrocie z Rzymu, pierwsze co zrobiłam, to oczywiście się przeziębiłam a moja skóra dostała okropnych przebarwień. Nie mam pojęcia dlaczego, nigdy nie miałam długotrwałych problemów z cerą. Czasem wyskakiwały mi takie czerwone, suche plamy, które znikały po dniu czy dwóch.
Tym razem przebarwienia nie chciały jednak zniknąć, bardzo mnie peszyły a ja miałam w dodatku zaplanowane wiele spotkań towarzyskich, podczas których chciałam wyglądać jak najlepiej. Wiadomo. 

Szukałam czegoś lekkiego, co po nałożeniu na twarz nie zapcha skóry i nie da efektu maski. No i trafiłam na krem CC.
Trochę z obawą, ale zaryzykowałam i... przepadałam :)

Opakowanie
Krem jest w beżowym opakowaniu, przypomina trochę fluid.

Działanie
Znalazłam go w trzech wariantach kolorystycznych. Naturalnym, który wydawał mi się trochę zbyt jasnym, beżowym - trochę zbyt ciemnym i średnio beżowym (medium beige) czyli takim pośrednim, jak sama nazwa wskazuje :P dla mnie w sam raz. 
Niestety nie mam zdjęcia, jak krem wygląda po wyciśnięciu z tubki i po nałożeniu. Ale ma jasny kolor z beżowymi drobinkami. Wydaje się być zbyt jasny. 
Jednak po nałożeniu okazuje się, że zmienia kolor

Daje efekt rozświetlenia, ale nie matuje. Wyrównuje koloryt skóry, ale nie zakrywa idealnie przebarwień. Robi to jednak naturalnie i delikatnie. Ja dobrałam całkiem nieźle do koloru cery, więc tym bardziej byłam zadowolona.

Uważam, że to doskonały kosmetyk na lato, lekki i nie płynie, gdy się spocimy albo skropi nas letni deszcz ;)


Od producenta:


Multifunkcyjny podkład CC Cream to produkt przeznaczony do pielęgnacji każdego typu cery. Formuła Magical Colour Correction sprawia, że krem zaraz po aplikacji zmienia się w lekki fluid matujący, nadający cerze jednolity i naturalny koloryt. Zamknięte w mikrokapsułkach naturalne pigmenty mineralne stopniowo uwalniają się i długotrwale korygują niedoskonałości. Innowacyjny bioHYALURON Complex™ zawiera skoncentrowany kwas hialuronowy o właściwościach nawilżających i wygładzających. Cera wygląda naturalnie, nieskazitelnie i promiennie. SPF 15 chroni przed UVA/UVB. 
 
Podsumowanie

Przyznam, że jest to mój pierwszy tego typu krem (wcześniej miałam BB cream taki z panią w stylu pin-up i bardzo się zraziłam) i jestem z niego bardzo zadowolona. Ładnie wyrównuje, nie daje efektu maski ani sztuczności. Do tego pięknie pachnie! :)

Później przeczytałam, że lepszym byłby Maybelline Dream Pure BB Cream, który matuje i lepiej kryje od tego. Skoro już odczarowałam ten typ kosmetyków to pewnie się skuszę. 

A wy lubicie kremy CC? :)

pozdrowienia, N. 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...