Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 kwietnia 2018

Włoskie mydełka Marsiglia in Fiore

Witajcie :)

Dzisiaj mam dla Was kolejne włoskie mydełka, tym razem florenckie, chociaż zakupione w Rzymie ;) nazywają się Marsiglia in Fiore i  pachną obłędnie. 



Opakowanie
Opakowania mydełek może nie są jakieś szalenie kolorowe czy przykuwające wzrok. Zrobione ze sztywnego papieru w rodzaju eko i w środku od razu mamy kosmetyk, nie owinięty dodatkowa folią, jak w przypadku np. Tresori d'Orient.

Zapach i zachowanie się w myciu
Mydełko to zwykła, kremowa kostka, która pod prysznicem ładnie się pieni, chociaż dzikiej piany się nie spodziewajcie. Jest też dość wydajne. Nie rozpuszcza się (jak np. Dove).

Jednak w przypadku zapachu, no to jest obłęd. Jak tylko otworzyłam pierwsze z kupionych na spróbkę mydełek, od razu poleciałam po kolejne, żeby je zabrać do domu, do Polski. Jedno mydełko to koło 80 euro centów, więc nie ma się co zastanawiać ;)

W każdym razie w moim sklepie były trzy wersje zapachowe. 
Słonecznik + miód, kwiat pomarańczy + migdał i aloes + owoc figi
Mydełko jest kosmetykiem roślinnym i mamy na opakowaniu informację, że tworzonym techniką "na gorąco", ale nie znalazłam żadnych super zalet ani wad takiego mydełka, po prostu, jest szybciej gotowe do użytku, niż takie "na zimno".
Przyznam szczerze, że ja na razie używałam tylko kostki aloesowo - figowej. Jej zapach mnie oczarował. Jest wyraźny, mocno roślinny, jednocześnie bardzo świeży ze słodką nutką. Pozostaje dość długo na skórze i długo unosi się w powietrzu, po użyciu go w kąpieli czy nawet do rąk.


Działanie
Mydełko nie podrażnia i nie wysusza, a nawet chyba nawet nieco nawilża, bo skóra po umyciu jest miękka i gładka.

Skład
Wydaje mi się, że całkiem przyzwoity. 
 

Podsumowanie
Jeśli  będziecie we Włoszech i trafi Wam się sklep o nazwie Todis (to taki rodzaj małego marketu, jak mała Biedronka), to idźcie tam, na część ogólną i znajdźcie półkę z chemią. Mydełka Marsiglia in Fiore powinny tam na Was czekać ;) Każda wersja przez papierek pachnie cudownie, świeżo, słodko, roślinnie i każda kosztuje kilkadziesiąt centów ;) Miła i jaka fajna pamiątka! :)

pozdrowienia, N.



 

sobota, 10 marca 2018

Splendor włoski szampon do włosów

Witajcie Kochani :)

Dzisiaj mam dla Was... fatalnej jakości zdjęcia :D musicie mi wybaczyć, bo mój sprzęt kompletnie się rozkłada, a jeszcze minie chwila zanim kupię nowy :( 

Ale tak czy inaczej przedstawiam Wam dzisiaj szamponik zakupiony za 99 euro centów ;) W Polsce nigdy go nie widziałam, więc to raczej ciekawostka. Czy warto się na niego pokusić przyjeżdżając do Włoch na urlop?

Szampon Splend'or Illuminante wersja z olejkami,  mający sprawiać, że włosy przede wszystkim błyszczą i są mięciutkie. 

Opakowanie
Zwyczajna buteleczka o bardzo ładnym wyglądzie, w rzeczywistości ma kolor złota, napisy i zdobienia się mienią, więc przyciąga wzrok. Inne warianty mają inne kolory.
Zamknięcie nie sprawia żadnych problemów, poza tym, że nie postawimy opakowania "do góry nogami".



Konsystencja i zapach
Szampon ma zwyczajną, żelową konsystencję i jasno mleczny kolor. Nie jest zbyt wodnisty, dobrze się pieni. Moja olejkowa wersja ślicznie pachnie olejkowo, orzechowo - waniliowo, nie wiem w sumie jak nazwać ten zapach, ale jest ciepły i bardzo przyjemny. Utrzymuje się we włosach dosyć długo, nawet cały dzień, chociaż bardzo delikatnie.



Działanie
Szampon miał sprawiać, że włosy błyszczą i są miękkie. Czy  tak się dzieje? Niestety niezbyt.
Włosy nie są jakoś nadzwyczajnie miękkie, chociaż kosmetyk ich nie plącze - więc tutaj na plus.
Zdecydowanie nie błyszczą bardziej niż normalnie.
Ale co warto odnotować - nie przetłuszcza i nie obciąża włosów. 

Skład
Widzimy w składzie olejki, to chyba dobrze ;)
Podsumowanie
Szampon Splend'or okazał się pięknie pachnącym, zwyczajnym szamponem. Nie skrzywdził włosów ani skóry, więc nie jest totalnym bublem :P Nie plątał, nie przetłuszczał ani nie obciążał, także kolejny plus dla niego.
Włosy nie są bardziej błyszczące czy bardziej miękkie niż normalnie, ale wyglądają dobrze i ładnie pachną przez dłuższy czas. Tak więc można się na niego pokusić, zwłaszcza, jeśli mamy ochotę na coś nowego a w sklepie byłyby same znane szampony, ale nie jest tak, że kosmetyk zaprowadzi jakąś rewolucję w Waszym życiu ;)

Ocena dla tego kosmetyku 4/6 O! :D

Buziaki, N. :)



niedziela, 18 lutego 2018

Włoskie mydełko Tresori d'Oriente mirra

Witajcie! :)

Dzisiaj mam dla Was jedno z fajniejszych (według mnie :P) mydełek jakich próbowałam podczas mojej podróży po Europie (dla tych co nie wiedzą - tutaj znajdziecie info o co chodzi ;) ). Marka Tresori d'Oriente jest znana w Polsce głównie z żelów do kąpieli, we Włoszech poza żelami są też mydełka. 

Mydełko Tresori d'Oriente to spora kostka (150 gramów), które kosztuje około 2 euro.




Opakowanie
Mydełko dostajemy w tekturowym opakowaniu, owinięte i zaklejone papierem. Według mnie wygląda to bardzo ładnie i sprawia, że klient ma poczucie, że kupuje lepszy produkt. 
Graficznie pudełeczko jest zaprojektowanie w tonie minimalistycznym, wygląda naprawdę przyjemnie dla oka.


Zapach
Pomimo dodatkowego papieru pakunkowego zapach mydełka i tak dobrze czuć przez opakowanie. Jest intensywny ale mimo to nie nieprzyjemny i niezbyt mocny - nie dusi. Moja wersja kosmetyku to mirra, czyli wonna żywica i to właśnie ten zapach, na pewno skojarzycie go z kadzidełkami. 
Najlepsze jest to, że zapach utrzymuje się na skórze po kąpieli i wcale nie jest ledwo wyczuwalny. Pachnie nim łazienka i ciało przez jakiś czas. 

Działanie
Mydełko nie wysusza ani nie podrażnia skóry ale też nie używam go do kąpieli codziennie.




Podsumowanie
Jedynym minusem mydełka według mnie jest jego rozmiar - ze względu na wagę mydło jest duże i trochę ciężko się nim myć. W ręku leży dobrze i do mycia rąk jest okej, ale do mycia ciała początkowo jest trochę nieporęczne. Warto za podkreślić egzotyczny, wspaniały zapach, który długo się utrzymuje na skórze. 


Na zdjęciu mydełko się trochę odbarwiło od leżenia na wilgotnym miejscu.

Znacie markę Tresori d'Orient? :)

pozdrowienia z Rzymu! :)
N.

wtorek, 6 lutego 2018

Boski zapach szamponu Gliss Kur Fiber Therapry

Cześć, 

Wstyd się przyznać, ale chyba nigdy nie stosowałam szamponów z serii Gliss Kur (a może z raz..?). Zawsze wydawały mi się za drogie i nieodpowiednie do moich włosów. 

Ale szukając jakiegoś szamponu natknęłam się na przecenę kosmetyków Gliss Kur. Co prawda żaden z nich teoretycznie nie odpowiadał mojemu rodzajowi włosów, ale stwierdziłam, że co mi tam. Gliss Kur Fiber Therapy pachnie bosko, jest tani (mniej niż 2 euro za 250 ml), biorę.

Opakowanie
Szampon dostajemy w butelce koloru bakłażanu, świetna, wygodna do trzymania :)


Konsystencja i zapach
Szampon ma gęstą, kremową konsystencję, wspaniale się pieni i jest bardzo przyjemny w dotyku (jeśli tak to można określić).

Natomiast jaki on ma zapach, o ludzie! :) Zapach perfum, niezbyt ciężkich, nie słodkich, ale jednocześnie mocnych. Świetny, a co najlepsze utrzymuje się bardzo długo na włosach. Głowę myję wieczorem a przez większość następnego dnia czuć ten zapach :)




Działanie
Szampon ma odżywiać włosy przeciążone po stylizacji, moje do takich nie należą, ale co, odżywienie im też się należy :P
Włosy są gładkie, lśniące i nie plączą się. Do tego długo utrzymują świeżość.

Skład
niezbyt bio ;)
 

Podsumowanie
Szampon Gliss Kur Fiber Therapy to wielkie zaskoczenie. Nie dość, że zapach jest absolutnie cudowny i utrzymuje się na włosach, to jeszcze samo działanie szamponu jest bardzo dobre. Chyba stanie się jednym z moich ulubieńców :) I jak widać nie zawsze trzeba sięgać po szampon "dedykowany" ;) 

A Wy, lubicie Gliss Kur?
pozdrowienia z Rzymu, N. 

sobota, 20 stycznia 2018

Włoski płyn pod prysznic z olejkiem arganowym

Cześć Kochani,

ostatnimi czasy pomieszkuję w Rzymie i chcę się dzisiaj z Wami podzielić jednym z tutejszych kosmetyków pod prysznic (staram się używać takich, których nie ma w Polsce ;) ). 

Właściwie jest to płyn do kąpieli, raczej przeznaczony do wanny, ale co tam. Był tani i fajnie pachniał :P Poznajcie Bagnoschiuma Pino Silvestre.

Opakowanie
Opakowanie nawiązuje do nazwy - czyli do sosny. Kosmetyk dostajemy w butelce przypominającej szyszkę. Wbrew pozorom nie jest nieporęczne. Myślałam, że będę przelewać żel do mniejszej butelki, ale nie było takiej potrzeby. 
Plastik jest dość twardy a zamknięcie na klik, łatwo się otwiera i zamyka.


Konsystencja i zapach
Żel niby jest z olejkiem arganowym, ale jak dla mnie to sosnowa odmiana męskich perfum :D trochę cierpka, trochę świeża. Bardzo ciekawy, ładny zapach. Zdecydowanie nie pachnie jak znane nam kosmetyki z dodatkiem arganowego olejku.

Konsystencja zwyczajna, żelowa, koloru lekko brązowego. 
Podczas mycia się żel nie spływa od razu z wodą, więc nie trzeba łapać go i z prędkością światła wcierać w skórę, żeby zdążyć przed jego odpłynięciem :P

Działanie
Żel od Pine Silvestre to zwyczajny żel pod prysznic. Nieźle się pieni (ale bez szału), świetnie pachnie (chociaż zapach nie utrzymuje się na skórze). Nie podrażnia też, ale też niespecjalnie nawilża. Ot, taki umilacz kąpieli :)

Skład
Niezbyt wyraźne, ale widać, że skład długi. Nie jest to kosmetyk z tych naturalnych.
 
Podsumowanie
Żel od PineSilvestre nie skradł mojego serca, chociaż nie można mu nic zarzucić. Ciekawy zapach to jego duża zaleta. Jak będziecie we Włoszech możecie sięgnąć po ten kosmetyk, ale nie musicie go szukać za wszelką cenę ;)

Pozdrowienia!
N. 

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Felce Azzura - kwiaty pomarańczy pod prysznicem

Cześć Kochani :)

Dzisiaj przychodzę do Was z włoskim żelem pod prysznic firmy Felce Azzura.
Czy to lepszy kosmetyk, niż te spotykane w polskich drogeriach? Przekonajcie się ;)

Opakowanie
Żel od Felce Azzura dostajemy w pękatej buteleczce, która swoją fakturą przypomina falowaną tekturę. Nie wiem, czy to zabieg z premedytacją czy tak im wyszło ;) Całość opakowania niezbyt przyciąga wzrok, ale kosmetyk był w promocji (99 euro centów :P) więc się skusiłam ;)

Zapach i konsystencja
Zapach kosmetyku jednak jest bardzo ładny, to delikatne kwiaty pomarańczy. Pięknie pachnie pod prysznicem. Dobrze się też pieni, ale niestety jest zbyt wodnisty i trzeba uważać, żeby nie spłynął zanim go nałożymy na ciało.




 
Działanie
Żel dobrze myje i nie wysusza (dla porównania jedno z tutejszych oliwkowych mydełek sprawia, że po użyciu go mam dłonie jak dinozaur :P). Niestety zapach nie utrzymuje się na skórze.

Skład
Zwyczajny, drogeryjny kosmetyk.
Podsumowanie
To zwyczajny żel pod prysznic. Gdyby nie jego zbyt rzadka konsystencja w niczym nie ustępowałby innym popularnym kosmetykom, a do tego nie wysusza i nie uczula no i pięknie pachnie. Można po niego sięgnąć, gdyby wpadł Wam w ręce ;)

pozdrowienia, N.

 

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Happy New Year! In Roma :)

Kochani :) 

W nowym roku życzę Wam możliwości do spełniania marzeń i żeby każdego dnia stało się coś w stylu "made my day" ;)

I przy okazji zapraszam na Sylwestra w Rzymie :D

https://amicidebici.wordpress.com/2017/12/30/sylwester-w-rzymie/ 

sobota, 23 grudnia 2017

Święta w Rzymie :)

Kochani,  z okazji Świąt zabieram  Was dziś  do Rzymu,  na mojego bloga z podróży  :)) 

Buon natale czyli Święta Bożego Narodzenia w Rzymie :) 

I jednocześnie życzę Wam,  żeby to był cudowny,  spokojny czas,  pełen smakołyków i dobrych chwil :) 

Buziaki z Włoch :)
N. 


niedziela, 17 grudnia 2017

Antica Erboristeria szampon wieloowocowy

Witajcie :)

Najbliższy czas spędzam w Rzymie, dlatego będę miała dla Was co jakiś czas kosmetyki prosto z włoskich półek :)

Dzisiaj przedstawiam Wam szamponik od Antica Erboristeria. To marka, która według producenta specjalizuje się w produkcji kosmetyków zawierających naturalne ekstrakty roślinne. 
Ich szampony wzbogacone są prowitaminą B5 i witaminą B3, B1, wzmacniają i odżywiają suche i łamliwe włosy, regenerując je od wewnątrz.

Opakowanie
Szampon zamknięty jest w buteleczce zamykanej na klik, stylizowanej trochę na starodawną. Plastik jest dosyć twardy, ale nie ma problemów z dozowaniem, bo konsystencja kosmetyku jest odpowiednio rzadka.



Zapach i konsystencja
Szampon ma konsystencję zwyczajną, koloru jasnopomarańczowego. Pachnie pomarańczami i brzoskwiniami. Niezbyt mocno, ale też nie słabo. Pieni się dość mocno. Bardzo przyjemny.

 


Działanie
No i teraz najciekawsze. Według producenta włosy mają być miękkie, wzmocnione, lśniące i odżywione.
Faktem jest, że szampon świetnie oczyszcza i nie obciąża włosów. Mimo, że ten konkretny jest do włosów normalnych, to doskonale radzi sobie z moim przetłuszczającymi się. Włosy wyglądają świeżo przez cały dzień a nawet jeszcze długo wieczorem.
Są miękkie, gładkie i zdrowo wyglądają, nie kołtunią się, chociaż wzmocnienia raczej nie zauważyłam, jak wypadały tak wypadają nadal. 
Niestety zapach raczej się nie utrzymuje. 

Skład
niezbyt naturalny, mimo obietnic. 
 
 Podsumowanie
Ten szampon wpadł mi w ręce przypadkiem ale bardzo mi przypadł do gustu. 250 ml. kosztuje niecałe 2 euro, czyli jakieś 8 złotych. To chyba nieduża cena fajny, dobry szampon :)

Pozdrawiam ciepło z Rzymu :)
N.

niedziela, 29 października 2017

Szampon od Palmolive, czy dał sobie radę?



Witajcie :)
Dzisiaj znów mam dla Was skarby drogerii :P w Albanii zakupiłam szampon, który był przede wszystkim tani i do włosów przetłuszczających się, a słodki Garnier skończył się i nie dawał sobie do końca rady.
Palmolive skusił mnie ceną i zapachem, ale czy to był dobry wybór?

Opakowanie
Buteleczka jak na zdjęciu. Szampon możemy postawić na zamknięciu w razie, gdy będzie się kończył. Zamknięcie na klik, łatwe do otwarcia i zamknięcia, z dużym wlotem.
Plastik miękki więc nie ma problemów z dozowaniem kosmetyku, w zasadzie to leci go nawet trochę za dużo.

Zapach
Zapach pachnie świeżo, jakby pokrzywą? Ale nie jest to pokrzywa, po polsku jasnota biała nazywana też białą pokrzywką. Niestety pierwszy raz spotykam się z tą rośliną w kosmetykach :P W każdym razie zapach jest przyjemny. 

Działanie
Szampon bardzo dobrze się pieni, nie plącze też włosów. Czy je odświeża? Niestety nie do końca sobie radzi z przetłuszczającą się skórą głowy. Włosy szybko stają się oklapnięte i nie wyglądają dobrze. 

Skład
Typowy ;)
 
Podsumowanie
Cóż. Palmolive lubię tylko za żele pod prysznic. Szampony nigdy się u mnie nie sprawdzały i niestety produkty przeznaczone na rynek włoski (w Albanii wiele rzeczy jest po prostu importowanych „żywcem”, zwłaszcza z Włoch) również nie są wystarczająco dobre. 

A jakie jest Wasze zdanie o szamponach Palmolive? :)

Słoneczne pozdrowienia z Kefaloni! :)
N.

sobota, 7 października 2017

Garnier szampon Dolce Ultra Wanilia z papają

Witajcie :)

Kochani, dzisiaj mam dla Was włoską słodycz, prosto z Triestu :D

Wydaje mi się, że tego szamponu ani tej serii nie ma w Polsce. Ja nie kojarzę, żebym je widziałam a i w polskim internecie o nich cicho.



Seria Garniera Ultra Dolce do po polsku Ultra Słodki. Rodzajów kosmetyków było kilka, ja skusiłam się na mleko waniliowe i miąższ owocu papai. 

Ten zapach.. słodki, waniliowy, ciepły z owocową nutką papai... właśnie jest taki, jak sobie wyobrażacie. Mogłabym go jeść łyżkami :D

Szampon przeznaczony jest do włosów długich i plączących się. Ja nie mam długich, ani specjalnie plączących się ale nie przeszkadza mi to ;) 

Konsystencja
Szampon ma konsystencję mleczną, jest koloru beżowego z maleńkimi czarnymi kropkami, jakie daje nam prawdziwa laska wanilii rozkruszona na przykład do słodkiej masy w cieście. Świetnie się też pieni.



Działanie
Waniliowo - papajowy kosmetyk od Garniera sprawia, że włosy są gładkie, łatwo się rozczesują a do tego bardzo pięknie pachną jeszcze jakiś czas po umyciu. Delikatnie, ale wyczuwalnie.

Szampon nie jest przeznaczony do włosów przetłuszczających, więc już wieczorem są one przyklapnięte, ale nie obciąża ich, ani nie przetłuszcza dodatkowo, po prostu nie radzi sobie z taką skórą. 
Nie mam też po nim uczucia swędzenia skalpu, ani tym bardziej łupieżu.

Skład
Niestety zdjęcie słabe, ale widać. Skład jak skład, drogeryjny.





Podsumowanie
To fantastycznie pachnący szampon. Nie robi nic odkrywczego, po prostu wygładza włosy, sprawia, że błyszczą. Najlepiej się sprawdzi do mycia głowy rano - przed całym dniem.
Ale za to jak pachnie ma wielkiego plusa :D

Mam nadzieję, że ta seria pojawi się w Polsce :)

Pozdrawiam Was ciepło z Albanii :)
Tu wciąż gorące lato :)
N.

sobota, 21 maja 2016

100 włoskich mililitrów ;)

Witajcie :)

Dzisiaj wpis o małej, włoskiej przyjemności pod prysznicem ;)

Bohaterem na dzisiaj jest mus pod prysznic Mousse Doccia Olio di Macadamia e Burro di Karitè.

Zakupiłam go przez Internety skuszona pewną egzotyką kosmetyku oraz składem wolnym od SLS. Na plus także wyraźna informacja o nietestowaniu na zwierzętach.

No, ale do rzeczy. Jak się spisuje ten picollo Italiano?

Opakowanie
Mus wyciskamy z tubki, dość sztywnej, ale zwyczajnej.  Nie jest jednak dobrym pomysłem robienie tubki stawianej na zakrętce dla kosmetyku, który ze swej natury jest raczej rzadki – mniej lub bardziej.

Konsystencja

Jak widać na zdjęciu konsystencja kosmetyku należy do tych bardziej rzadkich. 
Właściwie to leje się jak woda. Nie podoba mi się to, bo „mus” próbuje przeciekać przez palce, zanim się zakręci tubkę.
Przyznam, że byłam bardzo zaskoczona formą kosmetyku. Spodziewałam się jakieś fajnej, może trochę mlecznej konsystencji a otrzymałam zwykły, lejący się żel. W dodatku w niezbyt ładnym, siuśkowym, kolorze :P

Zachowanie ;)
Pomimo swojej wodnistości ten niby mus jest bardzo przyjemny w dotyku. Jakby śliski i miękki. Trochę oleisty (w sumie ma w składzie olej i masło, to jaki miałby być? :D). 
Pierwszy raz spotykam się z aż taką delikatną konsystencją.
Mus nie klei się, nie pozostawia tłustego filmu, co jest bardzo na plus. 
Dobrze oczyszcza, pozostawia skórę miękką, chociaż chyba nie jakoś wyjątkowo nawilżoną - ale też jej nie wysusza.

Zapach
Spore zaskoczenie. Żel pachnie… drzewem sandałowym. 
Nie wiem czy to normalne przy olejku z makadamii albo przy maśle shea? ;) 
W każdym razie to bardzo ładny zapach, może trochę przypomina perfumy. Nie jest ciężki, ale nie jest też, moim zdaniem, idealny pod prysznic. Wolę jednak ciepłe lub rześkie zapachy. A ten.. jest trochę zbyt wyszukany chyba. Co nadal nie zmienia faktu, że to bardzo ładny i interesujący zapach.

Podsumowanie
100 ml.  tego włoskiego kosmetyku kosztowało mnie 13 zł. Czyli jakieś 3 euro. Nie brzmi tak źle ;)
Czy jest to cena warta tego musu pod prysznic? Chyba nie, ale uważam, że warto go spróbować, to poprawny kosmetyk o ciekawym zapachu, a rozsmarowywanie go po skórze to akurat bardzo duża przyjemność :)



A Wy? Spotkaliście się kiedyś z kosmetykami tej firmy? Lubicie nietuzinkowe zapachy i produkty?

wtorek, 8 marca 2016

Prawie prosto z Włoch czyli Omnia Laboratories Krem Do Ciała Z Olejkiem Arganowym

Witajcie :)

Pora na wpis ;)
Dzisiaj mam strasznie słaby dzień i muszę wytoczyć ciężkie działa sprawiające przyjemność, żeby się odstresować. 
Jednym z nich jest zajęcie myśli postem :)

Tak się składa, że w moim folderze ze zdjęciami nie ma za wiele powalających produktów, muszę coś obfocić, chociaż aktualnie nie używam niczego powalającego, więc mimo chęci opisania czegoś naprawdę fajnego, będzie to co za chwilę przeczytacie :P 
Chyba pora na zakupy :D

Z kapelusza wyciągam więc... balsam do ciała prosto z Włoch :) 
chociaż w zasadzie bardziej ze sklepu Kosmetyki Naturalne :D 

Krem od Omia Laboratories z olejkiem arganowym zainteresował mnie, bo producent obiecywał oczywiście same wspaniałości. 
Ja się chyba nigdy nie nauczę :P
No i poza tym był z Włoch, a ja mam słabość do rzeczy chociaż odrobinę egzotycznych ;)


Krem miałby być z olejem arganowym pochodzącym z certyfikowanych upraw biologicznych bogatym w kwas linolowy. Ma odżywiać i uelastyczniać suchą i wiotką skórę. Polecany do skóry skłonnej do podrażnień.

A że ja mam suchą skórę u nóg, no to kosmetyk mnie zainteresował. 
W sumie, jak tak teraz patrzę, to nie wiem, czemu aż tak się na niego nakręciłam, no ale wylądował w koszyku, a potem w Paczkomacie ;)

Po kilku użyciach mogę o nim powiedzieć na pewno, że pięknie pachnie, tak kremowo – orzechowo, trochę może kwiatowo? 
Nie wiem dokładnie jak to opisać, ale jest przyjemnie ;)
W konsystencji jest zwyczajny :D to znaczy, nie jest za gęsty ani zbyt wodnisty. Dobrze się go rozprowadza i ładnie się wchłania, nawet jak się go trochę za dużo wyciśnie.

Niestety gorzej z jego nawilżeniem. Oczywiście tego wieczoru, kiedy się nim posmarujemy, to skóra jest nawilżona, sprężysta i taka jak być powinna, ale nie trzyma się to do następnego dnia. A wiem, że tak się da, bo miałam takie produkty :P

No więc balsam z Włoch, chociaż naprawdę urzeka zapachem, to nie powala działaniem, bez żalu go wykończę :)

Kosztuje około 25 zł. za 200 ml. Uważam, że to trochę dużo jak na przeciętne działanie. 

A na koniec skład:
(INCI)Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Glyceryn*, Caprylyc/Capryc Trygliceride**, Cetyl Palmitate, Cetearyl Alcohol**, Prunus Amigdalus Dulcis Oil*, Potassium Cetyl Phosphate, Butyrospermum Parkii Butter*, Chondrus Crispus Powder (Carragenan)**, Tochopherol, Sodium Stearoyl Glutamate**, Xanthan Gum**, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Citric Acid, Tatrasodium Glutamate Diacetate, Parfum
*Surowce z kontrolowanych upraw organicznych

** Surowce pochodzenia naturalnego

P.s Dzięki Wam na moim blogu jest już ponad 1000 wejść! Hura, hura! :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...