Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Markell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Markell. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 sierpnia 2017

Ślimak na włosach czyli szampon od Markell Bio Helix



Cześć kochani :)
Wyjazd ruszył ale ja mam dla Was garść recenzji,  o tym czego używałam,  nim zamknęliśmy drzwi od mieszkania na cztery spusty ;) 

Jednym z kosmetyków,  które namiętnie zużywałam był kosmetyk od Markell. 


Kupując ślimakowy krem  zgarnęłam od razu ślimakowy szampon od Markell z serii Bio Helix.
Odżywczy, wyrównujący powierzchnię włosa, nadający połysk.




Opakowanie

Butelka szamponu jest okrągła, twarda i ciężka. 
Sprawia wrażenie jakby tekturowej – szata graficzna analogiczna do kremiku. Otwarcie to taki „klik”, który naciskamy z jednej strony a otwiera się z drugiej.


Konsystencja i zapach

Szampon ma bardzo żelową konsystencję, jest przezroczysty, łatwo się go dozuje, pomimo twardości butelki. 
Bardzo łatwo się go wciera we włosy, dobrze się pieni i przyjemnie, świeżo pachnie. Zapach utrzymuje się na włosach.



Działanie

Kosmetyk ma odżywić, wygładzić i nadać połysk włosom, czy rzeczywiście? W zasadzie tak. 
Szampon nie dokonuje cudów, włosy nie są takie fajne, na jakie liczyłam, ale też nie jest źle, bo rzeczywiście są są gładkie i błyszczące, nie plączą się. 
Są też dobrze oczyszczone, nie przetłuszczają się bardziej niż normalnie ;) Nie są też obciążone. 



Skład
Skład niestety jest baaaardzo bogaty:


 

Podsumowanie

To niestety dość zwyczajny szampon – po ślimakowym kosmetyku spodziewałam się jakiegoś szału, a jest po prostu dobrze. Ładne, gładkie i oczyszczone włosy, lekko i przyjemnie pachnące.  Nie podrażnia skóry, nie wywołuje łupieżu czy swędzenia ale też nie przedłuża świeżości. 

Cieszę się, że wypróbowałam ten kosmetyk, ale mimo wszystko nie zakochałam się ;)



Pozdrowienia Wiednia :) 

N.

niedziela, 25 czerwca 2017

Bio Helix czyli ślimak na twarzy



Witajcie Kochani :)

Chyba już Wam mogę powiedzieć na czym upływają  mi ostatnie wieczory. Ostatnio wybieraliśmy mieszkanie w Rzymie – i znaleźliśmy B-) teraz wybieramy najlepszą ofertę telefonii komórkowej…

Wszystko dlatego, że na początku sierpnia ruszamy w podróż po Europie B-) Robimy sobie taki gap year, potrwa może rok, może półtora (A może krócej jeśli skończą nam się finanse i chęci zbyt szybko ;) ).
Zaproszę Was później na mojego drugiego bloga, po więcej szczegółów, mam nadzieję, że będziecie go odwiedzać :)

A tymczasem… wracamy do rzeczywistości. 
Kremik, który wykańczam to znalezisko z Natury.  
Markell Cosmetics Bio-Helix Krem Z Ekstraktem Ze Śluzu Ślimaka – do skóry tłustej i mieszanej, na dzień.
Krem kosztował mnie około 30 zł.

Opakowanie
Dostajemy go w stojącej buteleczce oklejonej czymś, co ma przypominać tekturkę ;) że niby Eko. 
Efekt fajny, a okleina nie odłazi i się nie ściera. Opakowanie wygląda cały czas estetycznie.
Zakończone jest taką szeroką pompką z małym „dziubkiem”, dzięki której dozujemy sobie odpowiednią ilość kremu na palce, bez konieczności dłubania w słoiczku. 

Zapach i konsystencja
Krem ma lekką konsystencję, nie lepką ani śluzowatą, jak się tego obawiałam :P jest koloru białego i delikatnie pachnie cytrynką i ogórkiem. Bardzo świeży, przyjemny zapach. Nie utrzymuje się na skórze.

Działanie
Kremik ten ma mieć właściwości magiczne:
Produkt zapobiega związanym z wiekiem zmianom.
Składniki aktywne zapewniają szybką regenerację oraz skuteczną korektę niedoskonałości skóry, powodują delikatny peeling , usuwając martwe komórki naskórka, co ułatwia dostęp odżywczych składników do głębszych warstw skóry


Składniki aktywne:
Ekstrakt z grejpfruta zmniejsza aktywność gruczołów łojowych, działa matująco i antybakteryjnie.
Olej migdałowy intensywnie odżywia skórę.
Mucyny są naturalnym składnikiem ekstraktu ze śluzu ślimaka, szybko redukują zmarszczki, blizny potrądzikowe i odmładzają skórę.
Ponadto likwidują zaczerwienienia i różnice w pigmentacji naskórka.

Yogurtene®Balance normalizuje naturalną równowagę mikroflory skóry.

Przede wszystkim muszę zauważyć, że wydaje mi się, że ten kremik wysusza, nie bardzo, ale odkąd go używam mam uczucie ściągniętej skóry codziennie rano, w dodatku jest widocznie wysuszona. 

Faktem jednak jest, że podczas stosowania tego kremu nie robiły  mi się placki suchej, podrażnionej skóry na twarzy. Ale może akurat nie było czynnika drażniącego (którego nie umiem zidentyfikować…)
Krem ładnie matuje skórę, mimo ewentualnych wysuszających właściwości paradoksalnie w ciągu dnia pozostawia ją nawilżoną i odżywioną.



Skład


Podsumowanie
Moim zdaniem to bardzo fajny kosmetyk, robi w zasadzie to, co powinien, z zastrzeżeniem tego delikatnego przesuszania – o ile to jego wina. Do tego przyjemnie pachnie i odświeża.

A Wy, lubicie ślimakowe kosmetyki? :)
N.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...