Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ciała. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Neutrogena Hydroboost nawilżający krem żel do ciała

Hej, hej Dziubeczki :D 

Jak tam w nowym roku? Ja mam na razie dobry humor, liczę na to, że z nowym rokiem posypią się fajne oferty pracy i znajdę swoje miejsce w świecie ;) 

A tymczasem mam dla Was recenzję kremu do ciała od Neutrogeny. Firma zdecydowała się rozszerzyć asortyment i wprowadziła do oferty między innymi żel - krem Hydro Boost inspirowany kremami do twarzy.

O Neutrogenie mam bardzo dobre zdanie, zwłaszcza w kwestii produktów do rąk, więc stwierdziłam, że dam jej szansę.



Opakowanie
No i cóż my tu dostajemy. Plastikową butelkę z pompką. Opakowanie jest błękitne, czyli kojarzy nam się  z wodą i co za tym idzie z nawilżeniem, dobry branding ;) 
Pompka wymaga odrobiny siły, można łatwo "dawkować" ilość kremu, więc plus.

Konsystencja
Krem, który kryje się w tym niebieskim opakowaniu ma rzeczywiście konsystencję żelowego kremu. 

Nie jest na szczęście taki galaretowaty jak ten z Avonu, bardziej jednak przypomina krem. Jest lekki, łatwo się wsmarowuje i szybko wchłania. Skóra się po nim nie lepi.
Krem jest dość wydajny, jedna pompka to prawie cała noga ;).



Działanie
Krem ma ładny zapach, jakby trochę kwiatowy? Chociaż trochę za słodki. Trzyma się na skórze, ale czuć go na szczęście tylko delikatnie. 

Po posmarowaniu się kremem skóra jest bardzo gładka, fajnie nawilżona. Niestety jest to bardzo powierzchowny efekt, bo wystarczy wejść pod prysznic albo nosić cały dzień ubranie, żeby poczuć nadal suchość skóry w smarowanym miejscu, niewiele się zmienia.
Ale nie uczula ani nie podrażnia, chociaż tyle ;)

Skład
Nic wyjątkowego.



Podsumowanie
Żel krem do ciała Hydro Boost od Neutrogena to poprawny kosmetyk. Dobrze opakowany, ma odpowiednią konsystencję, nie klei się i nie wywołuje swędzenia czy wysypki. Nie szczypie też po nałożeniu na świeżo ogolone nogi. Niestety jego działanie nawilżające jest zbyt słabe na moją przesuszoną skórę.
Dobry początek Neutrogeno, ale to jeszcze nie to ;)

Znacie Neutrogenę? Lubicie? :)
Buziaki, N.



czwartek, 27 grudnia 2018

Kosmetyczne prezenty

Hej, hej

Jak tam po Świętach Kochani? :) Objedzeni? ;) Ja mam chyba zapasy do Wielkanocy :D

A pod choinką znalazłam kilka fajnych rzeczy, w tym parę kosmetyków, którymi chcę się Wam pochwalić ;) Taki haul prezentowy :D 
Jesteście ciekawi? No to ruszamy ;)


Towarzystwo razem

Jako pierwszy przedstawiam Wam balsam marki Dr Irena Eris z kolekcji SPA Resort Japan.


Kosmetyk jest pięknie zapakowany. Jeszcze go nie otwierałam, więc nie wiem jak pachnie ani jaką ma konsystencję. Muszę najpierw wykończyć moją Neutrogenę. Ale wygląda pięknie :)


Ma odżywiać, relaksować i nawilżać. W składzie podobnież wyciąg z wiśni, olej brzoskwiniowy (napisane jest Prunus Persica  - i od razu brzmi bardziej elegancko :P) i z masłosza. 



Skład:


Kolejnym produktem z serii kremów jest krem do rąk od Lirene z jedwabiem morskim.
Pachnie roślinnie, ma zwyczajną, kremową konsystencję w białym kolorze. 
Kremów do rąk nigdy za wiele, Lirene lubię, więc na pewno się przyda. 
W składzie ma też olej z awokado i masło Shea. 
Według producenta ma odżywiać, wygładzać i nawilżać. 




Kolejny produkt to żel aloesowy od Aloe Pura, który przyleciał z Anglii :)

Nigdy nie miałam takiego kosmetyku, ale czytałam o tego typu żelach bardzo dużo dobrego, więc ostrzę sobie na niego zęby B-)



Skład żelu:


Następny w kolejce do przedstawienia jest peeling od Nacomi. A konkretnie peelingująca, puszysta pianka. 
Jak to działa? Nie wiem :P 
Na razie kończę mój peeling od Bielendy. Zresztą lubię jak moje zdobycze nabiorą mocy urzędowej :D



Ma mieć zapach porzeczki. 
W pudełku, "na sucho" pachnie jak porzeczkowa guma do żucia :P Fajny zapach. Kosmetyk wygląda jak zaschnięta pianka, więc jest bardzo obiecujący i apetyczny :)



Dostałam też perfumy Toma Tailora, pięknie opakowane. 



Zapach jest kobiecy, trochę kwiatowy, trochę owocowy, trochę słodki ale z nutą cytryny. 
Nie jest ciężki, ale nie jest to też lekki zapach. 
Nie wiem jak go określić, na pewno jest ładny :)



Zapach według opisu:

- nuta głowy: mandarynka, brzoskwinia, gruszka, morela, jeżyna
- nuta serca: cyklamen, magnolia, konwalia
- nuta bazy: drzewo sandałowe, piżmo, migdał



A przechadzając się po Rossmanie kupiłam sobie żel pod prysznic od Palmolive Egzotyczna Orchidea - pachnie cudnie, intensywnie kwiatowo :)

I odżywkę  do włosów od Isany; magnolia i lotus. Ma wygładzać i odżywiać. Kosztowała niecałe 5 złotych za 200 ml, więc grzechem było nie wziąć :P




No i co sądzicie? :) Miałyście któryś z tych kosmetyków, jak Wam się sprawdził? :)

Pochwalcie się, co dostaliście ;)

buziaki, N.






poniedziałek, 4 września 2017

Kosmetyki, których brakuje mi w podróży

Witajcie Kochani :)

Z pewnym poślizgiem, ale jest post ;)

To już miesiąc odkąd jesteśmy w podróży po Europie. Pewnie jeszcze nie jest to odpowiednio miarodajne, ale podzielę się z Wami moimi kosmetycznymi tęsknotami :) 

Kremy
Wszelkiego rodzaju kremy. Do rąk, do twarzy, do ciała. 
Zabrałam ze sobą olejek arganowy 3 w 1 (ciało, twarz, włosy), ale nie jest to mój ulubiony kosmetyk (o nim w innym poście). 
Mam też kilka próbek na czarną godzinę. NeuroHialuron od Bielendy już otworzyłam i powiem Wam, że wspaniale poradził sobie z moją przesuszoną twarzą. Chyba się na niego skuszę jak wrócę do domu (o ile jeszcze będzie), chociaż niby jest do twarzy w wieku po 40, ale co tam :P
 



Tusz do rzęs
Na urlopie nie używam, ale po urlopie lubię się wypindrzyć ;) tutaj nie ma okazji ani potrzeby, chociaż tusz ze sobą wzięłam, ale jakoś nie ma po co go użyć... 

Płyn pod prysznic
Uwielbiam pachnące żele pod prysznic i pachnącą piankę, a tu tylko mydło i mydło... chyba się skuszę i kupię sobie któregoś razu jakiś malutki żelik pod prysznic. Najmniejszy na świecie, żeby nie był zbyt ciężki (trzeba to wozić ze sobą) ale żeby chociaż troszkę mi poprawił humor ;)

Płyn micelarny
Nie używam namiętnie ani toników, ani płynów, ani wód, ale lubię od czasu do czasu sobie przemyć twarz takim kosmetykiem, a tu dupka. O wożeniu płynu mogę zapomnieć, a czasem by się chciało postać przed lustrem.

Lakier do paznokci
Nie jestem fanką malowania sobie paznokci, nigdy mi się nie chce tego robić, ale lubię mieć je pomalowane od czasu do czasu, a teraz nie ma lakieru. Niektóre podróżniczki biorą ze sobą lakiery - ale to się wiąże z braniem zmywacza... a jak już brać to przecież nie jeden kolor... no i tak teraz patrzę na te moje niepomalowane pazury i trochę tęsknię za kolorkami ;)

Odżywki do włosów
Nie stosuję ich namiętnie ale czasem, dla przyjemności, tak. A teraz mogę zapomnieć, musi mi wystarczyć tylko jakiś  wymyślny szampon... 

Ech! Jest super, ale od czasu do czasu tęskno mi za domowym komfortem :) I komfortem robienia zakupów, wrzucania do koszyka czego tylko mi się podoba ;)


Większość z Was ma zapewne już urlopy za sobą, więc pewnie jesteście na etapie cieszenia się, że wróciliście do jakichś ulubionych kosmetyków. Dajcie znać, czego Wam brakuje na wyjazdach i do czego lubicie wracać ;)

Pozdrowienia z Chorwacji!
N.

wtorek, 28 marca 2017

Abisyński olejek w kremie do ciała od Bielendy

Witajcie wiosennie :)

Kochani, lubicie zapach cynamonu i wanilii?
Jeśli tak, to mam dla Was bardzo sympatyczny produkt od Bielendy – Abisyński olejek w kremie do ciała.

Znacie taki krem (również Bielendy) Powitanie Afryki? Ten zapach bardzo mi się kojarzy z tym produktem.

Opakowanie
Kremik dostajemy w ładnej tubce stawianej na zamknięciu. Miękki plastik pozwala łatwo wyciskać kosmetyk z środka.

Co nam obiecuje producent?
 Olejek w kremie to absolutnie unikalny, wyjątkowy kosmetyk do codziennej pielęgnacji ciała. Innowacyjna formuła, która łączy w sobie bogactwo i szlachetność naturalnego Oleju abisyńskiego z nawilżającą pielęgnacją kremu spełni nawet najwyższe wymagania skóry.

Odżywczy olejek zatopiony w aksamitnej kremowej konsystencji szybko i skutecznie poprawia kondycję skóry i sprawia, że twoje ciało staje się widocznie piękniejsze i bardziej gładkie.

Jego intensywne nawilżające działanie zmiękcza i uelastycznia skórę. Olejek abisyński to bogactwo nienasyconych kwasów tłuszczowych.

Szybko i łatwa wnika w głębsze warstwy skóry, co pomaga w uzupełnieniu utraconych lipidów i zapewnia intensywne nawilżenie nawet, gdy skóra jest bardzo wysuszona, a ciało pozbawione jędrności.

Odżywia, dodaje blasku i przynosi ulgę suchej skórze, likwiduje szorstkość.

Poczuj magię i siłę oddziaływania naturalnego olejku, który nada twojemu ciału wyjątkową elastyczność, a nietłusta kremowa formuła pozwoli na szybkie wchłonięcie się kosmetyku i nie pozostawi tłustej warstwy.

Efekt: Twoja skóra będzie nawilżona, jedwabiście gładka i pełna niepowtarzalnego blasku, a Twoje ciało stanie się miękkie i delikatne w dotyku.

Czy rzeczywiście?

Konsystencja
To balsam o zaskakująco nietłustej formule. 
Trochę innej, niż zwykle mają kremy.

Łatwo się wchłania, chociaż trzeba chwilę pomasować skórę, żeby go wetrzeć. Nie zostawia lepkiego filmu ani się nie roluje.

Działanie
Krem wsmarowany w świeżo ogolone nogi nie powoduje szczypania ani podrażnień, plus dla niego :)
Pozostawia skórę nawilżoną i miękką. Nie jest to efekt długotrwały, raczej starcza dzień – dwa.

Podsumowanie
To w sumie zwyczajny krem nawilżający. 
Nie działa cudów, ale też nie szkodzi. A jego dodatkowym atutem jest naprawdę przyjemny zapach :)


Myślę, że dla wielbicieli takich nut będzie w sam raz :)

Znacie olejki w kremie? Lubicie takie kosmetyki? :)

pozdrawiam,
N.

wtorek, 21 lutego 2017

Dove Derma Spa Goodness - czyli perfumy na Twoich nogach

Witajcie :)

Dzisiaj mam dla Was odrobinę blasku ;)

Otóż Dove uraczył nas nową linią kosmetyków Derma Spa Goodness. 
Produkty te mają nawilżać, pielęgnować i jednocześnie sprawiać przyjemność.
Ja otrzymałam w prezencie nawilżający balsam do ciała.

Opakowanie
Ten krem dostajemy w opakowaniu wykonanym z miękkiego plastiku, stawianego na zamknięciu typu „klik”.
Szata graficzna jest minimalistyczna, schludna, miła dla oka.

Konsystencja i zapach
Jedną z ważnych dla mnie rzeczy w tego typu kosmetyku jest, aby formuła była lekka a zapach przyjemny.

Dove daje nam krem rzeczywiście dość lekki, jasnego koloru. 
Sprawia wrażenie połyskującego.
Dość szybko się wchłania.

Jeśli chodzi o zapach… w pierwszej chwili mi się spodobał, ale na dłuższą metę jest dla mnie męczący.
Sądzę jednak, że może mieć swoje grono fanów.
To słodki zapach, przypomina perfumy. 
Nie jest to zapach lekki, chociaż do ciężkich też bym go nie zaliczyła. 
Utrzymuje się na skórze i trochę mnie drażni, ale pachnie już wtedy mniej intensywnie.


Działanie
Według producenta:
Dzięki dobroczynnym kwasom omega zawartym w olejku oraz technologii Cell-Moisturisers nawilżający balsam do ciała Dove Derma Spa Goodness przywraca suchej skórze blask oraz jedwabistą gładkość.

Dove nawet nieźle radzi sobie z suchą skórą, Nieźle wygładza i nawilża. Czy skóra błyszczy? No, może trochę.

Czytałam opinie, że ten krem się roluje. 
Ja nie zauważyłam takiego zachowania. Może dlatego, że balsamuję nogi po kąpieli, kiedy są umyte :P
Przy okazji nie uczula.


Skład
Aqua, Glycerin, Dimethicone, Isopropyl Myristate, Hydroxystearic Acid, Sodium Hydroxypropyl Starch Phosphate, Petrolatum, Arachidic Acid, Caprylyl Glycol, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Citrus Aurantifolia Peel Powder, Citrus Limon Peel Powder, Dimethicone Crosspolymer, Disodium EDTA, Glucose, Glyceryl Hydroxystearate, Hippophae Rhamnoides Oil, Palmitic Acid, Parfum, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Stearic Acid, Tapioca Starch, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citral, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, CI 77891.

Podsumowanie
To w sumie nie najgorszy produkt. Dobrze nawilża i wygładza, nie powoduje podrażnień. Ale ten jego zapach… sprawia, że nie mam ochoty po niego sięgać i się nim smarować…

Znacie serię tych kosmetyków? Co o nich sądzicie?


Pozdrawiam :)

N.

czwartek, 17 listopada 2016

Olejkowy balsam do ciała - Garnier Oil Beauty

Cześć :)

Dzisiaj powrócimy na chwilę do urlopowych wspomnień ;) 
bo chcę Wam przedstawić kosmetyk, który wzięłam ze sobą na wakacje, do Grecji.

Był to balsam z olejkami od Garniera – Garnier Oil Beauty.
Kupiłam go w jakimś supermarkecie, bo zainteresowało mnie, to, że jest to olejkowy balsam z olejami z arganu, makadamii, migdałów i różanym.

Miał nawilżać, wygładzać i pielęgnować, czyli wszystko to, czego potrzebowałam dla mojej skóry po dniach spędzanych na południowym słońcu.


Opakowanie
Balsam wtłoczony jest w plastikową butelkę w kształcie łezki, z pompką. Pompka się sprawowała dobrze, opakowanie też było okej. Nie ma się do czego przyczepić. Beżowy kolor plastiku odpowiada kolorowi kosmetyku.

Konsystencja i zapach
Balsam jest dość rzadki (ale nie za rzadki, nie spływa po ciele) w beżowym kolorze. Dobrze się wsmarowywał w skórę, szybko się wchłaniał i pozostawiał ją miękką i nawilżoną.

Natomiast zapach tego kosmetyku był bardzo specyficzny. 
Moim zdaniem nie był zły, jakiś taki różano – orzechowy, ale mój facet nie mógł tego zapachu znieść. Musiałam mu obiecać, że po powrocie do domu oddam kosmetyk mojej mamie i siostrze. Tak też się stało. Im dobrze służy i są z Garniera zadowolone.

Działanie
Nie ma cudów. Garnier Oil Beauty nie poradził sobie z suchą skórą dodatkowo wysuszaną przez słońce a czasami przez morską wodę. 
Oczywiście, zaraz po posmarowaniu moje nogi nie zdradzały objawów przesuszenia, ale wystarczyło, że wzięłam prysznic, a znów miałam skórę białą i spękaną. 
Faktem jednak jest, że po powrocie do Polski moja skóra bardzo szybko doszła do siebie. Zwykle musi minąć wiele tygodni, aż się zregeneruje po takim traktowaniu. 
Ale nie wiem czy to zasługa tego kosmetyku, czy tego, że zwykle urlopujemy w miesiącach letnich a w tym roku pojechaliśmy jesienią ;)


Podsumowanie
W każdym razie kosmetyk Garniera, olejkowy balsam, zrobił na mnie niezłe wrażenie. Ma specyficzny zapach, niektórym pewnie przypadnie do gustu, a inni, jak mój M. nie będą mogli go znieść. Ale działanie ma zadowalające i moim zdaniem spełnia pokładane w nim oczekiwania.


A Wy, lubicie kremy i balsamy do ciała Garniera?

Pozdrawiam Was znad herbaty z sokiem malinowym ;)

N.

sobota, 29 października 2016

Oliwkowe kosmetyki i oliwkowy balsam do ciała - body lotion olivolio

Witajcie :)

Chciałabym Wam powiedzieć, że dzisiejszy kosmetyk zakupiłam w Grecji, ale niestety. 
Kupiłam go kilka dni temu w drogerii Natura na ostatnich przecenach (19 zł zamiast jakichś 26).

Bohaterem dzisiejszego wpisu jest oliwkowy balsam do ciała body lotion olivolio, wyprodukowany w Grecji (chociaż tyle).

Zanim jednak przejdę do rzeczy, to chciałam poświęcić słów kilka na temat oliwkowych kosmetyków. 
Zastanawiało mnie, czy ten składnik – oliwa z oliwek, ma jakieś szczególne znaczenie dla skóry i urody, czy po prostu Grecy dodają ją wszędzie, gdzie się da, bo to takie lokalne i można zbijać kaskę na turystach. 
Sprawdziłam w necie i oto co udało mi się wyszperać:

Właściwości oliwek:
Oliwki zawierają witaminy z grupy B, fosfor, żelazo, witaminy C i E. Kosmetyki, które stworzone zostały na bazie oliwy z oliwek mają działanie regenerujące, wygładzające oraz nawilżające, uelastyczniają skórę i poprawiają jej napięcie.

Naturalny tłuszcz zawarty w oliwie ma dużo witaminy E, która neutralizuje wolne rodniki. 
Dzięki temu zapobiega starzeniu się i wiotczeniu skóry oraz pojawianiu się zmarszczek. Wzmacnia i chroni przed słońcem, reguluje również odpowiedni poziom nawilżenia.

Oliwa zawiera niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), a one przyspieszają regenerację tkanek. Poprawiają przyswajanie witaminy D i witaminy A.


Dodatkowo kosmetyki oliwkowe zachwalane są jako bardzo delikatne.
Na moim urlopie myłam twarz mydłem oliwkowym, które dobrze oczyszczało ale nie wysuszało ani nie podrażniało.



Ale do rzeczy.

Opakowanie
Oliwkowy body lotion olivolio przyciągnął moją uwagę butelką stylizowaną na starą (takie mam wrażenie) i szklaną. Trochę się zdziwiłam, gdy okazało się, że jest to szkło ;)
Krem dozujemy sobie za pomocą pompki. Nie budzi ona mojego większego zaufania, sprawia wrażenie dość tandetnej, ale działa poprawnie, bez problemów.


Konsystencja
Krem jest dosyć gęsty, ale bez problemów wyciska go pompka. 
Na jedną nogę wystarczają dwa „pompnięcia” ;) 
Dobrze się wciera i dość szybko wchłania. Po posmarowaniu przez jakiś czas skóra jest lekko natłuszczona (niestety dotknęłam takim natłuszczonym kolanem beżowej ściany i został ślad :P)


Zapach
Krem pachnie delikatnie i przyjemnie. Dość typowo dla drogeryjnych kosmetyków oliwkowych (bo niestety nie jest to eko-krem, spójrzcie na listę składu. Cała tablica Mendelejewa… ),moim zdaniem to ładny zapach. Delikatnie utrzymuje się na skórze.

Działanie
Balsam ma napisane na opakowaniu, że jest ekstra nawilżający. W sumie będąc oliwkowym kosmetykiem, powinien tak właśnie działać. No i nie można się za bardzo przyczepić. 
Co prawda nie sprawił, że moje wysuszone po urlopie nogi odzyskały gładkość oraz odpowiednie nawilżenie (których i tak nigdy nie miały :P), ale są ładnie nawilżone i gładkie przez 24 godziny (to znaczy od wieczornej kąpieli do wieczornej kąpieli ;) ).

Body lotion olivolio nie podrażnia również mojej skóry, nie wywołuje swędzenia ani pieczenia, nawet, gdy nałożę go na świeżo ogolone nogi :)

Podsumowanie
Uważam, że to fajny kosmetyk i dobrze, że wpadł w moje ręce :) Raczej nie jest warty więcej niż 20 złotych, bo jednak jest dość przeciętny, ale przyjemnie się go stosuje i działa również bez zarzutu :)


A wy, lubicie oliwkowe kosmetyki? :)
A same oliwki? :> ja uwielbiam :P



Pozdrawiam Was serdecznie, z wiecznie ostatnio mokrej Łodzi... 
N.

sobota, 20 sierpnia 2016

Bielenda Algi Morskie - nawilżający olejek - balsam do ciała

Witajcie Kochani :)

Dzisiaj przedstawię Wam produkt którym ostatnio traktuję moją skórę. 
Jest to nawilżający (przynajmniej w założeniu) olejek - balsam do ciała od Bielendy. W składzie ma algi morskie, olej z mikroalg (nie wiem co to, ale nieźle brzmi), minerały morskie. 

Obietnice producenta mnie zaciekawiły, a do tego Bielenda stała się ostatnio modna, wypuściła kilka fajnie wyglądających serii, więc się skusiłam. 
Czy dobrze zrobiłam? O tym za chwilę... 

Opakowanie
Na początek słów kilka o opakowaniu. 
Ogólnie butelka w której nasz specyfik jest zamknięty jest okej. Natomiast ktoś wpadł na pomysł, żeby zamiast zwykłego zamknięcia na klik zrobić pompeczkę.
Otóż nie był to mądry pomysł.
Pompeczki mają to do siebie, że lubią się zacinać no i ta nie jest wyjątkiem. Po naciśnięciu jej z trudem się podnosi i trwa to długo (ciężko wycisnąć dwie porcje kremu raz za razem) a czasem wcale tego nie robi i trzeba ręcznie ją unosić, a to jej nie służy i w końcu się popsuje :/

Konsystencja
Kiedy jednak już zawalczymy z pompką i mamy w ręku krem, możemy zauważyć, że jest on dość gęsty, rzeczywiście przywodzi na myśl krzyżówkę balsamu z olejkiem, no i w sumie fajnie. Nie rozprowadza się jednak po skórze bez oporów. Trochę trzeba z tym kosmetykiem powalczyć, jest dosyć "tępy".
Producent zapewnia: Formuła mlecznego olejku wspaniale rozprowadza się na skórze, szybko wchłania (..)
Otóż... nie.

Zapach
Rozprowadzając balsam uderza w nos zapach kosmetyku.
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem przyzwyczajona jednak do takich kremowych zapachów, w sumie nie wiem jak to nazwać, ale pewnie wiecie o czym mówię. 
Natomiast ten olejkobalsam nie pachnie jak krem, może trochę jak olejek, ale tak naprawdę to przywodzi mi na myśl.... perfumy! ;)
Jest to ładny zapach, lekko cytrynowy, na pewno nie alg. 

Kiedyś był szał na hodowanie alg w słoikach (w dawnych czasach, kiedy byłam w gimnazjum :P) i te algi cuchnęły niemiłosiernie. Zdecydowanie nie taki jest zapach kremu Bielendy :P

Ale czy to jest zapach odpowiedni dla balsamu do ciała? Moim zdaniem nie. Jest zbyt orzeźwiający jak na krem, zbyt cytrynowy. Wolę kremowe, "ciepłe" zapachy. 
Sądzę jednak, że znajdzie swoich amatorów.

Działanie
No i teraz najważniejsze.
Według Bielendy: Mleczko zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia skóry, poprawia jej kondycję, sprężystość i elastyczność, zmiękcza i wygładza naskórek. Formuła mlecznego olejku wspaniale rozprowadza się na skórze, szybko wchłania, pozostawiając ciało nawilżone i zadbane.

Niestety, po raz kolejny producent trochę przecenił swój wyrób. Owszem, balsam nawilża skórę ale na bardzo krótko, tuż po posmarowaniu, jeszcze tego samego wieczoru moja skóra nóg jest nawilżona, sprężysta ale już rano nadaje się do kolejnego smarowania.

Podsumowanie
Cóż. Zawiodłam się na tym produkcie, począwszy od opakowania przez zapach i konsystencję aż po działanie. 
Na szczęście nie jest wydajny :P Na jedną nogę trzeba napompować trzy porcje ;)
Aczkolwiek nie jest to taki tragiczny produkt. Jeśli ktoś ma mniej suchą skórę, to być może będzie zadowolony z tej propozycji Bielendy. 


A Wy? Znacie ten kosmetyk? Lub inne z tej serii?
I czy hodowaliście algi w słoiku, w czasach szkolnych? :D





piątek, 3 czerwca 2016

Mleko i Wanilia od Auchan

Witajcie Kochani :)

Ostatnio pod prysznicem używam zamiennie włoskiego musu  i żelu, który kupiłam sobie w Auchan. 

Skusił mnie tym, że został wyprodukowany we Francji. Mam słabość do Francji i francuskich produktów, więc gdy tylko zapach produktu okazał się przyjemny, a cena niezbyt duża, natychmiast wrzuciłam go do koszyka.

Opakowanie
Jak widać na załączonych obrazkach żel to buteleczka z zamknięciem na klik. Bardzo wygodna i dobrze spełniająca swoje zadanie. Kosmetyk jest rzadki, więc gdyby znów był zamknięty w opakowaniu stawianym na zakrętce, to chyba bym się wściekła :P


Zapach
Wanilia z mlekiem. Zapach bardzo, bardzo ładny! Przyjemny, otulający.
Niestety nie zostaje na skórze.

Konsystencja
Rzadka, wręcz wodnista. Jak dla mnie za bardzo. 
Lubię jednak jak żel pod prysznic jest żelowy albo kremowy. Taka woda, która spływa po ciele i trzeba szybko ją wcierać, żeby nie spłynęła całkiem, nie do końca mi odpowiada.
Poza tym słabo się pieni. 
Szkoda, bo lubię, jak krem pod prysznic zamienia się w pachnącą piankę ;)

Działanie
Kosmetyk działa poprawnie, nie wysusza, nie podrażnia, a za to dobrze czyści. Raczej też nie nawilża.

Podsumowanie
Balsam z Auchan o zapachu mleka wanilii to kosmetyk o pięknym zapachu i przeciętnym działaniu.
Słabo się pieni, ale nie podrażnia skóry a za to dobrze nawilża.
Kosztował też niewiele, choć nie pamiętam już ile.

To taki przyjemny przeciętniaczek ;) Trochę jak Isana :D


Co myślicie o markach produkowanych specjalnie dla sieci sklepów? Mieliście kosmetyki z Auchan? ;)

niedziela, 29 maja 2016

Bio balsam do ciała od Alterry z olejkiem z granatu


Witajcie :)

Dzisiaj opowiem Wam czym ostatnio smaruję moje suche nóżki i co z tego mam ;)

Co mnie skusiło?
Skończył się na reszcie mój włoski krem, więc chciałam kupić coś lepszego i wymyślnego, ale jakoś tak się złożyło, że wpadł mi w oko balsam od Alterry z olejem z pestek granatu i masłem shea. 
Skład, zapach, opis oraz cenę miał zachęcające, więc powędrował ze mną do domu.

Opakowanie
Balsam zamknięty jest w standardowej tubce stawianej na zakrętce, zamykanej na „klik”. Miękki plastik ułatwia wydobywanie kremu.

Zapach
W trakcie aplikacji kremu początkowo czuć przyjemną nutę granatu, która później zmienia się w cytrynową, albo może raczej w zapach trawy cytrynowej.
Może trochę zbyt intensywnie, ale na skórze nie utrzymuje się długo, więc nie męczy.
Moim zdaniem krem ładnie pachnie, chociaż dość krótko ;) 
Czytałam jednak na forach, że są osoby szczerze nie znoszące tego zapachu.

Konsystencja
Krem jest rzadki, ale nie wodnisty. 
Trochę zaskakująca jest ta konsystencja, bardzo lekka jak dla balsamu, ale dobrze się rozprowadza po skórze i szybko wchłania.
Krem jednak nie jest zbyt wydajny, dość sporo trzeba go wziąć na jedną nogę. 
Jak dla mnie nie jest to problem. Szybko się nudzę kosmetykami i już nie mogę się doczekać nowego :P


Działanie
A teraz najważniejsze.
Krem bardzo dobrze nawilża, 24 godziny dobrego nawilżenia i gładkiej skóry mamy zapewnione. Wydaje mi się, że też ładnie poprawił jej stan, już nie jest taka ciągle przesuszona, jak to było do niedawna :)
Jedynym minusem jest jednak to, że smarując świeżo wydepilowane nogi szczypie. Nie jakoś bardzo i to uczucie dość szybko przechodzi, ale nie jest to szczególnie przyjemne.

Podsumowując
Balsam od Alterry z olejkiem z pestek bio granatu i bio masłem shea to bardzo dobra propozycja kosmetyku do pielęgnacji ciała. 
Przede wszystkim bardzo dobrze nawilża i dobrze się go aplikuje.

Na niekorzyść jednak zaliczyć można szczypanie skóry i ten cytrynowy zapach, który może niektórych drażnić.


A Wy próbowałyście tego balsamu, lub innych kosmetyków z tej linii produktów od Alterry? 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...