Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 września 2017

Kosmetyki, których brakuje mi w podróży

Witajcie Kochani :)

Z pewnym poślizgiem, ale jest post ;)

To już miesiąc odkąd jesteśmy w podróży po Europie. Pewnie jeszcze nie jest to odpowiednio miarodajne, ale podzielę się z Wami moimi kosmetycznymi tęsknotami :) 

Kremy
Wszelkiego rodzaju kremy. Do rąk, do twarzy, do ciała. 
Zabrałam ze sobą olejek arganowy 3 w 1 (ciało, twarz, włosy), ale nie jest to mój ulubiony kosmetyk (o nim w innym poście). 
Mam też kilka próbek na czarną godzinę. NeuroHialuron od Bielendy już otworzyłam i powiem Wam, że wspaniale poradził sobie z moją przesuszoną twarzą. Chyba się na niego skuszę jak wrócę do domu (o ile jeszcze będzie), chociaż niby jest do twarzy w wieku po 40, ale co tam :P
 



Tusz do rzęs
Na urlopie nie używam, ale po urlopie lubię się wypindrzyć ;) tutaj nie ma okazji ani potrzeby, chociaż tusz ze sobą wzięłam, ale jakoś nie ma po co go użyć... 

Płyn pod prysznic
Uwielbiam pachnące żele pod prysznic i pachnącą piankę, a tu tylko mydło i mydło... chyba się skuszę i kupię sobie któregoś razu jakiś malutki żelik pod prysznic. Najmniejszy na świecie, żeby nie był zbyt ciężki (trzeba to wozić ze sobą) ale żeby chociaż troszkę mi poprawił humor ;)

Płyn micelarny
Nie używam namiętnie ani toników, ani płynów, ani wód, ale lubię od czasu do czasu sobie przemyć twarz takim kosmetykiem, a tu dupka. O wożeniu płynu mogę zapomnieć, a czasem by się chciało postać przed lustrem.

Lakier do paznokci
Nie jestem fanką malowania sobie paznokci, nigdy mi się nie chce tego robić, ale lubię mieć je pomalowane od czasu do czasu, a teraz nie ma lakieru. Niektóre podróżniczki biorą ze sobą lakiery - ale to się wiąże z braniem zmywacza... a jak już brać to przecież nie jeden kolor... no i tak teraz patrzę na te moje niepomalowane pazury i trochę tęsknię za kolorkami ;)

Odżywki do włosów
Nie stosuję ich namiętnie ale czasem, dla przyjemności, tak. A teraz mogę zapomnieć, musi mi wystarczyć tylko jakiś  wymyślny szampon... 

Ech! Jest super, ale od czasu do czasu tęskno mi za domowym komfortem :) I komfortem robienia zakupów, wrzucania do koszyka czego tylko mi się podoba ;)


Większość z Was ma zapewne już urlopy za sobą, więc pewnie jesteście na etapie cieszenia się, że wróciliście do jakichś ulubionych kosmetyków. Dajcie znać, czego Wam brakuje na wyjazdach i do czego lubicie wracać ;)

Pozdrowienia z Chorwacji!
N.

niedziela, 20 sierpnia 2017

Wiedeński pobyt :)

Kochani,
dzisiaj mam dla Was krótką notatkę z Wiednia :)

Kto był w tym mieście, niech podzieli się wrażeniami, a kto nie był, może nabierze ochoty po kilku słowach :)

Pierwsze co według mnie rzuca się w oczy, to to, że Wiedeń jest bardzo duży i cały zabytkowy - a w zasadzie cały "Ring" czyli coś w rodzaju starego miasta.


Świetnie pomyślana sieć dróg rowerowych sprawia, że jest to miasto idealne do zwiedzania go na rowerze. Dodatkowo kierowcy traktują rowerzystów na równi z innymi kierowcami, jeżdżą bezpiecznie, rowerzyści nie są niechcianym i koniecznym złem na drogach, wręcz przeciwnie. 

Wiedeń to trochę taki "mały Paryż". Nie jest taki przytłaczający jak Paryż, nie ocieka tak złotem. Jest bardzo wysmakowany, choć również bogato zdobiony.



Najbardziej  niesamowite jest to, że w tych wszystkich pałacach zamieszkiwali kiedyś władcy, cesarzowie, królowie, hrabiowie :)

Podobało mi się również to, że wszystkie parki, wszystkie zabytki  można zobaczyć z bliska, spacerować po ogrodach cesarskich, po podwórkach pałaców. Wejście do środka jest już płatne, ale przejście przez bramę nie, a przecież zdarza się, że właśnie już przy bramie biletują.
Również część kościołów jest bezpłatna i można podziwiać wspaniałe wnętrza za darmo.


Niestety nie udało mi się zjeść nic typowo wiedeńskiego, ani nawet wypić kawy (poza tą w domu :P). No trudno, za to byliśmy na Praterze (zaliczyliśmy górską kolejkę i dom zombie, strasznie wrzeszczałam, chociaż wcale nie było tak fajnie :P) i w muzeum techniki ;) 

Bardzo mi się podobało w Wiedniu, podobała mi się ta przestrzenność miasta i jednocześnie jego monumentalność, oraz to, że wszędzie słychać różne języki (chociaż najczęściej polski, a potem niemiecki, w tej kolejności :P) 



gorące pozdrowienia z alpejskiego Grobming :)
N.

piątek, 4 sierpnia 2017

Wielki wyjazd :)

Kochani!

Nadeszła chwila wyjazdu! :) 
W pracy płacz, tyle wspaniałych osób trzeba było pożegnać, w domu płacz, ale teraz pora na przygodę życia :) (chociaż targają mną takie różne dziwne myśli...)

Na początek wizyta u znajomych we Wrocławiu, a później zaczynamy Czechami, Austrią, Słowenią i Bałkany :) w listopadzie musimy znaleźć się w Rzymie, i w marcu dalej na północ aż do Norwegii ;)


W związku z tym chcę Was ponownie zaprosić na mój blog podróżniczy: https://amicidebici.wordpress.com/  oraz na Facebooka :) https://www.facebook.com/amicidebici/ 

Mam nadzieję, że będę mogła nadal, mniej więcej co tydzień pisać do Was o nowych kosmetykach - tym razem z całej Europy :) kiedy już skończą się zapasy ;)   

Buziaczki! :) 

N.


sobota, 29 lipca 2017

Cettua - koreańskie plasterki oczyszczające



Witajcie :)

Skoro lato raczej brzydkie to my chociaż wyglądajmy ładnie! :)
 

Dzisiaj mam dla Was koreański oczar od Cettua w formie białych plasterków na nos.

Opakowanie jest ładne, a każdy plasterek jest w osobnej saszetce, których jest 6 w pudełeczku.


Obietnice producenta

Według producenta oczar oczyszcza pory, oczyszcza z zaskórników, redukuje zaczerwienienia, a przy okazji nawilża.


Zastosowanie

Nos nawilżamy wodą, plasterek naklejamy, dokładnie dociskając do skóry i zostawiamy tak na 10 – 15 minut.

Plasterek ma bardzo mocny klej, więc nie radzę przyklejać go na spalony słońcem nosek.


Ja wykorzystałam plasterek (przecinając go na pół) jeszcze w okolice ust, gdzie zbierają mi się syfki. Niestety nieopatrznie część oczaru przykleiłam do wargi… nie popełnijcie tego błędu i omijajcie usta, jeśli nie chcecie sobie zerwać skóry :P



Działanie

Nie sądziłam, że taki wynalazek może cokolwiek zdziałać. Ale bardzo się zdziwiłam :)

Oglądanie wystających syfków, przeklejonych do plasterka to fascynujące zajęcie :D Plasterek wspaniale oczyszcza pory, pozostawia skórę gładką i redukuje sebum. 
Nie miałam zaczerwień więc tu ciężko mi się wypowiedzieć. 



Podsumowanie

To pierwsze takie ustrojstwo z którym mam do czynienia i jestem bardzo zadowolona. 
Chociaż plasterki mogłyby być większe.

Dobrze się je przykleja i łatwo odkleja, co nie przeszkadza mieć im dobry klej.

Świetnie oczyszczają, ale oczywiście nie jest to trwałe działanie, wkrótce znów tworzą się zaskórniki.


A wy, stosujecie takie oczyszające plasterki? :)

Pozdrawiam Was w ten mało letni dzień ;)

N.

sobota, 22 lipca 2017

Urlop w Świnoujściu



Cześć Kochani! :)

Wróciłam dziś z rodzinnego urlopu w Świnoujściu. Było lepiej niż się spodziewałam się ;)
Myślałam, że nie będzie co robić, a z siostrą i mamą będę się bezustannie kłócić. Jednak okazało się, że bez trudu znajdywałyśmy sobie zajęcia i nawet się na siebie za bardzo nie denerwowałyśmy ;)
Co do samego miasta - kto był w Świnoujściu ten wie, że to trochę inne miejsce niż taka Łeba czy Karwia. Kto nie był, to pewnie też jest tego świadom ;)


Atuty turystyczne -  rekreacyjne
Świnoujście ma rzeczywiście wspaniałą plażę – taką wypoczynkową. 
Długa, szeroka, piaszczysta i ładna fajna. Można po niej spacerować kilometrami, a można wybrać sobie dogodne miejsce na smażing.
Dodatkowo w wodzie są miejsca, gdzie morze sięga do kostek i można tak iść dobry kawałek od brzegu :) albo nagle się robi bardzo płytko.
Dodatkowo bardzo ładne centrum miasta wraz z promenadą (w ogóle miasto ładne i zadbane), po których można dużo spacerować, przyjemna marina, port, parki oraz forty, do których można sobie zrobić miłą wycieczkę.


Atuty turystyczne -  sportowe
Oprócz spacerów, na których się skupiałyśmy, w związku z czym nie czuję nóg :P Świnoujście jest bardzo nastawione na rowerzystów. Wiele ścieżek i dróżek, oraz dróg rowerowych. Długą drogą rowerową możemy przejechać sobie na niemiecką stronę (która jest tak przeurocza, że oczy wyłażą :P)

Atuty kulinarne
To najważniejsze :D właściwie większość naszego budżetu przeżarłyśmy :P głównie na wędzone ryby, których jeszcze nigdy nie zjadłam w takich ilościach :P były przepyszne, świeżutkie i drogie :p
Ale były też gofry, lody, buble tea i inne frykasy ;) 
Na Promenadzie znajdziemy wszystko czego dusza zapragnie, słodkie, słone, do picia, do jedzenia, na zimno i na ciepło ;)

Pogoda
Pogoda, jak to pogoda nad polskim morzem, bardzo w kratkę. Udało nam się opalić, jednak na plaży byłyśmy raptem kilka razy. Wieczory były zimne a komary gryzą w Świnoujściu jak szalone, w tym roku przede wszystkim. Więc mimo, że jest końcówka lipca, to tam, momentami  nie czuć było, że w ogóle jest lato.

„Egzotyka”
Bardzo ciekawa jest wszechobecność Niemców po polskiej stronie oraz to, że mieszkańcy są absolutnie dwujęzyczni, to niesamowite :) 
Ale już niezbyt fajne jest to, że po polskiej stronie można płacić w euro i napisy są po niemiecku, ale po niemieckiej stronie płacimy tylko w euro i napisy są tylko po niemiecku. Nie jestem nacjonalistką, ani nie mam nic przeciwko mieszaniu się kultur, ale taka jednostronność jest trochę nie w porządku ;)

Podsumowanie
Nad Bałtykiem nie byłam już kilka lat. 
Zwłaszcza w celach takich stricte wypoczynkowych. Na studiach miałam ukochanego w Gdańsku, jeździłam do niego za ostatnie uciułane oszczędności, ale niewiele czasu spędzaliśmy na plaży :P
Urlop nad morzem kojarzy mi się albo z koloniami albo z okropnymi, przenudnymi i pełnymi nerwów wakacjami z rodzicami.
Tym razem było fajnie i myślę, że każdemu udałoby się odpocząć w takim mieście, dla dzieci również są tam miejsca, na których można spędzić czas. Ale należy być uzbrojonym w duży budżet finansowy ;)



A wy, bywacie na urlopach nad polskim morzem? :)

pozdrawiam już z Łodzi,
N. :)

sobota, 8 lipca 2017

Wyprawa dookoła Europy - blog podróżniczy

Moi Drodzy,

dzisiaj nie będzie notki kosmetycznej, bo tydzień przeleciał jak szalony, ale będzie za to oficjalne przedstawienie ;)

Zapraszam Was na mojego bloga podróżniczego amicidebici.wordpress.com. 

Wraz z moim M. wybieramy się w podróż rowerami po Europie, planujemy, że nie będzie nas rok, może trochę więcej. Szczegóły przygotowań i relacje z trasy znajdziecie właśnie na blogu ale też na FB: https://www.facebook.com/amicidebici   :)

Oczywiście ten blog pozostaje w mocy i zamierzam dalej dzielić się z Wami moimi kosmetycznymi przygodami, z tym, że pewnie po wyczerpaniu zapasów z Polski będę Wam prezentować lokalne skarby ;)

Tak więc...:




a tymczasem wyruszam rodzinnie nad nasze zimne, polskie morze, do Świnoujścia ;) 

Buziaki, N.

sobota, 1 lipca 2017

Basilur - herbata czarna z przyprawami



Moi Kochani,
Dzisiaj mam dla Was coś smakowitego :)

Zamiast kosmetyków, dla odmiany, herbatka Basilur Masala Chai.  
Te herbatki zrobiły się ostatnio popularne w sklepach a przyjeżdżają do nas prosto ze Sri Lanki (teoretycznie).
Kosztują dość sporo, bo kilkanaście złotych za 25 torebek, ale nie mogłam się powstrzymać ;)



Opakowanie
Pudełka tych herbat są bardzo ładne, a opakowanie od Masala Chai moim zdaniem wyjątkowo :)
Pełne orientalnych ornamentów, mieni się na złoto, a torebeczki zamknięte są w pięknym woreczku – co prawda papierowym, ale zdobionym, przypominający staty papier. 


Torebka
Sama torebka herbaciana to zwykła torebka, w środku mamy herbaciany miał – niestety nie suszone liście, więc nie jest to pewnie wysokiej klasy napar.

Smak i kolor
Natomiast herbata jest mocna, czarna i bardzo aromatyczna :)
Ma w swoim składzie przyprawy – min. Kardamon, cynamon, pieprz, imbir, to wszystko czuć,  przypomina odrobinę smak Rooibosa, ale tylko trochę. 
Nie przepadam za Rooibosem, a ta herbatka bardzo mi pasuje, nawet jest lekko słodkawa, chociaż na pierwszy „plan” wybija się smak mocnej, czarnej herbaty.
Rozgrzewa, ale też pobudza, doskonale się nadaje na poranek, kiedy ledwo się powłóczymy po mieszkaniu ;)

Podsumowanie
Moim zdaniem cena tej herbaty jest nieco za wysoka, ale pozwoliłam sobie na małe szaleństwo i nie żałuję, to mocny napar z nutą świetnie wkomponowanych przypraw. Warta spróbowania. 
Próbowaliście już tych herbat? :)

Pozdrawiam Was weekendowo,
N.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...