Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twarz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lutego 2019

AA krem Energia Młodości 30+

Witajcie,

W związku z poszukiwaniem pracy kompletnie brakuje mi weny oraz nowych kosmetyków :P 

Ale mam dzisiaj dla Was kremik od AA. Z Serii Technologia Wieku, Energia Młodości 30+
Co za masakra, że już kupuję kosmetyki z takim oznaczeniem :P 
Dobra, ten dostałam w prezencie... :P



Opakowanie
Krem jest zamknięty w pudełku, na którym, jak to zwykle u AA, mamy masę informacji. Sam produkt zaś dostajemy w plastikowym słoiczku. Ładnym graficznie, wygodnym w użyciu. 




Właściwości
Krem oczywiście ma czynić cuda. 
Mamy tutaj koenzym Q10, czymkolwiek on jest, kwas hiauloronowy, prowitaminę B5, system MLS.



Krem ma mieć działanie przeciwzmarszczkowe, wygładzające, ujędrniające, nawilżające i ochronne. 

Rzeczywiście trzeba przyznać, że dobrze nawilża. Nie podrażnia skóry, pięknie się wchłania - nie ma uczucia lepkości czy tłustości.  Jest bardzo lekki. 

Jeszcze nie zauważyłam, aby mnie odmłodził czy chociaż napinał skórę. Ale na pewno jest ona gładka i ładnie się prezentuje. 




Zapach
Ostatnimi czasy używałam aptecznego kremu bez zapachu i trochę serum, które delikatnie pachnie. 
Kiedy więc odpaliłam krem od AA uderzył mnie w nos jego intensywny zapach. Wydaje mi się, że pachnie mocniej niż powinien pachnieć krem. Jest to bardzo ładny zapach, trochę słodki, perfumowy ale świeży (według producenta kwiatowy). Mimo wszystko trochę to niepokojące. Po co jest tak intensywny?



Skład
bardzo długi:

Aqua, Glycerin, Isodecyl Neopentanoate, Dicaprylyl Carbonate, Paraffinum Liquidum,
Coco-Caprylate/Caprate, Arachidyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Octocrylene, Behenyl Alcohol,
Palmitic Acid, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Sodium Hyaluronate, Panthenol,
Ceramide NP, Squalane, Ubiquinone, Allantoin, Inulin Lauryl Carbamate, Glyceryl Behenate,
Arachidyl Glucoside, Glyceryl Stearate Citrate, Borago Officinalis Seed Oil, Carbomer, Acrylamide/Sodium Acrylate Copolymer, Hydrogenated Palm Oil, Trideceth 6,
Caprylyl Glycol, Cholesterol, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Parfum,  Triethanolamine


Podsumowanie
W każdym razie, póki co :P krem mnie nie uczulił. Skóra nie swędzi ani nie jest podrażniona. Ładnie ją nawilża, nie świeci się a zapach szybko ulatuje. Mam nadzieję, że miło będzie korzystać z tego kosmetyku ;) 
Fimę AA lubię, nigdy nie wyrządziła mi krzywdy, więc oby nie było tutaj wyjątku. Chociaż widziałam na Wizażu, że dziewczyny pisały, że je uczulił i podrażnił... 

Znacie tę serię? Lubicie ją? 

pozdrowienia, N

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Żel aloesowy Aloe Pura

Hej, hej :)

Wszyscy chyba już próbowali żeli aloesowych, więc i  na mnie przyszedł czas ;) 
Organiczny Aloesowy Żel od Aloe Pura - dostałam go w prezencie gwiazdkowym i niedawno zaczęłam się z nim zapoznawać.

Opakowanie
Żel jest w zwykłej, miękkiej tubce. Przezroczystej, widać więc ile produktu jest w środku. 
Konsystencja i zapach
Żel ma konsystencję bezbarwnego żelu, po prostu. Zapach ma bardzo naturalny i neutralny pachnie mazią aloesową ;)  Moim zdaniem na plus.

Zastosowanie
Według informacji ten żel możemy stosować do wszystkiego. Jako żel pod prysznic, jako odżywkę do włosów, jako nawilżający balsam do ciała, na poparzenia. 

Ja zaczęłam go stosować, bo nie miałam nic lepszego w swoich zbiorach w momencie, kiedy krem z Avonu strasznie mnie uczulił (tak myślę, że to on). Moja twarz była zaczerwieniona i cała w swędzących bąbelkach a do tego okropnie przesuszona, skóra aż schodziła płatkami.

Pierwotnie stosowałam więc żel aloesowy. To co mi się początkowo rzuciło "w oczy", to jego funkcja chłodząca, trwało to chwilę ale było nawet przyjemne, biorąc pod uwagę, że moja twarz była rozpalona od uczulenia.

Żel na pewno też nawilżał, przynajmniej znajdując się na skórze, stosowałam go około 3 dni, na noc, na dzień i w ciągu dnia. Nie zauważyłam jednak znacznej poprawy mojej cery więc ostatecznie skończyło się na tym, że zakupiłam Mediderm krem. 

Warto też dodać, że łagodził świąd.
Żel nie pogorszył mojego uczulenia.

Ale czy mi cokolwiek pomógł, poza doraźną ulgą? Szczerze mówiąc to nie wiem. Miałam co do niego wielkie oczekiwaniam, a w tej chwili nie wiem co o nim myśleć...



Skład
Wydaje mi się, że dobrze. 

Podsumowanie
Zatem żel aloesowy czeka jeszcze u mnie na inne zastosowania. Na pewno dobrze wygładzi czy nawilży skórę poparzoną lub suchą, ale chyba nie ma właściwości leczniczych czy nawadniających ;) 

Nie wiem co o nim myśleć, czy to tylko pic na wodę czy jednak ma jakieś ukryte zdolności, których jeszcze nie odkryłam? 

Używacie żelu aloesowego? Do czego i jak Wam się sprawdza? Dajcie znać :)
N.

poniedziałek, 26 listopada 2018

Serum Biotaniqe Anty-pollution, pierwsze zmarszczki

Hej, hej

Jakiś czas temu chodząc po Rossmanie natknęłam się na półkę z przecenionymi kosmetykami. Wśród nich było serum na pierwsze zmarszczki od Biotaniqe. Za dychę, no to wzięłam. 


Opakowanie
Serum jest zamknięte w ładnym pudełeczku, w którym kryje się zielona, szklana buteleczka z pipetką. Ładnie się prezentuje, jest funkcjonalne, tylko trochę strach, bo jak upadnie na posadzkę w łazience, to się roztrzaska pewnie w drobny mak...



Działanie
Według producenta kosmetyk ma wygładzać, redukować zmarszczki, oczyszczać, napinać skórę, rozświetlać, chronić przed zanieczyszczeniami z powietrza. Full serwis. 

Czy rzeczywiście tak jest... no cóż, zmarszczki jak się czaiły w kącikach oczu, tak czają się dalej ;) ale nie wykorzystałam jeszcze całej buteleczki :P
Serum jednak rzeczywiście napina skórę i rozświetla ją, ale nie jest to efekt całodzienny. 
Niezbyt fajne jest też to, że skóra trochę się klei przez jakiś czas po użyciu serum. Czy działa na smog? Nie wiem. Mam nadzieję, że tak ;) 
Warto jeszcze zauważyć, że ładnie pachnie i jest dość wydajny. Jedna kropla to przykładowo całe czoło i skronie. 



Skład
dużo PEGów, gliceryna.. chyba średnio jest ;)



Podsumowanie
Szczerze mówiąc to chyba moje pierwsze serum. Do tej pory jakoś zawsze stosowałam kremy w różnych postaciach. Bardzo mi przypadła do gustu ta forma pielęgnacji, chociaż może nie jest doskonała (to klejenie się i wątpliwy wpływ na zmarszczki). Serum od Biotaniqe uważam za dobry zakup :)

Lubicie taki rodzaj kosmetyków? :)
N.

piątek, 26 października 2018

Krem na noc z kawiorem Avon Planet Spa

Hej, hej

W jednym z poprzednich wpisów przedstawiłam Wam krem pod oczy od Avon z kawiorem (klik). Razem z tym kosmetykiem dostałam w zestawie krem na noc z tej samej serii. 
Jesteście ciekawi jak się sprawdza?

Opakowanie
Krem jest w ładnym, plastikowym, okrągłym opakowaniu. Nic nadzwyczajnego, chociaż ten plastik jak na serię luksusową to słabo trochę ;) 

Konsystencja
Krem, tak samo jak jego braciszek pod oczy, ma konsystencję żelu. Na szczęście nie lepi się do skóry, szybko się wchłania i nie pozostawia żadnego nieprzyjemnego filmu. Nie szczypie też ani nie podrażnia.

Aczkolwiek ma dość obrzydliwy wygląd, trochę galaretowaty :P ale przynajmniej się mieni ;)  na zdjęciu tego nie widać niestety.



Działanie
Myślicie, że taki krem raczej nie może dobrze działać? Ja też tak myślałam, ale powiem Wam, że jestem bardzo zaskoczona. 

Ten kawiorowy kosmetyk na noc bardzo dobrze sobie radzi z przesuszeniami, zaczerwienieniami czy podrażnieniami. Trochę szok, co? ;) Ja na początku nie mogłam uwierzyć, ale co jakiś czas robią mi się takie suche, czerwone placki na twarzy i za każdym razem, po posmarowaniu się tym kremikiem, rano skóra jest uspokojona a większość tych podrażnionych miejsc znika. Więc jestem bardzo mile zaskoczona.

Jeśli chodzi o zapach, to ten krem ma przyjemny, świeży zapach, który nie męczy i szybko znika, zatem żaden kawior czy typowe kremowe zapachy nie będą nam towarzyszyć ;)

Zdjęcie ze składem gdzieś mi się niestety zapodziało, ale nie jest to krem eko, jak się domyślacie ;) 

Podsumowanie
Krem dostałam w prezencie i podchodziłam do niego trochę jak pies do jeża, a okazało się, że mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. To niezły kosmetyk, łagodzi moje podrażnienia i dobrze się wchłania. Jedynie konsystencja trochę jest dziwna ;) Ale ogóle to niezły produkt. Ma przyjemny zapach, nie klei się, nie brudzi, nie zostawia nalotu.  Jest fajny :)

Lubicie kremy z Avon? :)
pozdrowienia, N.



niedziela, 21 października 2018

Weleda migdałowy krem do suchej skóry

Hej, hej Kochani,

Dzisiaj zaprezentuję Wam moją pamiątkę z niemieckiego Rossmana. Wybaczcie jakość pierwszych zdjęć, robione były jeszcze starym aparatem.

W każdym razie poznajcie krem do twarzy od szwajcarskiej firmy Weleda w wersji migdałowej.


Zastosowanie
To kremik do twarzy, nawilżający, łagodzący i odżywiający. Żadnych zmarszczek ma nie wygładzać, a zapobiegać przesuszeniom i szkodliwym wpływom środowiska. 

I rzeczywiście Weleda właśnie tak działa. Przypomina trochę Niveę, ale jest lżejsza od niej, lepiej się wchłania. Nie pozostawia na twarzy tłustego filmu, nie ma też zapachu (bardzo delikatnie wyczuwalny zapach migdałów się nie liczy ;) )


Działanie

Tak jak wspomniałam, krem ma nawilżać i świetnie sobie z tym radzi. Jest idealny na aktualną jesienną pogodę, bo chroni twarz przed wiatrem i zimnem, ale na mrozy jest chyba za lekki.

Bardzo ładnie radzi sobie z wysuszonymi czy podrażnionymi miejscami. Dość szybko się wchłania. Nie powoduje świecenia ani przetłuszczania, nie zapycha.

Kremik jest wydajny, niewielka ilość wystarcza na całą twarz.

Jest jednak dość drogi. 7 ml kosztuje około 14 złotych a duża wersja 30 ml to koszt około 50 zł. 

Skład (tylko po co ten alkohol?)
Water (Aqua), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond), Fruit Extract, Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Hydrolyzed Beeswax Prunus Domestica, Seed Oil, Glycerin, Xanthan Gum, Lactic Acid

Podsumowanie
To bardzo dobry krem na wszelkie problemy skórne związane z przesuszeniami czy podrażnieniami. Nie spodziewajmy się napinania skóry czy wygładzania zmarszczek ;) Bo to nie jest jego rola. Ma odżywiać i chronić i świetnie sobie radzi. Przyznam, że firma Weleda bardzo mi przypadła do gustu tym produktem i chętnie poznam więcej ich kosmetyków, zwłaszcza, że dostępna jest na polskim rynku - na pewno w internetowych drogeriach.

A Wy, znacie tę firmę? :)

buziaki, N.


wtorek, 10 lipca 2018

Peeling mineralny od Biotaniqe

Cześć Kochani :)

Moja wyprawa trwa ale tak się fajnie złożyło, że w kwietniu wpadliśmy na miesiąc do Polski (tzn. wpadliśmy z przyczyn zdrowotnych, więc to nie fajne, ale fajnie, że do domku. Jednak w domu najlepiej :) )

W każdym razie, mimo, że jeszcze wyjechaliśmy, to w tym czasie nie mogłam sobie odmówić zakupów i jak wpadłam do Rossmana to wyniosłam pół sklepu :D 

Jedną z moich zdobyczy był peeling mineralny od Biotaniqe. Zastanawiałam się jeszcze nad peelingiem węglowym, ale ostatnio mam przesuszoną i poprzebarwianą skórę, więc ten kosmetyk wydał mi się odpowiedniejszy. 



Opakowanie
Tubka jak tubka, dość mała i miękka. Kosmetyk z niej wyciska się najpierw w dość małej ilości, dopiero potem większym "strumieniem". Nie wiem czy to wina kosmetyku, że zasycha i zatyka otwór czy wina samej tubki.


Konsystencja
Krem jest biały, gęsty z drobinkami peelingującymi. Dość ostrymi, ale jednocześnie odpowiednio delikatnymi do skóry.

Działanie
według producenta peeling gommage 2w1 łączy dwa działania peelingujące: enzymatyczne- dogłębne oraz ścierne-działające powierzchniowo. Naturalny enzym z papai delikatnie rozpuszcza martwe komórki, a mikroperełki krzemowe delikatnie ścierając, wygładzają skórę twarzy i usuwają zanieczyszczenia. Kremowo-glinkowa formuła pozostawia naskórek głęboko oczyszczony i elastyczny. Botaniczny wyciąg z peonii reperuje mikrouszkodzenia skóry. Kaolin skutecznie oczyszcza i ściąga pory, absorbuje sebum.


A jak jest rzeczywiście? 
Przyznam, że jestem zaskoczona i zauroczona tym kosmetykiem. Pięknie wygładza skórę, radzi sobie nawet ze zmasakrowanym od chusteczek nosem. Po kąpieli i kilka następnych dni skóra wygląda pięknie i gładko, łuszczący się nos też jest w dużo lepszej kondycji. A do tego ma miły, świeży zapach :)
Co fajne, skóra nie jest pokryta tłustym filmem ale jest przyjemnie nawilżona. Peeling nie podrażnia, nie wysusza. Super!

Skład
jest dosyć długi:

Aqua Purificata, Isononyl Isononate, Hydrated Silica, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, peg-100 stearate*, Ceteareth-20, Cetearyl Alcohol, Kaolin,
Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Myristate, Cetyl Alcohol, Isohexadecane, Lactobacillus Ferment Lysate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Papain, Paeonia Lactiflora Root Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Allantoin, Panthenol, Trehalose, Lecithin,
Methyl Gluceth-20, Pumice, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Sodium Polyacrylate, Hydrogenated Polydecene,
Ppg-5 Laureth-5,phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Alcohol Triethanolamine, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Tetrasodium EDTA



Podsumowanie
Okazuje się, że peeling mineralny gommage od Biotanique, to bardzo fajny i dobry kosmetyk. Pięknie wygładza i oczyszcza skórę, do tego pozostawia ją przyjemnie nawilżoną. Zdecydowanie warto się z nim poznać :)

A Wy, znacie już ten kosmetyk?  
N. 

poniedziałek, 7 maja 2018

Magical CC cream od Eveline


Witajcie Kochani :)
Dzisiaj podzielę się z Wami moim małym odkryciem. Kremem CC od Eveline. 

Po powrocie z Rzymu, pierwsze co zrobiłam, to oczywiście się przeziębiłam a moja skóra dostała okropnych przebarwień. Nie mam pojęcia dlaczego, nigdy nie miałam długotrwałych problemów z cerą. Czasem wyskakiwały mi takie czerwone, suche plamy, które znikały po dniu czy dwóch.
Tym razem przebarwienia nie chciały jednak zniknąć, bardzo mnie peszyły a ja miałam w dodatku zaplanowane wiele spotkań towarzyskich, podczas których chciałam wyglądać jak najlepiej. Wiadomo. 

Szukałam czegoś lekkiego, co po nałożeniu na twarz nie zapcha skóry i nie da efektu maski. No i trafiłam na krem CC.
Trochę z obawą, ale zaryzykowałam i... przepadałam :)

Opakowanie
Krem jest w beżowym opakowaniu, przypomina trochę fluid.

Działanie
Znalazłam go w trzech wariantach kolorystycznych. Naturalnym, który wydawał mi się trochę zbyt jasnym, beżowym - trochę zbyt ciemnym i średnio beżowym (medium beige) czyli takim pośrednim, jak sama nazwa wskazuje :P dla mnie w sam raz. 
Niestety nie mam zdjęcia, jak krem wygląda po wyciśnięciu z tubki i po nałożeniu. Ale ma jasny kolor z beżowymi drobinkami. Wydaje się być zbyt jasny. 
Jednak po nałożeniu okazuje się, że zmienia kolor. 

Daje efekt rozświetlenia, ale nie matuje. Wyrównuje koloryt skóry, ale nie zakrywa idealnie przebarwień. Robi to jednak naturalnie i delikatnie. Ja dobrałam całkiem nieźle do koloru cery, więc tym bardziej byłam zadowolona.

Uważam, że to doskonały kosmetyk na lato, lekki i nie płynie, gdy się spocimy albo skropi nas letni deszcz ;)


Od producenta:


Multifunkcyjny podkład CC Cream to produkt przeznaczony do pielęgnacji każdego typu cery. Formuła Magical Colour Correction sprawia, że krem zaraz po aplikacji zmienia się w lekki fluid matujący, nadający cerze jednolity i naturalny koloryt. Zamknięte w mikrokapsułkach naturalne pigmenty mineralne stopniowo uwalniają się i długotrwale korygują niedoskonałości. Innowacyjny bioHYALURON Complex™ zawiera skoncentrowany kwas hialuronowy o właściwościach nawilżających i wygładzających. Cera wygląda naturalnie, nieskazitelnie i promiennie. SPF 15 chroni przed UVA/UVB. 
 
Podsumowanie

Przyznam, że jest to mój pierwszy tego typu krem (wcześniej miałam BB cream taki z panią w stylu pin-up i bardzo się zraziłam) i jestem z niego bardzo zadowolona. Ładnie wyrównuje, nie daje efektu maski ani sztuczności. Do tego pięknie pachnie! :)

Później przeczytałam, że lepszym byłby Maybelline Dream Pure BB Cream, który matuje i lepiej kryje od tego. Skoro już odczarowałam ten typ kosmetyków to pewnie się skuszę. 

A wy lubicie kremy CC? :)

pozdrowienia, N. 




niedziela, 19 listopada 2017

Korres serum z dziką różą

Cześć!

Dzisiaj mam dla Was kosmetyk, którego miałam okazję używać mieszkając chwilę w jednej z greckich kwater.
Otóż było to serum marki Korres  dzika róża. Odmładzające, wygładzające i rozświetlające serum do skóry twarzy i oczu.

Opakowanie
Ciemnobrązowa, szklana buteleczka z małą pompką. Łatwo kosmetyk wydobyć w niewielkiej ilości.
Butelka jest dość ciężka i dobrze leży w ręku.

Działanie
Serum ma za zadanie, dzięki olejkowi z dzikiej róży i zawartej w niej witaminie C, który niwelować drobne zmarszczki i przebarwienia. Ma też nawilżać i pomagać zachować młody wygląd skóry.

Jak jest rzeczywiście?
Kosmetyk faktycznie bardzo dobrze nawilża już od pierwszego zastosowania. Pięknie poradził sobie z moją trochę przesuszoną skórą twarzy, a nawet ze spieczonym od słońca nosem (tak, w Grecji jest wciąż 30 stopni B-) )

Pachnie faktycznie różą i ma bardzo lekką, nieco lepką konsystencję, ale nie pozostawia ani filmu ani zapachu na skórze. Wydaje się, że to bardzo dobry kosmetyk. 


 
Skład
Niestety po grecku :P

 
 Podsumowanie
Znalazłam informację, że ta buteleczka kosztuje w Polsce około 230 zł! :OOO Szok. W życiu bym tyle nie dała za kosmetyk, zwłaszcza, że ten nie jest tego absolutnie wart, może dobrze działa, ale nie... mogę poużywać za darmo, z chęcią ;P

Buziaki z Włoch :)
N.

sobota, 23 września 2017

Bielenda olejek arganowy 3 w 1


Cześć :)
Przedstawię Wam dzisiaj mój uniwersalny kosmetyk, który zabrałam ze sobą w podróż 

Bielenda olejek arganowy 3 w 1 do ciała, twarzy i włosów.

Chciałam wziąć kosmetyk, który nie będzie ważył tony (czyli nie będzie w szklanej butelce), ani nie skończy się po tygodniu i nada się do wszystkiego, dlatego zdecydowałam się ostatecznie na ten wynalazek. Czy słusznie?

Opakowanie
Olejek od Bielendy dostajemy w przezroczystej, ładnej buteleczce z pompką. Jest lekka i poręczna. Pompka dobrze działa i wypsikuje strumyczek kosmetyku, nie jest to na szczęście mgiełka.
Na jedną nogę potrzeba dwóch - trzech psiknięć ;)
 

Konsystencja i zapach
Olej jak to olej, tłusty. Na szczęście nie bardzo i chwilę po wtarciu go w ciało wysycha – to wielki plus, bo nie cierpię konsystencji olejków.
Pachnie bardzo przyjemnie, lekko waniliowo. Zapach jest delikatny, nie nachalny i po jakimś czasie ledwo wyczuwalny na skórze. 

Działanie
Olejek nieźle się spisuje, ładnie nawilża i radzi sobie z przesuszoną skórą, ale tylko do czasu prysznica. Nie jest to nawilżenie długotrwałe niestety. 
Kompletnie nie pomaga w długotrwałej walce z suchą skórą. Czasem wcieram go też w końcówki włosów (ale tylko przed myciem, inaczej moje włosy wyglądają okrutnie, są przyklapnięte, obciążone) no i używam również do twarzy, ale tutaj przeszkadza mi tłustawa powłoka, która się nie do końca wchłania. 
 
Jestem z niego w miarę zadowolona :)  nie jest to ten sam komfort co z kremikiem, ale ujdzie ;) Chociaż tęsknię już za balsamem... 

Skład
Nie jest to oczywiście czysty olejek arganowy:

Glycine Soja Oil Unsaponifiables, Caprylic/Capric Tri-glyceride, Argania Spinosa Kernel Extract, Elaeis Guineensis Oil, Tocopherol, Squalene, Ascobryl Palmitate, Beta - Sitosterol, Parfum, Cinnamal, Eugenol, Hexyl Cinnamal,
Hydroxyisohexyl-3-Cyclohexene Carboxyaldehyde, Limonene





A wy, lubicie olejki albo suche olejki? Jakie najbardziej? :)
Pozdrawiam z Serbii, N.

piątek, 15 września 2017

Wibo odżywka do rzęs



Cześć Kochani :)

Dzisiaj mam dla Was coś, do czego straciłam cierpliwość.

Wibo Vitamine Your Lashes – to odżywka do rzęs, która ma regenerować i odżywiać rzęsy.



Opakowanie

Dostajemy ją w obłym kształcie, wygląda trochę jak tusz. Biało zielona, ładna.

Otwiera się z dwóch stron, z jednej dostajemy końcówkę jak w błyszczykach, ona ma za zadanie ułatwić nam aplikację kosmetyku na rzęsach jak najbliżej cebulek – bo to część na wzrost.

Z drugiej strony mamy poskręcaną szczotkę, którą przeciągamy po rzęsach, żeby je odżywić. 





Konsystencja i zapach

Odżywka jest przezroczysta, kiedy pomażemy sobie nią palce to lekko się lepią do siebie, ale na szczęście kosmetyk nie skleja rzęs. Nie obciąża ich i w zasadzie, kiedy już wyschnie, w ogóle nie widać, że mamy coś nałożone. Nie ma też zapachu, co wydaje mi się jednak na plus. 





Działanie

Nie wiem, ile powinno się stosować ten kosmetyk, pewnie wiele tygodni, ja stosowałam go około miesiąca i żadnych zmian nie widziałam ;)
Szczerze mówiąc mam wrażenie, że lepiej moje rzęsy wyglądają po dwóch tygodniach urlopu bez stosowania tuszu niż po kuracji tą odżywką ;)

Wiele czytałam, że takie odżywki podrażniają oczy, ta na szczęście nie – ale to u mnie, jeśli się na nią skusicie obserwujcie, czy wszystko z Wami w porządku.




Podsumowanie

Przyznam, że to dla mnie bubelek, niczego nie zmienił, ale też nie popsuł, chociaż tyle :P Cóż, naście złotych za taki kosmetyk to pieniążki wywalone w błoto według mnie. Niestety.


A wy, stosujecie takie odżywki? Lubicie je?

Pozdrawiam Was gorąco,

N.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...