niedziela, 31 lipca 2016

Szampon Tutti Frutti oraz słów kilka o SLS, PEG i innych. Czy rzeczywiście szkodzą?

Witajcie,

Dzisiaj mam dla Was krótką recenzję szamponu Tutti Frutti multiwitaminy + kiwi do włosów przetłuszczających się oraz parę informacji o SLS i PEG w szamponach.
Dlaczego poszperałam za tymi składnikami? Dlatego, że szampon od Farmony ma  w składzie całą tablicę Menedelejewa, od SLS przez PEGi, po silikony.

Zapach
Szampon pachnie ładnie i świeżo. Owocowo, chociaż nie jest to eksplozja zapachów, do jakich przyzwyczaiło nas Tutti Frutti w peelingach i płynach pod prysznic.

Działanie
Właśnie. Mój  dzisiejszy zbiór informacji o chemii w szamponach wziął się stąd, że jestem bardzo mile zaskoczona działaniem szamponu. Skończyłam Biovax, który chociaż dobry, trochę, wbrew opiom producenta, matowił włosy i je plątał. Ale miał dobry skład.

Natomiast Tutti Frutti sprawia, że włosy dobrze się układają, nie są splątane, a do tego błyszczą (nie żeby jak tafla jeziora od razu), nie przetłuszczają się bardziej niż standardowo.


Moja opinia
Uważam, że to naprawdę dobry szampon za niezbyt duże pieniądze (nie pamiętam za ile, ale chyba nawet nie za 10 zł).
Trochę się więc zaczęłam zastanawiać, skoro szampon z takim składem działa tak dobrze, to może nie ma co się gimnastykować i szukać kosmetyków bez tych wszystkich slsów, zwłaszcza, że one nie działają wcale tak dobrze...

Poszperałam więc za najbardziej popularnymi składnikami..
Poniżej skrót informacji, jakie udało mi się wyszukać. 
(Na końcu źródła)

Czym są SLS, SLES, PEG,  inne?

SLS - nie jest prawdą, że SLS i SLES powodują działanie rakotwórcze.
Nie są dostępne żadne naukowe badania, ani publikacje naukowe, które choćby sugerowałyby, że substancje te mogą wpływać na powstawanie nowotworów.
Nie istnieją również żadne poważne publikacje, z których wynikałoby, że SLS i SLES kumulują się w organizmie.

Sodium Lauryl Sulfate (SLS) i Sodium Laureth Sulfate (SLES) są to substancje myjące stosowane w wielu różnych produktach w tym kosmetykach i detergentach przemysłowych.
Sodium Lauryl Sulfate (SLS) ma działanie drażniące, ale tylko wtedy, gdy jest stosowany jako pojedyncza substancja (np. roztwór SLS w wodzie), w wysokich stężeniach i przy długotrwałym kontakcie ze skórą. 
W kosmetykach nigdy nie stosuje się takich układów. 

W kosmetykach SLS zawsze występuje w mieszaninach z innymi substancjami, które łagodzą jego działanie drażniące. SLS stosowany jest obecnie prawie wyłącznie w produktach spłukiwanych, które mają krótkotrwały kontakt ze skórą.

Żaden z siarczanów alkoholi tłuszczowych (w tym SLS, SLES, ALS) nie ma działania uczulającego. 

Płaszcz hydrolipidowy naskórka także zawiera substancje tłuszczowe, a więc proces mycia może je usuwać. 
Wszystkie substancje myjące, również te łagodne, mogą prowadzić do wysuszania skóry jeśli są niewłaściwie stosowane.

SLS i SLES mają bardzo dobre działanie myjące i pianotwórcze, dlatego tak szeroko wykorzystywane są w preparatach higienicznych.

SLS, SLES i ALS znajdują się wśród składników kosmetyków często wymienianych przez nierzetelne źródła jako rzekomo niebezpieczne i zagrażające zdrowiu. Takie „czarne listy” składników kosmetyków „krążące” w internecie powstają wskutek powtarzania niezweryfikowanych informacji z nierzetelnych źródeł. „Czarne listy” składników wzbudzają nieuzasadnione obawy i wprowadzają w błąd konsumentów.

Silikony
Silikony nie wpływają na proces oddychania skóry.
Człowiek nie oddycha przez skórę a przez drogi oddechowe.

Wymiana gazowa za pośrednictwem skóry jest minimalna i nie ma znaczenia dla oddychania. Dlatego żaden ze składników kosmetyków nie może powodować zatrzymania oddychania skóry.

Silikony nie przenikają przez skórę. Są to substancje jednocześnie hydrofobowe i lipofobowe, tzn. nie mają powinowactwa ani do wody, ani do tłuszczów. Nie mają więc również powinowactwa do struktur biologicznych takich, jak naskórek. Dlatego silikony po aplikacji na skórę pozostają na jej powierzchni. Tworzą na powierzchni skóry film, który ogranicza ucieczkę wody z naskórka. Dzięki czemu wpływają pośrednio na nawilżenie skóry, poprawiając je. Warstwa, którą tworzą silikony jest jednak przepuszczalna dla innych substancji chemicznych, w tym dla wody i cząsteczek gazów. 

Co więcej, silikony to tzw. suche, lekkie emolienty, czyli takie, które nie powodują powstania po aplikacji lepkiej, tłustej warstwy. Silikony nie mają właściwości komedogennych, a więc nie powodują powstawania zaskórników, ani stanów zapalnych.

PEG (glikol polietylenowy),
są to emulgatory, które łączą tłuszcz i wodę w jednolitą masę. Mogą być też stosowane jako substancje myjące (szampony, kremy, make-up, pasty do zębów, spray do włosów). 
Do ich produkcji wykorzystywany jest szkodliwy tlenek etylenu. Stwierdzono, że uszkadzają strukturę genetyczną komórek, zostały uznane jako substancje rakotwórcze. PEG i PPG powodują, że skóra staje się bardziej przepuszczalna, przez co łatwiej przenikają przez nią szkodliwe substancje. Efektem ubocznym działania PEG są stany zapalne, atakujące głównie skórę twarzy i pach­win.

PPG (glikol polipropylenowy)
substancja higroskopijna, która wchłania i zatrzymuje wilgoć. W ten sposób glikol spowalnia wysychanie produktu i zapewnia jego dobre właściwości aplikacyjne w trakcie stosowania. Poprzez obniżenie aktywności wody, która jest doskonałą pożywką dla drobnoustrojów, wspomaga też działanie układu konserwującego stosowanego w kosmetyku.

Bezpieczeństwo glikolu propylenowego oceniane było przez wiele instytucji, m.in. przez panel ekspertów Cosmetic Ingredient Review (CIR), który na podstawie dostępnych danych uznał, że substancja może być bezpiecznie stosowana w kosmetykach w stężeniu nawet do 50%. Natomiast amerykańska agencja FDA włączyła glikol propylenowy na tzw. listę GRAS, czyli listę substancji dodawanych do żywności powszechnie uważanych za bezpieczne (Generally Recognized as Safe). Także w Europie glikol propylenowy jest dozwolony do stosowania w żywności i ma oznaczenie E1520.

Wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa glikolu propylenowego mogą wynikać z faktu, że jest on często mylony z glikolem etylenowym, który jest toksyczny dla ludzi i jest zakazany do stosowania w kosmetykach.
Składniki zawierające glikol polietylenowy oraz glikol polipropylenowy można znaleźć pod naz­wami:
·  wszystkie substancje z przedrostkiem w nazwie PEG i PPG, np. PEG-40 Sorbitan Diisostearate, PPG-…. np. PPG-15 Stearate
·  składnik z końcówką “…eth” np. Laureth-4, Acrylates/Steareth-20 Methacrylate Copolymer
·  Aluminium Chlorochydrate
· Aluminium Chlorochydrex
·  Poloxamer 124, 184, 188, 407
· Poloxamine,Polysorbate 20, 60, 80

Parabeny
Kiedyś parabeny wrzucało się do jednego worka, ale jedne z najnowszych badań przeprowadzonych na początku 2011 roku dowiodły, że nie wszystkie parabeny muszą być szkodliwe

Propyloparaben i butyloparaben mogą być niebezpieczne dla zdrowia w stężeniu używanym dotychczas. 
Stężenie zmniejszone dwukrotnie - do 0,19% nie jest szkodliwe i może być nadal stosowane w kosmetykach, lekach czy produktach spożywczych. 

Z kolei metyloparaben oraz etyloparaben były i są uznane za nieszkodliwe. Bez werdyktu pozostają bardziej skomplikowane związki, czyli parabeny z rozgałęzionymi łańcuchami chemicznymi, np. izobutyloparaben.

Reakcje alergiczne wywołane tymi związkami są rzadko obserwowane. Wśród kolejnych 1937 pacjentów Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi (1307 kobiet, 630 mężczyzn), diagnozowanych z powodu podejrzenia alergicznego kontaktowego zapalenia skóry uczulenie na parabeny stwierdzono u 0,3% badanych. Znacznie częściej alergizowały inne konserwanty: timerosal -11,8%; formaldehyd - 4,9%; Euksyl K 400 - 3,7%; Katon CG - 1,1%; Quaternium 15 - 0,8."

Moje zdanie i odczucia
Jak widzicie są to zupełnie inne informacje, niż zapewne znacie. Przyznam, że przekopałam sporo stron, prawie każda z nich to były dane niepokojące i bardzo negatywne. Na tyle, że właściwie, po ich lekturze doszłam do wniosku, że najlepiej myć włosy (i ciało) wodą z octem lub jajkiem (od własnej kury zielononóżki!) z piwem (ważonym w przydomowej piwnicy)...
Zależało mi, żeby znaleźć portal medyczny, może kosmetologiczny, obiektywny, nie reklamujący żadnej firmy... Wydaje mi się, że Kosmopedia.org jest taką stroną.. ale może się mylę, i to te budzące grozę witryny mają rację. Ale szczerze mówiąc, to nie mam takiego odczucia.


W każdym razie, po tylu przejrzanych stronach, stwierdzam, że choć jestem daleka od teorii spiskowych to właściwie każda witryna, którą znalazłam, była witryną reklamową (mniej lub bardziej, ale jednak). Nie każda reklamowała wprost, ale wiele jakoś dziwnym trafem sugerowały kosmetyki naturalne konkretnej marki. Inną kwestią były blogi, które powtarzały słowo w słowo to, co napisane było na tychże stronach (poszukując tego typu informacji nie trudno jest wyrobić sobie zdanie, bo tak ciężko jest znaleźć inne spojrzenie niż tę nagonkę firm eko ;) )

Szczerze? Uważam, że nie ma co przesadzać. Żyjemy w czasach, gdzie wszystko może uczulać, nie sądzę, aby zwalanie winy za całe zło świata na SLSy, parabeny i inne chemie było jednym słusznym wyjściem.
Nie uważam, że należy lekceważyć składy, bo raczej nie, ale moim zdaniem nie ma co dramatyzować i z czystym (nomen omen) sumieniem, można sobie pozwolić na "zwykły" drogeryjny szampon, jeśli ktoś nie odczuwa rzeczywistych fizycznych dolegliwości.
Jestem zdania, że od czasu do czasu można zafundować włosom coś lepszego (i oczywiście skórze), ale nie za miliony monet ani za cenę życia i śmierci.

Zatem wszystko dla ludzi, tylko może z umiarem ;)

A jakie jest Wasze zdanie na temat kosmetyków z SLSami, PEGami i innymi "chemiami" w składzie?
I co sądzicie o szamponach Tutti Frutti ;)

Źródła:

34 komentarze:

  1. Z tej serii Titti Frutti miałam głownie peelingi do ciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, to jest mój pierwszy szampon od nich ;)

      Usuń
  2. Miałam ten szampon i byłam zadowolona, ale najmocniej zachwyciła mnie wersja malinowa (bosko pachniała!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się rozejrzeć :) Mam nadzieję, że jest do włosów przynajmniej normalnych :P

      Usuń
  3. Ja bardzo lubie ich produkty :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zapach musi być bardzo fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hmmm woda z jajem... bo ocet rozumiem ale piwo to płukanka do włosów tak mi sie kojarzy

    OdpowiedzUsuń
  6. Z Tutti Frutti mam peeling, jest fajny.
    Nie mam obsesji na punkcie obecności w składzie kosmetyków wymienionych składników, jedynie w produktach do pielęgnacji twarzy bywam bardziej wyczulona :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie, doszłam do tego samego wniosku :) Może jeszcze żel pod prysznic fajnie jakby miał lepszy skład, ale też bez przesady ;)

      Usuń
  7. Moja skóra źle reaguje na substancje z rodziny SLS'ów. ;-) Ponadto na twarzy wychodzą mi okropne czerwone plamy gdy używam szamponów z zawartością tych substancji. Ja akurat bardzo rygorystycznie podchodzę do wyboru kosmetyków. Zawsze czytam składy i wybieram te jak najbardziej łagodne i naturalne. Efekty stosowania takich produktów są o niebo lepsze. :-)
    Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jeśli jesteś pewna, że to SLSy Ci szkodzą, to jasne, że unikasz :) Ale właśnie nie do końca widzę te efekty ;)

      Usuń
  8. Mam jakieś negatywne podejście do owocowych szamponów. Po wielu testach, moje włosy nie bardzo przyswajają takie eksperymenty. Przyznać jednak muszę, że jeśli chodzi o samo Tutti Frutti to urzeka mnie swoimi peelingami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, a to mi w ogóle nie robi, czy owocowy czy nie ;)

      Usuń
  9. My głównie kierujemy się podczas zakupu zapachem a nie składem kosmetyków :P Musimy wgłębić się w ten temat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. I dobrze, jeśli Wam składy nie przeszkadzają, to super :)

      Usuń
  10. Już ci piszę :) SLS/SLES powoduje, że piecze mnie skóra. Takie wyciągnęłam wnioski po przetestowaniu mnóstwa kosmetyków. Pochodne formaldehydu i sam formaldehyd powoduje u mnie pieczenie albo wręcz onycholizę paznokci. Z kurką zielononóżką to dobre :D Uważam, że alergie to sprawa indywidualna, jednego coś uczuli, innego nie, każdy ma indywidualną tolerancję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Już ci piszę :) SLS/SLES powoduje, że piecze mnie skóra. Takie wyciągnęłam wnioski po przetestowaniu mnóstwa kosmetyków. Pochodne formaldehydu i sam formaldehyd powoduje u mnie pieczenie albo wręcz onycholizę paznokci. Z kurką zielononóżką to dobre :D Uważam, że alergie to sprawa indywidualna, jednego coś uczuli, innego nie, każdy ma indywidualną tolerancję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie mam problem ze skórą, a właściwie ze swędzeniem, chociaz nie mam żadnych zmian. Akurat zmiana szamponu nie ma na to wpływu, ale już od jakiegoś czasu poszukuję jakiegoś superanckiego, bardziej naturalnego niż sama natura ;) żelu pod prysznic ;)

      Usuń
    2. W sumie mam problem ze skórą, a właściwie ze swędzeniem, chociaz nie mam żadnych zmian. Akurat zmiana szamponu nie ma na to wpływu, ale już od jakiegoś czasu poszukuję jakiegoś superanckiego, bardziej naturalnego niż sama natura ;) żelu pod prysznic ;)

      Usuń
  12. Mnie, niestety, większość szamponów z SLS uczulają, choć, przyznać muszę, że nie wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie uzywam za bardzo kosmetyków tej firmy;)
    mój blog, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
  14. Szampon prezentuje się fajnie, ale tłuste włosy to zupełnie nie moja historia :D Według mnie najważniejsze jest to, jak produkt działa, a nie analiza składu. Mam wiele przykładów tego, jak "chemia" sprawdza się lepiej, niż naturalne składniki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmm szamponu z Tutti Frutti jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę kupić coś z Tutti Frutti bo nigdy nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
Cieszę się, że dotarłaś/dotarłeś aż do tego miejsca :) A skoro tak, to zostaw coś po sobie!
Staram się odwiedzać Was wszystkich i odpowiadać na wszystkie komentarze :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...