wtorek, 18 kwietnia 2017

Cypryjskie wspomnienia - zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia ;)

Witajcie Kochani :)

Wróciłam z urlopu i mam dla Was garść jeszcze gorących wspomnień ;)
Jak widzę, co się dzieje za oknem to może przyjemnie Wam się zrobi, jeśli poczytacie trochę o cieplutkim miejscu ;)
A więc zaczynamy :)

Na początek – nasz urlop, to była wyprawa rowerowa dookoła Cypru. Ja zrobiłam około 800 km i ponad 9 tys. Przewyższeń (czyli podjazdów, czyli mozolnego wślimaczania się pod górkę)

Zaczęliśmy w Larnace i udaliśmy się na północ, na turecką stronę i powolutku na zachód, potem na południe, żeby w Larnace zakończyć.
Okej, to teraz jak było :)

Uczucia Cypr wzbudził w nas mieszane, posłuchajcie:

Pogoda – było ciepło, co tu dużo mówić. Właściwie codziennie przynajmniej 25 stopni, poza dniem w górach, gdzie na 1800 m npm były stopnie 3 :P 

Już na drugi dzień byliśmy czerwoni niczym raki. 
Wieczory jednak były chłodne (jeśli można mówić o chłodzie przy około 15 stopniach).

Wiatr targał naszą złuszczającą się skórę, a czasem nawet zagrzmiało i spadł deszcz (kucanie pod krzakiem w czasie ulewy nie uchroni Was przed zmoknięciem, uwierzcie mi :P).

Krajobrazy  - południe -  od półwyspu Akamas do Larnaki, to najpiękniejsze miejsca Cypru. Wcześniej też ładnie, rzecz jasna, ale nie, żeby nas oszołomiło ;)

Miasta – paskudne. Miasta, wsie, wszystko brzydkie. Bez ładu i składu, bez charakteru.
Północna część pełna opuszczonych willi turystycznych - całe osiedla, wybudowane tylko do szkieletów, albo nawet i całe, jakby czekały tylko aż się wniesie do nich meble. Stoją i niszczeją. 

Zabytki – niezbyt wiele, niezbyt imponujące. Jest kilka ciekawych perełek, głównie po tureckiej stronie, głównie są to meczety (i meczety przerobione z kościołów), oraz miejsca związane z religią. 
Ciekawym miasteczkiem jest Lefkara, stoją w nim, jako jedne z niewielu na wyspie, domki z żółtej cegły (wioseczka w typie tych, jakich na pęczki znajdziecie we włoskich czy francuskich wsiach)



Jedzenie – słabe. Nie było co jeść… nic dobrego, a chleb na tyle kiepski, że woleliśmy jeść chleb tostowy, zwłaszcza, że na kwaterach były przeważnie tostery.
Nawet kebab był lepszy z budki na Dworcu Centralnym, niż w jakiejś super tureckiej knajpie :P

Zasmakował nam jedynie biały, słony ser z Lidla :P oraz smażony halloumi. No i jedna z ich sangrii :P
Słodycze strasznie słodkie. Nawet niezłe, ale bez szału. 

Natomiast fajne było to, że poza pomarańczami, rosną tam również banany :D i mogliśmy ich jeść aż do rozpuku :P 

Ludzie – sympatyczni i chętni do pomocy. Mężczyźni po tureckiej stronie zadbani i przystojni ;)

Podział turecko – grecki – to jeden z najciekawszych aspektów wyspy. Północna część jest turecka, a południowa grecka. 
Grecy ostrzegają przed złymi Turkami. Turecka waluta po greckiej stronie jest nielegalna. 
Turcy wkurzają Greków jak tylko mogą. Na zboczach gór w Nikozji widnieją wielkie flagi tureckie, które widać z greckiej strony. Przy granicy napis TRNC FOREVER (czyli turecka republika północnego Cypru na zawsze). 
Natomiast Grecy po swojej stronie wciąż mają zasieki i barykady.



Zwierzęta - na Cyprze jest mnóstwo kotów :) 
Niektóre są milusińskie inne pół dzikie. 
Ludzie o nie raczej dbają, karmią je, stawiają im domki. Nie ma zbyt wielu psów (ku mojej uciesze, psy szczekają i gonią rowery, a ja się zawsze wtedy boję). 

Niewiele jest też hodowli owiec, czy krów, więc krajobrazy raczej pozbawione są pastwisk. 
Wydaje się, że zwierzęta są tu traktowane trochę lepiej niż w Grecji


Podsumowując, to ciekawe miejsce na tydzień, góra dwa. 

Wyspa jest mała, można się zakotwiczyć w jakimś przyjemnym pensjonacie i robić wypady po wyspie, lub objechać ją dookoła, samochodem lub rowerem, jak my.

Ruch jest lewostronny, więc trzeba się pilnować ;) Ale kierowcy raczej uważają na takich zapominalskich z innych stron świata z ruchem prawostronnym ;)

Z łatwością można się dogadać po angielsku, wszyscy mówią mniej lub bardziej (częściej bardziej). Jest też wielu Brytyjczyków, oraz Rosjan - zatem i po rosyjsku można próbować gawarić ;) 

Baza noclegowa bogata – ale raczej w noclegi pod dachami, kampingów na całej wyspie jest kilka, chyba teraz były jeszcze zamknięte, nie wiem, sypialiśmy na kwaterach ;)

Cenowo dość drogo, ale nie bardzo drogo. Mniej więcej o połowę niż w Polsce.

Ciekawa jest świadomość, że  z Cypru jest tylko 100 km do Syrii. Spodziewaliśmy się więc bardzo wschodniej kultury i architektury, a jest tam dość grecko


A Wy, byliście kiedyś na Cyprze? :)

Pozdrawiam Was ciepło, N. :)

13 komentarzy:

  1. Ale tam pięknie, też chciałabym tam kiedyś pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wonderful!
    The photos are amazing!
    I love Greece! :)

    Kathy's delight / Instagram

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia, chciałabym tam kiedyś pojechać ;)
    Pozdrawiam c; /~Kinga
    Unpredictabble

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nigdy na Cyprze nie byłam, ale widoki bajeczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na Cyprze nie byłam ale miło było poczytać o Twoich wrażeniach. Chciałabym tam kiedyś polecieć. Ser Halloumi (pyszny) jadłam na greckiej wyspie Rodos.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ile bym dala aby miec takie wakacje albo chociaz urlop <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/04/jak-zaplanowac-kupno-wymarzonej-sukni.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Ślicznie tam;) Miło oglądnąć takie słoneczko i ciepełko, kiedy u nas leje i jest zimno;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy tam nie byłam, ale widzę, że trzeba to zmienić, bo pięknie tam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zdjęcia :) Ale tam widoków a widoków :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne widoki i zdjęcia, bardzo chętnie bym się tam wybrała, ale nie koniecznie na rower - mam za słabą kondycję :D

    OdpowiedzUsuń

Cześć,
Cieszę się, że dotarłaś/dotarłeś aż do tego miejsca :) A skoro tak, to zostaw coś po sobie!
Staram się odwiedzać Was wszystkich i odpowiadać na wszystkie komentarze :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...